Czy Rzeźniczak zabłądził w drodze do Warszawy?

  • Redakcja

Plotki na temat tego transferu przewijały się przez ostatnie dni, lecz dopiero wczoraj mogliśmy zobaczyć jego oficjalne potwierdzenie. Jakub Rzeźniczak, po dwuletnim pobycie w Karabachu Agdam, dołączył do Wisły Płock. 32 – letni stoper związał się z Nafciarzami rocznym kontraktem z opcją przedłużenia na następne 12 miesięcy. Zdziwienie może być spore, gdyż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że nowym jego klubem będzie raczej Legia Warszawa.

Aby zacząć jednak zdecydowanie pozytywniej musimy stwierdzić, że doskonale rozumiemy ten transfer z perspektywy Wisły Płock. Nowym dyrektorem sportowym zespołu został Marek Jóźwiak, który dzięki swoim kontaktom prawdopodobnie sięgnie jeszcze po kilku całkiem znanych graczy na krajowym podwórku. Jego znajomość z Rzeźniczakiem mogła być jednym z decydujących aspektów odnośnie powodzenia tego transferu. Dla 14. ekipy zeszłego sezonu Ekstraklasy to także całkiem niezły ruch marketingowy: mówimy przecież o zawodniku, który na swoim koncie ma 2 tytuły mistrza Azerbejdżanu, a także występy na poziomie Ligi Europy w zeszłym sezonie.

Tym bardziej zadziwia nas, że Jakub Rzeźniczak zdecydował się wybrać drużynę, która rzutem na taśmę zachowała swoje miejsce w piłkarskiej elicie. Nie da się ukryć, że swoim zachowaniem, urodzony w Łodzi obrońca, dawał do zrozumienia, iż z większych firm interesuje go tylko i wyłącznie gra w Legii Warszawa. Internet błyskawicznie obiegła jego wypowiedź na temat ewentualnych występów w barwach Kolejorza. Sytuacja między wieloma klubami jest w naszym kraju szczególnie napięta, niemniej pytanie czy aż na tyle, aby jedynym kierunkiem dalszego kontynuowania piłkarskiej kariery był Płock? Być może były zawodnik Widzewa Łódź chce pójść drogą Tomasza Jodłowca – wybrać niepozorny klub, z którym powalczy w następnym sezonie o mistrzowski tytuł. To chyba jedyne wytłumaczenie dla przyjścia Jakuba Rzeźniczaka do klubu tego pokroju.

Tłumaczyć powinna się także Legia Warszawa. Dziwne, że dla aktualnego wicemistrza Polski lepszym wyborem wydaje się być Igor Lewczuk, który w zeszłym sezonie rozegrał raptem 6 spotkań na poziomie Ligue 1. Możemy wziąć poprawkę na różnicę poziomów pomiędzy Francją a Azerbejdżanem, jednak biorąc pod uwagę rytm meczowy, a także dwa lata różnicy, bardziej optymalnym wyborem we wzmacnianiu składu byłby raczej Jakub Rzeźniczak. Być może chodziło o kulisy związane z odejściem Rzeźniczaka do Karabachu Agdam. Legia wygląda tutaj na stronę nieco obrażoną takim obrotem spraw, podczas gdy 5 – krotny mistrz Polski podkreśla praktycznie na każdym kroku, że chętnie powróciłby na Łazienkowską. Pasywność warszawiaków sprytnie wykorzystał Marek Jóźwiak, który nie jest w najlepszych stosunkach z Dariuszem Mioduskim. Prawdopodobnie ta sytuacja zdeterminuje kolejne posunięcia na rynku transferowym Nafciarzy – zawodnicy na wylocie z Legii niemal automatycznie są przymierzani do angażu w Wiśle Płock. Coś czujemy, że jeszcze parę nazwisk zdecyduje się na przeprowadzkę liczącą około 110 kilometrów.

Sam Jakub Rzeźniczak mocno zaś zadziwił. Gdy jego osoba łączona była z Piastem Gliwice, takiego rodzaju transakcję mogliśmy w pełni rozumieć. Pod względem ewentualnych kontrowersji transfer byłego gracza Legii Warszawa do tej drużyny byłby gdzieś pomiędzy spokojnym komentarzem Andrzeja Strejlaua a ostrością wypowiedzi dziennikarzy „Przeglądu Sportowego” na temat gry naszej kadry. Jednym zdaniem: ciężko byłoby komukolwiek ją dostrzec. Być może natomiast w Płocku naprawdę wierzą, że angaż Jakuba Rzeźniczaka jest początkiem nowego etapu w historii ich drużyny. Doskonale wiemy, że w naszej piłce jednym z kluczowych aspektów w pozyskiwaniu zawodników są kontakty – a tych Marek Jóźwiak ma z legionistami byłymi lub obecnymi sporo. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w przypadku Jakuba Rzeźniczaka nie był to wymarzony po odejściu z Azerbejdżanu scenariusz. Widząc 9 – krotnego reprezentanta Polski trzymającego koszulkę Nafciarzy skojarzenie jest jedno: Jakub Rzeźniczak w drodze do stolicy pojechał w złą stronę i ostatecznie wylądował w Wiśle Płock. Teraz to na jego barkach spoczywa udowodnienie, że Legia Warszawa bardzo mocno pomyliła się w ocenie jego potencjału i nieroztropnie zrezygnowała z jego pozyskania. Czy środkowy obrońca faktycznie okaże się filarem defensywy i jednym z najważniejszych trzonów nowej drużyny w nadchodzącym sezonie? Patrząc na poziom abstrakcji występujący w naszej lidze, taki stan rzeczy nie miałby prawa nikogo zadziwić…

Karol Czyżewski