Nadchodzi Sinnermania?

Włosi jeszcze nie zdążyli się oswoić z eksplozją talentu Matteo Berrettiniego. 23-latek wszedł do TOP 10 rankingu ATP i stał się czwartym reprezentantem swojego kraju, który tego dokonał. Tymczasem na horyzoncie pojawił się Jannik Sinner. O ile jego rodacy już jakiś czas temu poznali się na jego ogromnym potencjale, to jednak 18-latek podczas turnieju Next Gen ATP Finals tworzy niebywałą wizytówkę swojego tenisa, z którą zapoznaje się cały świat.

Nie przesadzimy, jeśli napiszemy, że Jannik Sinner dokładnie rok temu, podczas trwania poprzedniej edycji turnieju Next Gen ATP Finals, był anonimowy na arenie międzynarodowej. Swoją popularność regularnie zwiększał wraz z rozpoczęciem 2019 roku – kolejność była nieoczekiwana, bowiem najpierw wygrał turniej rangi ATP Challenger Tour w Bergamo, a później rozegrał kilkanaście meczów w ITFach, co zaowocowało dwoma tytułami na tym poziomie. Mimo, że 18-latek na dobrą sprawę nie zadomowił się na stałe w imprezach rangi ATP Challenger Tour, to bardzo szybko dostał okazje zaprezentowania swoich umiejętności w głównym cyklu. Łącznie zagrał w 11 turniejach ATP i kłamstwem byłoby stwierdzenie, że szans nie wykorzystał. Kilka razy zaznaczył swoją obecność czymś więcej, niż tylko imieniem i nazwiskiem w oficjalnej drabince. Chociażby w Antwerpii doszedł do półfinału, a w Rzymie, na zawodach ATP Masters 1000, zdołał wygrać mecz.

Tenisista z Tyrolu, który jeszcze kilka lat temu wybierał między rakietą, a nartami zjazdowymi, chce wycisnąć z tego sezonu jak najwięcej. Mimo, że do turnieju dla najlepszych zawodników świata do lat 21 dostał się dzięki dzikiej karcie. Mimo, że jest w tym gronie najniżej notowany – po dwóch meczach wydaje się być największym faworytem do wygrania mediolańskich zmagań i z każdym wyjściem na kort powoduje, że Włosi szaleją na jego punkcie.

Sinner, który aktualnie jest 95. tenisistą rankingu ATP, doceniany jest również poza granicami Włoch. Już teraz wiadomo, że 2020 rok rozpocznie zmaganiami w głównym cyklu. I choć wskazywałby na to jego ranking – nie będzie musiał przebijać się przez eliminacje. Organizatorzy czterech imprez – w Ad-Dausze, Marsylii, Montpellier i Rotterdamie – podarowali mu dziką kartę, dzięki której natychmiast znajdzie się w głównej drabince. Napisalibyśmy, że znalazłoby się przynajmniej kilka kandydatów, którym taka specjalne przepustki przydałyby się bardziej, ale z drugiej strony włoski młodzian zdecydowanie na nie zasłużył.

Wielu widzi w nim przyszły numer jeden w rankingu ATP. I choć wydaje się, że koniec ery „Wielkiej Trójki” nie musi nastąpić szybko, to Sinner jest światełkiem tunelu dla tych, którzy chcą doczekać tej rewolucji. Jego tenis wciąż potrzebuje wielu udoskonaleń, ale na ten moment potencjał jest ogromny. Dodatkowo jego osobowość powinna być bardziej zaletą niż wadą. Wydaje się być cichym chłopakiem, który w stu procentach jest skoncentrowany na jednym celu. Z drugiej strony – nie od dziś wiadomo, że same umiejętności, a nawet odpowiednie podejście, nie są kluczem do sukcesu. Przy okazji trzeba mieć ogromną furę szczęścia.

Oferta na trwające zmagania w Next Gen ATP Finals jest dostępna u bukmachera forBET.