Powoli z zielonej murawy na dobre odchodzi pokolenie wspaniałych zawodników, które czarowało piłkarską publiczność choćby podczas pamiętnego mundialu w Brazylii w 2014 roku. To właśnie wtedy najcenniejsze trofeum zdobyli Niemcy, wśród których liderem środka pola był Bastian Schweinsteiger. 35-latek właśnie postanowił zakończyć bogatą karierę.

O swojej decyzji były wieloletni lider Bayernu Monachium poinformował na Twitterze:

Urodzony w niewielkim miasteczku Kolbermoor w Górnej Bawarii „Basti” bardzo szybko przekonał do siebie doświadczony sztab Bayernu – w listopadzie 2002 roku trener Ottmar Hitzfeld dał szansę debiutu nieopierzonemu, wówczas zaledwie 18-letniemu pomocnikowi w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko RC Lens. Ten ruch bardzo szybko się opłacił, bo młody zawodnik tuż po wejściu na plac gry zaliczył asystę przy bramce Markusa Feulnera i choć Bawarczycy zremisowali to spotkanie 3:3, to Schweinsteiger już zapisał się w kibicowskiej pamięci, wysyłając komunikat: to ja będę następcą Stefana Effenberga w Bayernie i reprezentacji Niemiec. Z perspektywy czasu można spokojnie powiedzieć, że zrobił znacznie większą karierę niż jego starszy, krnąbrny kolega, będąc przy tym sympatycznym i lubianym gościem.

Świetny piłkarz i wspaniały człowiek. Jestem dumny, że mogłem grać z tobą w jednym zespole. Razem dzieliliśmy wspaniałe chwile. Miałeś niesamowitą i udaną karierę. Powodzenia, mój przyjacielu” – napisał o nim na swoim Instagramie Robert Lewandowski. Kapitan naszej reprezentacji był klubowym partnerem Schweinsteigera krótko, bo tylko w latach 2014-15. „Basti” w stolicy Bawarii spędził łącznie 13 sezonów, zapracowując w tym czasie na miano legendy klubu. 8 razy wygrywał mistrzostwo Niemiec, 7-krotnie sięgał po krajowy Puchar, zaś w sezonie 2012/13 wygrał Ligę Mistrzów, w finale pokonując Borussię Dortmund z trzema Polakami (Lewy, Piszczek, Błaszczykowski) w składzie.

Ale Schweinsteiger to nie tylko idol kibiców Bayernu. To także, a może przede wszystkim, wielka postać całej niemieckiej piłki. W 2010 roku ten środkowy pomocnik został w swojej ojczyźnie uznany piłkarskim „człowiekiem roku”, a także zaliczono go do drużyny gwiazd mundialu w RPA, choć Niemcy zajęli wówczas trzecie miejsce. Największy międzynarodowy sukces Bastiana to, rzecz jasna, zdobycie mistrzostwa świata cztery lata później w Brazylii. Schweinsteiger przez lata był filarem kadry prowadzonej przez Joachima Loewa – łącznie w niemieckich barwach rozegrał 121 meczów, strzelając w nich 24 gole.

To, co przychodziło Schweinsteigerowi z, wydawałoby się, wielką łatwością na niemieckiej ziemi bądź w niemieckiej koszulce, okazało się niemożliwe po zmianie klimatu. W 2015 roku za niewielkie w sumie pieniądze (10 mln euro) przeniósł się do Manchesteru United, jednak przygoda z Premier League była – pod względem piłkarskim – koszmarem. Niemiec w ekipie Czerwonych Diabłów zawodził: grał słabo albo wcale. W trakcie zaledwie dwóch sezonów w United aż pięć razy zmagał się z kontuzjami, tracąc zaufanie najpierw u Louisa van Gaala, a potem już na dobre u Jose Mourinho. Przenosiny za ocean i gra w Chicago Fire (wespół m.in. z Przemysławem Frankowskim) były więc spodziewane. Tak, jak decyzja o zakończeniu kariery.

My jednak wolimy nie wspominać Schweinsteigera z gry w czerwonej części Manchesteru. W naszej pamięci pozostanie przede wszystkim jako as Bayernu oraz lider niemieckiej reprezentacji narodowej. No i mąż pięknej Any Ivanović, ale to już tak na marginesie. Bastian, dzięki za wszystkie wspaniałe mecze!

Dziś reprezentacja Niemiec zagra w towarzyskim meczu z Argentyną – kursy w forBET:

20.45 Niemcy vs. Argentyna: 1 – 1.85, X – 3.60, 2 – 3.85

Zobacz także m.in. ofertę na spotkania eliminacyjne do Euro 2020!