„Kanał Sportowy” – podbije rynek czy szybko się wypali?

Czy istnieje jednocześnie najlepszy i najgorszy moment na wystartowanie medium sportowego? W takich kategoriach możemy rozpatrywać rozpoczęcie funkcjonowania „Kanału Sportowego”. Projekt Krzysztofa Stanowskiego, Michała Pola, Mateusza Borka oraz Tomasza Smokowskiego ruszył w dość trudnej chwili: wszak zawieszenie większości wydarzeń sportowych sprawiło, że całkowicie należało zmienić sposób podbijania nowego rynku. Tego rodzaju sytuacja ma swoje plusy, bo można fanom sportu zaoferować coś zupełnie nowego – niesie jednak ze sobą także spore ryzyko, bo grozi szybkim wypaleniem…

Formuła całego projektu przy aktualnym stanie rzeczy zdecydowanie różni się od tego, co miał nam początkowo zaoferować „Kanał Sportowy”. Wszak kanał na YouTube miał być miejscem, gdzie w zupełnie nowy sposób będzie można porozmawiać o bieżących wydarzeniach w konkretnych dyscyplinach, bez ograniczeń treści czy długości dyktowanych przez format programów telewizyjnych. Z uwagi jednak na niezwykle trudną sytuację w poszczególnych sportach trzeba było improwizować czy postawić na zdecydowanie większą interakcję z fanami. Aktualne tematy skupiają się raczej wobec spraw organizacyjnych czy finansowych w najważniejszych rozgrywkach: dopóki nie wszystko będzie jasne, istnieje tutaj pole do spekulacji. Co natomiast w sytuacji, gdy konkretne scenariusze zostaną ustalone, rozmawianie o tym nie będzie miało większego sensu, a wciąż będzie występować deficyt sportowych wydarzeń? Tutaj z pomocą może przyjść niezwykle popularny ostatnio „Hejt Park”.

Ktokolwiek nie oglądał wczoraj pięknego występu solo Mateusza Borka w czasie rzeczywistym, może ogromnie żałować. Dziennikarz Polsatu dał się nam poznać z zupełnie innej strony. Człowieka z niezwykle szerokimi zainteresowaniami, ciekawym spojrzeniem na świat czy wyjątkowymi poglądami. Należy otwarcie stwierdzić, że właśnie w tym może tkwić przewaga „Kanału Sportowego” nad większością telewizji. Tamtejsze studia dziennikarzy ograniczają do roli statystyków, opowiadaczy aktualnych faktów, o których wyczytamy w prasie czy w odpowiednich serwisach. Brakuje tam elementu indywidualności, bo wszak nawet tzw. czołowi dziennikarze nie powinni specjalnie wyróżniać się na tle całej reszty.

W „Kanale Sportowym” sytuacja jest zgoła inna: doskonale wiemy, kto ma w aktualnej sytuacji błyszczeć i niespecjalnie gryźć się w język na temat nawet najtrudniejszych spraw. Dowiodło temu wczorajsze odniesienie się Borka do aktualnego zamieszania Tomasza Hajty, którego już raczej w tym projekcie nie będziemy mieli okazji obejrzeć. Formuła naprawdę ambitna i unowocześniona na potrzeby aktualnych czasów: pytanie natomiast, czy w aktualnej sytuacji codzienne „Hejt Parki” zbyt szybko nie znudzą się odbiorcom oraz czy będą miały taką samą siłę przebicia przy pełnej dostępności najciekawszych wydarzeń sportowych? Skoro jednak twórcy „Kanału Sportowego” także dziś planują ten element w ramówce: zakładamy, że wszystko zostało odpowiednio sklasyfikowane i skalkulowane.

Dlaczego zatem napisaliśmy o najgorszym i jednocześnie najlepszym czasie na start tego rodzaju działalności? Nie da się ukryć, że z uwagi na brak alternatywy większość kibiców sportowych będzie sięgała właśnie po treści „Kanału Sportowego” z uwagi na ich największą aktualność, a także odbieganie od standardowych formuł, na które jak jeden mąż stawiają aktualnie wszystkie stacje sportowe w naszym kraju. Z drugiej natomiast strony: żeby teraz utrzymać widza, na pokład trzeba rzucić absolutnie wszystko to, co najlepsze. A tego rodzaju sytuacja zawsze grozi wypaleniem. Podejrzewamy, że musi minąć przecież odpowiednia ilość czasu, aby ponownie móc zaprosić ciekawe osobowości, a przy codziennej formule „Hejt Parku” to grono może szybko się wyczerpać. Z uwagą będziemy przyglądać się dalszemu rozwojowi „Kanału Sportowego”. Jesteśmy ciekawi, czy w tak ciężkich czasach ten projekt ma w sobie pokłady energii na racjonalne funkcjonowanie do momentu wznowienia najważniejszych wydarzeń sportowych. Bo gdy uda się mu przetrwać ten niezwykle ciężki czas: jesteśmy przekonani, że o końcowy sukces będzie już zdecydowanie łatwiej. Ale do tego naprawdę długa i wyboista droga…

Karol Czyżewski