Piątek przedawkował szczęście, we Włoszech oburzenie

Spodziewaliśmy się, że wywiad Krzysztofa Piątka z TVP Sport nie przejdzie bez echa i…. mamy to! We Włoszech znów reprezentant Polski jest na ustach wszystkich. Już jednak nie za sprawą pięknych bramek i kolejnych znakomitych występów, a za sprawą głupot, których nawygadywał w programie „Oko w oko”. Pio pewny siebie stwierdził, że zmieniając klub będzie kosztował 60-70 milionów euro…

No i oczywiście jak zwykle musimy wytłumaczyć nasz punkt widzenia: pewność siebie w sporcie jest spoko, nieustępliwość również, ambitne patrzenie w przyszłość to także coś, co bardzo nam odpowiada. Ale już wygadywanie głupot w momencie, gdy sportowo jest się wyraźnie pod kreską – nie, takiego czegoś nie lubimy. Cenimy sobie realne patrzenie na świat, ale i pokorę, która jest wyczuwalna w każdej wypowiedzi. Lubimy, gdy będący w życiowej formie Robert Lewandowski nie opowiada o tym, że Messi mógłby mu nosić korki na trening, tylko twardo stąpa po Ziemi i wie, że nie jest pępkiem świata. Gdy nie buja w obłokach i cały czas trzeźwo patrzy na sytuację, w której się znajduje.

Tymczasem Piątek stracił kontakt z bazą. Gdyby powiedział takie słowa w styczniu przed rokiem, gdy za 35 baniek odchodził z Genoi do Milanu – luzik, to byłoby w miarę logiczne podejście do sprawy – w poprzednich kilka miesięcy Polak podbił swoją wartość kilkukrotnie, więc istniała szansa, że ta skoczy jeszcze dwukrotnie. Gdy strzelał gola za golem w Milanie – jasne, ceny skoczyły w dzisiejszych czasach na tyle, że można było sobie wyobrazić, jak ktoś wykłada 70 baniek za Pio. Ale dziś, gdy Piątek strzela mało, a Milan kompletnie zawodzi? Ludzie, przecież to dyrdymały, na które nie ma zupełnie pokrycia. Przeglądaliśmy jeszcze kilka dni temu włoskie media i zaobserwowaliśmy coraz większą nagonkę na Polaka, który… może nawet opuścić Milan w zimowym okienku transferowym. Tymczasem on, jak gdyby nigdy nic, mówi w wywiadzie, że jest w stanie być najdroższym polskim piłkarzem, który kiedykolwiek zmienił klub.

Ile dziś jest wart Krzysztof Piątek?

Włoskie media nie zostawiają na Piątku suchej nitki, a rozpisywała się o jego słowach praktycznie cała elita wśród prasy na Półwyspie Apenińskim. „Znajdź kupca za 40 milionów euro i jesteś sprzedany”, „w zeszłym sezonie Piątka chroniły anioły, teraz gdy ich nie ma jest nagi” czy „Piątek kopie w kryzysie” – to tylko niektóre z haseł, które wpadły nam w oczy po kilku minutach szperania po Twitterze. Piątek odleciał? Chyba tak. O ile w ostatnich miesiącach można było mu przypisać skromność i to, że być może wodę pije zbyt małymi łyczkami, o tyle teraz sytuacja odwróciła się o 180 stopni – jeżeli piłkarz bez formy gada takie rzeczy, to być może trzeba mocniej wziąć go pod lupę i bardziej zwracać uwagę na jego błędy. Wiadomo bowiem nie od dziś, że zbytnia pewność siebie nakłada na piłkarzu jeszcze większą presję, a od momentu takich wypowiedzi będzie skupiała się na nim jeszcze większa uwaga.

Piątek może zrobić coś, co zaraz pomoże mu faktycznie odejść z Milanu za 70 milionów euro – może zacząć strzelać gole i grać dobrze w piłkę. Jeżeli tak się stanie, to ma w mediach pozwolenie, aby wygadywać wszystko, na co przyjdzie mu tylko ochota.

Mecz Polska vs Słowenia można obstawić na stronie forBET.