Pierwszy głód delikatnie zaspokojony

Nieśmiało, bo nieśmiało, ale nieliczni żużlowcy mają już za sobą poważniejsze, choć nadal treningowe ściganie. Odbyły się jak dotąd tylko dwa mecze sparingowe. Pierwsi na swoim zadaszonym torze pojawili się zawodnicy z Torunia, którzy do próbnych jazd zaprosili ostrowian. 

Niektórzy z tych co bardziej złośliwych twierdzą, że Get Well pierwszy wyjechał, bo jest pierwszym kandydatem do spadku. Czy na pewno? Owszem, Rune Holta ledwo wrócił po kontuzji nogi, a już przy pierwszym kontakcie z maszyną nabawił się odmy płucnej. I trzeba przyznać, że akurat w nim torunianie nie powinni upatrywać swojego „zbawcy”. Jeśli będzie punktował, to dobrze, jeśli nie, to ciężar zdobywania punktów spadnie na Jasona Doyle’a i Nielsa K. Iversena, a i Chris Holder po odpadnięciu z Grand Prix będzie mógł skupić większą uwagę na PGE Ekstralidze, na co z pewnością w Toruniu mocno (kolejny rok) liczą. Do tego młody Jack Holder… Nie no, upatrywanie w torunianiach głównych kandydatów do spadku z ligi, to raczej przejaw złej woli. A i może nawet Norbert Kościuch zaskoczy? Choć on akurat ze swoimi kiepskimi startami może – zwłaszcza przy wyjazdowych okazjach – „najsilniejszej lidze świata” nie sprostać. Tak naprawdę wiele o Get Well powie sam początek sezonu. Wyjazdy do Zielonej Góry i Wrocławia, mecze u siebie z Lesznem i Częstochową, to przecież ekstremalnie trudne testy.

W Toruniu podczas sparingu z Ostrovią pojawiło się, lekko licząc, ponad 2 tys. fanów, co jest dobrym wynikiem. Jeszcze lepiej było pod tym względem w Rybniku, gdzie treningowy pojedynek ROW-u z Kolejarzem Opole obserwowało jakieś 6 tys. fanów. To już w ogóle „miazga”. Frekwencja na Górnym Śląsku jest nie tylko przejawem wielkiego głodu speedwaya, ale i zapewne próbą pokazania, że rybniccy kibice w pełni popierają klub i działania jego szefa, Krzysztofa Mrozka – zgadnijcie Państwo, który to dżentelmen na poniższym zdjęciu?

Odpowiedź oczywista (tak, to ten pan w ciemnych okularach), więc tylko za 2 punkty. Ale mamy tu jeszcze jedno zdjęcie, a właściwie kadr z filmiku. Widać na nim wyraźnie, że zawodnik Orła Łódź Dawid Wawrzyniak ma gigantyczny wręcz problem ze swoją wagą i to po tzw. okresie przygotowawczym…

Practice today in Lódz Nice to meet the whole Team KŻ Orzeł Łódź

Opublikowany przez Ben Ernst Speedway Racing Niedziela, 17 marca 2019

Już w poprzednim sezonie wychowanek Startu Gniezno, jeżdżąc dla zespołu z Grudziądza, zwracał na siebie uwagę z tego samego powodu, co każe przypuszczać, że problem być może ma znacznie poważniejsze tło. Nie chodzi nam bynajmniej o naśmiewanie się z zawodnika, bo jeszcze raz powtórzmy:  możliwe, że jest coś, o czym nie wiemy. A skoro w samym klubie starają się bagatelizować skalę problemu (trener Lech Kędziora: „Wawrzyniak taką ma już budowę ciała i strukturę organizmu. Wierzę w to, że zawodnik się pozbiera. Dla mnie najważniejsze będą jego wyniki, a nie waga”), to może faktycznie nie ma co podnosić kwestii.

Tymczasem sezon w Anglii oficjalnie otworzyła coroczna impreza pod nazwą Ben Fund Bonanza. W tej edycji wygrał angielski weteran, 41-letni Scott Nicholls, który choć najlepsze lata ma już ewidentnie za sobą, to jednak nadal potrafi zwyciężać. A przecież sam przyznał, że w minioną niedzielę startował po raz pierwszy od września ubiegłego roku.

W Polsce sezon oficjalnie otworzą trzy towarzyskie imprezy. 23 marca w Częstochowie odbędzie się Memoriał im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego, dzień później w Lesznie pojadą w Memoriale im. Alfreda Smoczyka, a tego samego dnia w Łodzi rozegrany zostanie mecz Północ-Południe. I oby tylko pogoda nie popsuła pierwszej w tym roku, całej serii żużlowych zdarzeń. Głód ich bowiem nadal jest spory.