Puchar czeka i chyba gwizdy na prezesa też

Polska koszykówka ostatnimi czasy żyje sporem personalnym między jej najważniejszym urzędnikiem, prezesem Radosławem Piesiewiczem  a jednym z liderów kadry Biało-Czerwonych, Adamem Waczyńskim. Dobrze więc, że od dziś w roli głównej wystąpi sama dyscyplina: w Warszawie rusza walka, której stawką jest Puchar Polski.

Na pewno jednak na pstryknięcie palcami nie da się zupełnie odseparować pewnych tematów. Pewnych kiepsko robiących samej dyscyplinie tematów, które zresztą już gościły na naszych łamach:

„Skąd bierze się niechęć Prezesa Piesiewicza w stosunku do mnie?”

Na odpowiedź prezesa Piesiewicza nie trzeba było długo czekać (sprawdź szczegóły), podobnie zresztą, jak na kolejny twitterowy wpis Waczyńskiego. Zupełnie nie mamy ochoty, by choćby spróbować rozłożyć ten spór na czynniki pierwsze. Podburza nas głównie to, że te brudy prane są na zewnątrz, a nie w zaciszu koszykarskiego domu. Nie da się jednak nie dostrzec, że w jego efekcie kadra najpewniej straci ważnego zawodnika, w czym pomógł mało koncyliacyjny ton niedawnej wypowiedzi Piesiewicza – prezes w rozmowie z radiem RDC zaznaczył wyraźnie, że „drugi raz ręki nie wyciągnie”. Szkoda, jeśli faktycznie skutkiem potężnych tarć będzie brak Waczyńskiego w drużynie. Mimo wszystko jednak wierzymy, że obaj panowie wzbiją się ponad obecny stan i ostatecznie dojdą do porozumienia np. przed ostateczną walką Polaków o igrzyska olimpijskie.

Ale zostawmy już nieprzyjemny zapach wokół kadry i skupmy się na przyszłości, czyli Pucharze Polski. Ten dziś startuje w Warszawie. Dlaczego znowu w stolicy z uprzywilejowaną Legią, czyli jednym z najgorszych zespołów w EBL? Nikt tego nie wie. To znaczy PP ma być widocznym elementem promocji koszykówki w stolicy kraju. Tyle, że do tej pory pomysł z Pucharem w Arenie Ursynów wyszedł średnio – ludzie nie zabijali się o bilety, atmosfera w hali była taka sobie, a w dodatku ciągnięcie Legii za uszy do grona najlepszych ekip w Polsce budzi poważne zastrzeżenia. Warszawski zespół jakoś tu nie pasuje.

Bo w PP grają – poza Legią – najlepsi, a przynajmniej tacy, którzy byli nimi w lidze na dzień 6 stycznia. W wyniku losowania już na etapie ćwierćfinałów będziemy świadkami co najmniej dwóch ciekawych starć. Oto rewelacja ligi, Start Lublin, zagra przeciwko mistrzom Polski z Włocławka. I czy tak, jak w grudniu lublinianie znowu okażą się lepsi? Wtedy, u siebie, wręcz zdemolowali Anwil różnicą aż 25 punktów, co jednak teraz nie powinno się zdarzyć, a jeśli już to nie w takim wymiarze. Włocławianie są już w innym miejscu, po małej przebudowie i odpadnięciu z Ligi Mistrzów, więc tym razem nie powinni pokpić sprawy. W drugim interesująco zapowiadającym się spotkaniu Polski Cukier Toruń zmierzy się z Asseco Arką Gdynia, a to przecież medaliści poprzedniego sezonu i jedni z faworytów obecnego.

Puchar Polski to nie tylko rywalizacja o trofeum. To także, a może przede wszystkim, istotna składowa perspektywy, którą wyznaczają play-offy. Jeżeli bowiem któremuś z faworytów ligi powinie się noga już w ćwierćfinale PP, wówczas będzie to ważny i jeden z ostatnich dzwonków, by spróbować zmian kadrowych. Później już czasu na eksperymenty nie będzie,  bo najmocniejsi na papierze muszą być silni i zgrani także w realu, na parkiecie. Kto zatem okaże się najlepszy w Pucharze? Wytypuj na stronie forBET!