Huck przesadził z alkoholem. „Moim celem jest mistrzostwo świata.”

Cenimy ambitnych sportowców. Na takich, którzy zadowalają się byle czym i wyznaczają sobie małe cele nie lubimy tracić swojej uwagi. Lubimy jednak mimo wszystko gości, którzy twardo stąpają po ziemi. Znają swoje miejsce w szeregu i realnie patrzą w przyszłość. Nie zaciemniają rzeczywistości i pozycjonują się we właściwym miejscu w danej hierarchii.

Marco Hucka nie bardzo lubimy. Obrażał swego czasu naszego Krzyśka Głowackiego, który ostatecznie znokautował go i zabrał mu pas mistrzowski w kategorii junior ciężkiej. Kilkukrotnie wcześniej prowokował Krzysztofa Włodarczyka, którego wyzywał na pojedynek i nie najlepiej wypowiadał się o jego osiągnięciach. Polscy kibice pamiętają z pewnością, jak Huck opowiadał niemieckim dziennikarzom, co rzekomo robił podczas sparingów z Tomaszem Adamkiem. Góral miał wylatywać przez liny po mocniejszych ciosach zadawanych przez byłego rywala Główki.

Ostatnie obrazki, jakie mamy przed oczami dotyczące Hucka, to żenująca próba sprowokowania Ołeksandra Usyka przed ich pojedynkiem w  pierwszej rundzie turnieju World Boxing Super Series. Wtedy byliśmy kibicami postronnymi, a mimo wszystko trzymaliśmy kciuki za Ukraińca, który niemiłosiernie zbił bezradnego Hucka. Pięściarz zza naszej zachodniej granicy wyraźnie się zestarzał i widać było okiem, że Głowacki wybił mu poważny boks z głowy. Wielu obserwatorów szermierki na pięści było zdania, że po zwycięstwie Polaka Huck był zupełnie innym zawodnikiem.

Ten sam Huck, który do dwóch porażek dorzucił jeszcze bardzo słaby i przegrany występ przeciwko Mairisowi Briedisowi przypomniał o sobie kibicom podczas jednego z wywiadów przed walką, którą stoczy 17 maja. Niemiec podzielił się niesamowitymi przemyśleniami:

„Mogę boksować z każdym w wadze ciężkiej, jeśli przybliży mnie to do mojego celu, którym jest mistrzostwo świata.”

Yyyy. Chwila, chwila. Ten znokautowany przez Główkę, brutalnie zbity przez Usyka i wypykany przez Briedisa Huck chce w wyższej kategorii zdobyć tytuł mistrzowski? Chce pokonać Wildera, Joshuę, Fury’ego i rozdawać karty w królewskiej dywizji? Chce wyjść do naszego Adasia Kownackiego i pokazać mu, gdzie raki zimują? Wydaje nam się, że pojedynek Niemca z Baby Face’m mógłby wyglądać tak:

Wystarczy tylko Heleniusa zastąpić Huckiem. Zgoda – ambicja ambicją, ale Niemiec chyba przedawkował szczęście. Po pierwsze, jego czas już minął. Po drugie, on nawet w cruiser nie jest najlepszy. Po trzecie, w królewskiej dywizji poziom jest dziś tak wysoki i tak wyrównany, że trudno jest się wcisnąć choćby do najlepszej dziesiątki. Nie mówiąc o tym, co dzieje się dalej – w najlepszej trójce, piątce globu.

Bardziej prawdopodobne wydaje nam się, że:

– Popek zostanie mistrzem KSW

– Adam Małysz wznowi sportową karierę

– Artur Szpilka zrobi dziecko Krzysztofowi Zimnochowi

– Robert Lewandowski wróci do Lecha Poznań

– Sławomir Peszko będzie jeszcze grał w Realu Madryt

– Arsenal w tym sezonie wygra Premier League

Te wszystkie niezwykle absurdalne rzeczy są bardziej prawdopodobne niż to, że Huck zdobędzie mistrzowski tytuł w kategorii ciężkiej. Wydaje nam się, że dzisiaj pokonanie przez niego kogokolwiek z najlepszej dziesiątki graniczy z cudem i nie dajemy na to wiary.

Jakub Borowicz

Gala KSW 48 w Lublinie – typy Andrzeja Fonfary.

Łukasz Jurkowski – Stjepan Bekavac – wygrana Bekavaca

Roman Szymański – Salahdine Parnasse – wygrana Parnasse

Gracjan Szadziński – Marian Ziółkowski – wygrana Ziółkowskiego

Boks:

Mohamed Mimoune – Viktor Postol – wygrana Postola

Kamil Łaszczyk – Ruslan Berchuk – wygrana Łaszczyka

Pełna oferta forBET na galę KSW 48 – TUTAJ. Szerzej o KSW 48 – TUTAJ.