Narasta konflikt pomiędzy Małyszem i Tajnerem?

Od przedwczesnego zakończenia sezonu w skokach narciarskich minęło już trochę. Przyszedł więc czas podsumowań pierwszego sezonu polskich skoczków pod wodzą Michala Doležala, ale też ocenę wszystkich grup szkoleniowych. Co ciekawe, znacząco różne zdanie w tej kwestii mają Apoloniusz Tajner i Adam Małysz.

Taka sytuacja nie byłaby dziwna, gdyby np. Małysz dalej jeździł w rajdach, ale inaczej musimy spojrzeć na sytuację kiedy jest on głównym współpracownikiem zatrudnianym przez Tajnera. Niegdyś Panowie stanowili nierozłączny duet na skoczniach całego świata, dzisiaj inaczej patrzą na to, co działo się na skoczniach w wykonaniu reprezentacji Polski w zeszłym sezonie.

Przechodząc do szczegółów, posłużmy się dwoma cytatami. Jako pierwszy prezes PZN – Apoloniusz Tajner: „ Nie mam żadnych zastrzeżeń do pracy wykonanej przez Michala Doležala i jego sztab. Do najbliższych zimowych igrzysk mamy dwa lata. Zakładam, że grupa naszych doświadczonych zawodników pozostanie w skokach, jak Kubacki, Stoch oraz Żyła. Dla mnie naturalnym liderem na następne lata jest Jakub Wolny, a są też niezwykle utalentowani Aleksander Zniszczoł, Klemens Murańka, Paweł Wąsek czy Tomasz Pilch” (TVP Sport).

A teraz oddajmy głos dyrektorowi ds. skoków i kombinacji norweskiej – Adamowi Małyszowi:

„Nie byłbym takim optymistą. Musimy działać, bo bez tego nic się nie wyklaruje. Dawno nie doświadczyliśmy tak nieudanych mistrzostw świata juniorów, jak tegoroczne. Pomijając aspekt warunków atmosferycznych i potencjał aktualnej grupy, cały czas czegoś brakuje. Dawno nie było takiej sytuacji, aby naszej drużyny zabrakło w drugiej serii zawodów drużynowych. Lepiej od skoczków spisali się nawet kombinatorzy norwescy, więc nie jest wesoło. Chciałbym być dużym optymistą, jak Prezes Apoloniusz Tajner, ale nie mogę. Jestem za to odpowiedzialny, podobnie jak Prezes” (TVP Sport).

Obiektywnie, to zdecydowanie bliżej realnej oceny jest Adam Małysz. Były polski skoczek już kilka razy dał do zrozumienia w mediach, że prezes zrzuca na niego całą odpowiedzialność w kwestiach osiąganych rezultatów. Dziwi nas trochę, że prezes Tajner nie widzi mankamentów, jakie można dostrzec okiem laika.

Chodzi nam o to, że poza żelazną trójką: Stoch, Kubacki, Żyła reszta skoczków spisywała się fatalnie. W kategoriach juniorów również ponieśliśmy klęskę. Wspomniana wyżej trójka skoczków ma już swoje lata. Czy cały plan prezesa polega na tym, żeby Stoch, Kubacki i Żyła skakali tak długo, jak Noriaki Kasai?

Leży szkolenie, kuleje zaplecze, a prezes Tajner opowiada, że wszystko jest bardzo dobrze. Wiemy, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą, ale coś nam się wydaje, że tym razem to się nie sprawdzi.