„Jak nie wypowiadać się publicznie” – uczy Jerzy Brzęczek

Wrześniowe spotkania eliminacyjne niespecjalnie mogą napawać nas optymizmem – delikatnie mówiąc… Mimo zajmowania pierwszej pozycji w grupie G, a także zdobycia 13 punktów w sześciu rozegranych spotkaniach, trudno nie odnieść wrażenia, że nawet jeżeli awansujemy na Euro 2020, to na samej imprezie nie osiągniemy niczego szczególnego. Najbardziej martwiące jest jednak zaklinanie rzeczywistości, które stało się udziałem selekcjonera reprezentacji Polski po wczorajszym spotkaniu. Były trener Wisły Płock wspaniale obrazuje, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem…

Ktoś powie, że pastwimy się nad sternikiem biało – czerwonych, bo to modne. Bo bardzo szybko potrafimy z ogromnej euforii nad wynikami naszej kadry przejść do lamentu odnośnie jej funkcjonowania i niespełniania pokładanych nadziei. Na upartego przecież lidera się nie ocenia, a dopóki mamy pierwsze miejsce w naszej grupie, Brzęczkowi nie powinien spaść włos z głowy. To jednak nie do końca prawda. Wielokrotnie w przypadku Polaków mydliliśmy oczy dobrymi wynikami w spotkaniach eliminacyjnych, by później sromotnie zawieść się na samym turnieju. Obecnie naprawdę ciężko nie wyczuwać powtórki z rozrywki, co pokazały wyniki spotkań przeciwko Słowenii oraz Austrii. Swoją diagnozę takiego stanu rzeczy ma jednak Jerzy Brzęczek – trzeba przyznać, że jest ona dość osobliwa…

„Dzisiaj kończyliśmy mecz z 3 zawodnikami z Championship, czyli 2. ligi angielskiej. Austria ma 18 zawodników z Bundesligi. Apeluję o rozsądne ocenianie naszego potencjału.” [Jerzy Brzęczek]

Nie ilość, a jakość. Jasne, umiejętnie lawirując wszystko możemy przedstawić na naszą korzyść i oczekiwać na wszechobecną aprobatę. Tyle, że takowej nie będzie. Po pierwsze z tego powodu, że na miejscu wspomnianych zawodników poczulibyśmy się dość dziwnie. Kamil Grosicki, Krystian Bielik oraz Mateusz Klich to zawodnicy występujący na poziomie zaplecza Premier League. Ligi nieco słabszej niż europejskie TOP 5, ale wciąż oferującej naprawdę sporo, skoro w jej ramach pracować mają ochotę trenerzy pokroju Marcelo Bielsy czy Philippa Cocu. To natomiast nie wszystko. Ciekawe, jak na tego rodzaju wypowiedź zareagowała reszta narodowego zespołu. Wygląda bowiem na to, że bez znaczenia jest posiadanie zawodników z Premier League, Serie A, Ligue 1 czy jednego z najlepszych strzelców w historii Bundesligi: środek ciężkości całego problemu został przeniesiony na przynależność klubową naszych rywali. To oczywiste, że wczoraj Austria wyglądała jako drużyna zdecydowanie lepiej – pytanie natomiast, czy takiemu obrotowi spraw nie są trochę winne tego pokroju wypowiedzi, na siłę próbujące zmieniać stan faktyczny, a także na siłę wybielić obecnie mizerny obraz reprezentacji Polski. Takie postępowanie raczej nie pomoże w utworzeniu kolektywu…

„Jeżeli Zieliński wstanie pewnego dnia i coś mu przeskoczy w głowie, to będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie.” [Jerzy Brzęczek]

Tutaj już byliśmy świadkami całkowitego odjazdu – jakie korzyści mogą wyniknąć z tak absurdalnej i oderwanej od rzeczywistości wypowiedzi? Jesteśmy naprawdę ciekawi, jak na te słowa zareagował sam Piotr Zieliński. Nic to przecież, że Jerzy Brzęczek nie ma kompletnego pomysłu jak faktycznie zagospodarować potencjał naszej kadry, zatem uderza w personalia, odnosząc się do sfery mentalnej. Fakt faktem – o ile w meczu ze Słowenią krytyka gracza Napoli była trochę na wyrost, to przeciwko Austrii nie pokazał on już kompletnie nic, co mogłoby dawać nawet iskierkę nadziei na lepsze jutro. Jesteśmy jednak stuprocentowo przekonani, że wypowiedzi w stylu: „a może coś się mu przestawi i będzie dobrze” niekoniecznie wpłyną pozytywnie na występy konkretnego zawodnika w kolejnych meczach. Tutaj potrzeba szerszej wizji taktycznej, szczerej rozmowy, a nie słów pod publiczkę, które bardziej kojarzą się z kanapowym kibicem, aniżeli osobą na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. Tak nie rozwiąże się problemu występów jednego z najbardziej kreatywnych zawodników naszej linii pomocy. Wyjścia z trudnej sytuacji należy szukać zdecydowanie głębiej, a nie rzucać dość powierzchowne odzywki, po których piłkarskie środowisko może złapać się za głowę. Tak nieroztropne zachowanie może prowadzić tylko i wyłącznie do pogłębienia widocznego już kryzysu.

Na początku większość mediów sportowych była wręcz zachwycona niesamowitą śmiałością, a także otwartością nowego selekcjonera reprezentacji Polski na kolejne wypowiedzi medialne. Teraz cechy uważane za zalety mogą zmienić się w wady. Obok nieporadności drużyny na boisku, za którą w stu procentach odpowiada szkoleniowiec drużyny narodowej, dochodzą coraz to bardziej kompromitujące wypowiedzi medialne. Będąc na stanowisku najważniejszego danego trenera w danym kraju należy wykazać się ogromną powściągliwością, odpowiednią diagnozą stanu rzeczy i zawsze mieć na uwadze dobro prowadzonej przez siebie ekipy. Po tym, co wczoraj wypowiadał Jerzy Brzęczek trudno, aby wykazał się choć jedną z tych cech. A wydawało nam się, że prędko nie zatęsknimy za słynnym „zarówno w ofensywie, jak i defensywie” wypowiadanym przez Adama Nawałkę…

Karol Czyżewski

Ostatni dzień 6. kolejki eliminacji Euro 2020 przed nami! Kto okaże się najlepszy? Typuj już teraz na stronie forBET!