„Na bank zleci Lublin” – mówili w Toruniu. I nie tylko tam

Ostatecznie stało się to, na co przez kilka ostatnich sezonów usilnie pracowano: toruński klub spadł do niższej ligi. Pierwszy raz w długiej historii, po 43 latach nieprzerwanej jazdy w żużlowej elicie. „Przepraszam” – tym słowem najczęściej operował przewodniczący rady nadzorczej klubu Adam Krużyński po piątkowym wybatożeniu w Lesznie (26:64). Tak czarnego scenariusza nikt w grodzie Kopernika nie zakładał. Według wielu, naprawdę wielu ekspertów do 1. ligi miał z hukiem spaść Speed Car Motor Lublin.

A tymczasem, lublinianie mogą dziś zrobić ważny krok ku spokojnemu utrzymaniu się w PGE Ekstralidze. Jeśli dziś zwyciężą u siebie z truly.work Stalą Gorzów różnicą co najmniej 10 punktów, wówczas na kolejkę przed końcem rundy zasadniczej wyprzedzą gorzowian w tabeli o jedno „oczko”. To jednak jeszcze nie pozwoli im uniknąć baraży – w ostatniej rundzie Motor jedzie na trudny teren do Grudziądza, Gorzów zaś podejmie u siebie już pewną play-offów, ekipę forBET Włókniarza Częstochowa. Nawet więc w przypadku ewentualnej dzisiejszej wygranej (kursy w forBET: 1.30) „za 3” lublinianie nie będą w do końca korzystnej sytuacji.

Piąty już sezon z rzędu, po awansie do Ekstraligi, w play-offach nie zobaczymy zespołu z Grudziądza. Tym razem zabrakło naprawdę niewiele, a o rozczarowującej pozycji zadecydowała piątkowa przegrana MrGarden GKM-u w Częstochowie, ale bodaj najbardziej zabolała porażka u siebie ze Stelmet Falubazem – zawodnicy Roberta Kempińskiego liczyli na 3 duże punkty, a ostatecznie nie zapisali na własnym koncie żadnego. Winą za taki stan rzeczy obarczono krajowego lidera GKM-u, Przemysława Pawlickiego. Urodzony w Lesznie zawodnik zdobył zaledwie 2 „oczka”.

W tym samym meczu 6+1 padło łupem Piotra Protasiewicza. „Pepe” w dzisiejszym spotkaniu przeciwko Betard Sparcie będzie obchodził piękny jubileusz – 500. mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej. To wyczyn godny wielkiego szacunku, przez lata bowiem Protasiewicz był liderem drużyn, w których startował, by wspomnieć o Polonii Bydgoszcz, czy od 2007 roku Falubazu Zielona Góra. 44-latek ma już „żabi” (a właściwie „mysi”) skok po rekord, który należy do Tomasza Golloba (511 meczów), więc jeśli wszystko się dobrze ułoży, „Pepe” uniknie jakiś nieprzyjemnych urazów, to już w przyszłym sezonie powinien zdetronizować Mistrza, czego mu oczywiście życzymy. Niewielu jest takich zawodników, takich, czyli trzymających wysoki poziom przez tak długi czas. Panie Piotrze, naprawdę wielki szacun!

Na szacunek pod Jasną Górą zapracował na pewno Leon Madsen. Duńczyk, obolały po kraksie ze swoim kolegą Pawłem Przedpełskim w 1.biegu, w pozostałych swoich wyścigach przeciwko GKM-owi nie zaznał już goryczy porażki, doprowadzając (drugi rok z rzędu – pamiętacie ubiegłoroczny atak na Antonio Lindbaecku?) swój forBET Włókniarz do walki o medale. Upadek z Przedpełskim okazał się jednak na tyle niebezpieczny dla jego zdrowia, że 30-latek postanowił odpuścić sobie jazdę w 3. turnieju SEC w Vojens, co będzie go kosztowało utratę szans na obronę tytułu Mistrza Europy. Madsen może sobie i tak powetować taką stratę – wszak w Grand Prix prezentuje się świetnie i jest jak na razie liderem (razem ze Zmarzlikiem i Sajfutdinowem) całego cyklu. „Skoro opuściłem turniej w Vojens, to wiem, że obrona tytułu mistrza Europy jest niemożliwa. Na szczęście sytuacja pod kątem Grand Prix wygląda znacznie lepiej. To mnie pociesza. Muszę być nastawiony pozytywnie” – stwierdził Duńczyk, który zdecydowanie ma swój najlepszy czas w karierze.

Jacek Hafka

Kursy w forBET na niedzielne mecze PGE Ekstraligi:

16.45 Motor Lublin – Stal Gorzów: 1 – 1.30, X – 15.00, 2 – 3.65

19.30 Falubaz Zielona Góra – Sparta Wrocław: 1 – 1.45, X – 13.00, 2 – 2.90