Sagan udzielił autografu podczas wyścigu – hot or not? (WIDEO)

Tour de France wchodzi w decydującą fazę, zostały dwa etapy do końca wyścigu, w którym o największe laury walczą prawdziwi twardziele. Kolarze to kozacy, przez ponad trzy tygodnie rywalizują na kolejnych etapach, aby odnieść zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Patrząc na wszystkie dyscypliny sportu – wysiłek w takim wyścigu, jak TdF, to nie lada wyczyn i na pewno do przedstawicieli tej dyscypliny sportu trzeba mieć ogromny szacunek.

Podziwiamy tych, którzy oglądają każdy etap od deski do deski, choć zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że są i tacy zapaleńcy kolarstwa, którzy potrafią wziąć urlop i spędzić go na oglądaniu kolejnych odcinków Wielkiej Pętli. My z TdF jesteśmy na bieżąco i uważamy, że w tym roku dzieje się sporo, nawet więcej niż moglibyśmy zakładać przed rozpoczęciem wyścigu. Poza samą jazdą i kolejnymi kilometrami pokonywanymi przez kolarzy, zawsze w tego typu imprezach interesuje nas to, co dzieje się dookoła touru. Chodzi o te wszystkie historie „poboczne”, które również mają spory wpływ na to, że Wielka Pętla to absolutnie wyjątkowy wyścig.

Kilka dni temu kolarze wjechali w góry. Co to oznacza? Oczywiście – wzmożony wysiłek dla zawodników i… raj dla kibiców. Bohaterowie bowiem przmierzają wąskie uliczki, które siłą rzeczy spowalniają ich prędkość. Kibice mogą być bliżej idoli, mogą ich dotknąć, zamienić kilka słów. Mogą też… prosić o autograf. Tak, autograf, podczas jazdy.

Podczas jednego z etapów, który odbył się w poprzednim tygodniu, kibic podbiegł do Petera Sagana i poprosił go o podpisanie jego zdjęcia. Co zrobił Słowak? Oparł fotkę o kierownicę i machnął parafkę…

Tak, to nie żarty, nie, to nie fotomontaż – to naprawdę się wydarzyło. Radość kibica – absolutnie bezcenna. Scena z etapu na pewno długo będzie wspominana nie tylko przez fana, ale i przez symatyków kolarstwa, który na co dzień nie oglądają takich obrazków.

Z jednej strony byliśmy zdziwieni, że jak to, rozdawać autografy podczas etapu? Z drugiej jednak doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę nic złego się nie stało. Sagan nie musiał zwolnić na podjeździe, nie musiał wyhamować, aby sprawić radość kibicowi. Cały czas trzymał to samo tempo na podjeździe, którego w tamtym momencie sporo już pokonał, ale jeszcze dużo miał przed sobą.

Są dwie szkoły w takich sytuacjach – ta, która mówi, że sportowiec powinien być tylko skupiony na wyniku oraz ta, która przymyka na to wszystko oko. Nam się wydaje, że jadący ponad trzy tygodnie kolarz nie ucierpi bardzo na tym, gdy podpisze zdjęcie kibicowi, nawet gdyby miał przez to stracić dwie sekundy.

A wy, co uważacie o zachowaniu Sagana? Hot or not?

Rezultaty dwóch ostatnich etapów Tour de France można obstawiać na stronie forBET.