To był nokaut!

Przez fatalne warunki pogodowe nie mogliśmy dziś emocjonować się drugim konkursem PŚ w Willingen, gdzie wczoraj 70. raz w karierze na podium stanął Kamil Stoch. Wzięło więc nas na wspominki. A tak się składa, że równo 6 lat temu, 9 lutego 2014 nasz „Orzeł z Zębu” na trwale zapisał się na kartach historii skoków narciarskich. Nie po raz ostatni zresztą.

„Orła z Zębu” lepiej nie porównywać z Adamem „Orłem z Wisły” Małyszem. Sam Stoch tego bardzo nie lubi, co absolutnie nie dziwi – każdy sportowiec pisze przecież własną opowieść. W tym przypadku nie można jednak nie wspomnieć, że Stoch osiągnął to, czego nie zdołał Małysz: sięgnął po złoto olimpijskie. A pierwszy z trzech tak wyjątkowych triumfów miał miejsce na normalnej skoczni w rosyjskim Soczi.

To nie było zwykłe zwycięstwo a potwierdzenie ówczesnej dominacji na skoczniach całego świata – w sezonie 2013/14 Stoch zdobył także swoją pierwszą Kryształową Kulę. Do Soczi jechał jako główny faworyt konkursów olimpijskich, choć taka łatka niejednego zawodnika w przeszłości skutecznie sparaliżowała. Polak jednak udowodnił sobie i światu, że jest człowiekiem o wyjątkowej odporności psychicznej, że – gdy ma formę – trudno znaleźć mu godnego siebie rywala.

Już w pierwszej serii konkursu indywidualnego w Soczi reprezentant Polski, lądując na 105,5 metrze pokazał, że jest niewiarygodnie mocny, a różnica między nim a drugim Norwegiem Andersem Bardalem wynosiła trochę ponad 6 punktów, co na mniejszym obiekcie jest szczególnie trudne do odrobienia. W 2. serii Stoch utrzymał fantastyczną dyspozycję, czym znokautował głównych rywali do złota: Bardala i Słoweńca Petera Prevca, którzy nie przekroczyli granicy 100 metra. Skok na 103,5 m spowodował ogromny wybuch radości wielomilionowej publiczności przed telewizorami, a później równie silnie wzruszenie przy odegraniu Mazurka Dąbrowskiego – na taki sukces Polacy czekali aż 42 lata!

Tak zaczęła się wspaniała, olimpijska przygoda Kamila Stocha znaczona kolejnymi, rewelacyjnymi wynikami – drugi konkurs i drugie złoto w Soczi obejrzało na żywo ponad 11 mln telewidzów. Cztery lata później w południowokoreańskim Pjongczangu „Orzeł z Zębu” zajął 4. lokatę na skoczni normalnej, ale za to zdobył swoje trzecie złoto igrzysk na dużej skoczni i poprowadził reprezentację kraju do brązowego medalu w konkursie drużynowym. Oj tak, Stoch jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w dziejach – swoje pierwsze, najcenniejsze trofeum zdobył równo 6 lat temu.