Z taką formą do Chin na wycieczkę

Miało być lepiej niż tydzień temu, a tymczasem wyniki i, zwłaszcza, gra w Hamburgu podczas turnieju towarzyskiego mówią co innego: polscy koszykarze wydają się nieprzygotowani do najważniejszej imprezy międzynarodowej ostatnich kilku dekad. Dziś ostatni mecz w ramach VTG Supercup, rywalem gospodarze.

Zawodnicy trenera Mike’a Taylora bynajmniej nie są faworytami spotkania z Niemcami. Bukmacherzy z forBET także o tym wiedzą, co znalazło odzwierciedlenie w ich ofercie – kursy: 1 – 1.06, X – 24.00, 2 – 7.80. Nic dziwnego, w końcu to najtrudniejszy przeciwnik w tegorocznym hamburskim turnieju. A nasi reprezentanci zupełnie nie popisali się wcześniej, w meczach z Czechami i wczorajszym z Węgrami.

Przeciwko naszym południowym sąsiadom Biało-Czerwoni grali także tydzień temu, ulegli minimalnie, bo 76:81. Nie było źle. A teraz? W miniony piątek było gorzej (86:96) i co naprawdę mało optymistyczne – znowu na tle rywali wyglądaliśmy, pod względem fizycznym, jak niziołki, solidnie zakręcone w defensywie. Stracić prawie 100 punktów w sparingu, to dość duża sztuka. Naszym brakowało agresji, porozumienia, a nade wszystko schematów gry. No, ale jak nie masz siły, to żaden wyuczony wariant i tak nie zostanie wprowadzony w życie. Towarzystwo próbował jeszcze rozkręcić rezerwowy Michał Sokołowski, coś tam wniósł świeżego Łukasz Kolenda, ale to było wszystko. Czesi nas ogarnęli bez większych problemów.

Mecz nr 2 w hamburskiej edel-optics.de Arena z Madziarami, których zabraknie w Chinach, miał nam poprawić humor. Nie poprawił. Właściwie to wpędził w jego gorszy nastrój. Węgrzy, grając bez swoich liderów, a więc Adama Hangi (FC Barcelona) i Davida Vojvody (Reggiana) także pokazali koszykarzom Taylora ich braki. W szeregach obronnych, ale i w ataku, gdzie poza pojedynczy zrywami na początku Damiana Kuliga, później AJ Slaughtera…

… oraz Adama Waczyńskiego nie można było zobaczyć jakiejś poukładanej myśli. Brakuje spokoju, brakuje lidera z prawdziwego zdarzenia. Tęsknimy za Maciejem Lampe? Troszeczkę tak, choć na siłę nie było co uszczęśliwiać faceta w miejscu, w którym ewidentnie nie chciał być. Ale – pod względem czysto sportowym – przydałby się niewątpliwie. To już jednak historia. Teraźniejszość nie jest budująca, tym bardziej, że przed Polakami starcie z Niemcami, którzy zwyciężyli tych samych Węgrów różnicą 21 „oczek” (23:4 w 1. kwarcie). Trener Mike Taylor ma nader bolesny ból głowy. Pal licho wyniki, ale to gra najbardziej woła o pomstę do nieba. „Jesteście zbyt doświadczeni i zbyt dobrzy, żeby popełniać wciąż takie błędy. Biegać, walczyć i rozmawiać ze sobą” – grzmiał szkoleniowiec na ławce rezerwowych.

Wpisy, takie jak ten powyżej Adama Romańskiego, zdarzają się rzadko. Ale może faktycznie, nie ma co zbytnio „wpędzać chłopaków w kompleksy”. Może dziś z Niemcami obejrzymy wreszcie kadrę, która w eliminacjach do chińskiego mundialu była w stanie wygrać z Włochami i dwukrotnie z Chorwacją? Czasu do pierwszego, najważniejszego spotkania w MŚ przeciwko Wenezueli (31 sierpnia) już naprawdę niewiele. Panowie, pokażcie wreszcie swoje umiejętności, cały potencjał – apel ten dotyczy także sztabu szkoleniowego…