Barca ma swojego Bale’a. Kontuzja Dembele? A to niespodzianka…

Są rzeczy w sporcie tak pewne, że śmiało można dać pod zastaw dom, samochód, dorzucić dwa zegarki oraz wynajmowaną kilka kilometrów dalej kawalerkę i wszystko postawić u bukmachera. Wszystko po to, żeby jeszcze bardziej się wzbogacić powiększając swój dorobek. Niewiele ryzykując jeszcze bardziej podnieść sobie jakość życia.

No dobra, interesujecie się piłką nożną. Co w tej dyscyplinie sportu jest pewne?

– zejście Robbena do lewej nogi przez całą jego karierę (jeszcze do niedawna)

– Niemcy będą podczas turnieju mistrzowskiego groźni od początku do końca

– w Legii przewinie się kilku trenerów na przestrzeni jednego sezonu

– Ronaldo po strzelonej bramce wykona swoją charakterystyczną cieszynkę

– w meczu Lechii ze Śląskiem kibice najbardziej będą cisnęli po Arce

– po kompromitacji polskich drużyn w europejskich pucharach usłyszymy, że „w Europie nie ma już słabych drużyn”

I do tego wszystkiego trzeba dorzucić to, że na pewno kontuzjowany będzie piłkarz Barcelony, Ousmane Demebele. Francuski skrzydłowy właśnie po raz kolejny wypadł z gry. Tym razem jego absencja potrwa pięć tygodni.

I wszystko jasne – udo znowu nie wytrzymało, a hiszpańscy dziennikarze informują, że podobno Dembele nie chciał o urazie powiedzieć lekarzom od razu po spotkaniu z Athletikiem, gdyż bał się presji oraz szyderki ze strony kibiców i tego, że znowu straci miejsce w pierwszym składzie. Plotki na ten temat mówią, że Dembele zlekceważył temat i postanowił go zataić mając nadzieję, że to tylko „zwykły ból”. Po 20 minutach poniedziałkowego treningu oddał się badaniom lekarskim, które wykazały kontuzję mięśnia dwugłowego.

Dembele zatem po raz kolejny wypada, po raz kolejny w momencie, gdy klub na niego liczy. Z kontuzją boryka się bowiem od pierwszego meczu sezonu Suarez, Messi spotkanie z Baskami odpuścił również ze względu na uraz. Nowym zawodnikiem w klubie jest Griezmann, Coutinho odszedł na wypożyczenie do Bayernu. Na kogo ma postawić Ernesto Valverde? Teoretycznie na Dembele. Praktycznie musi rzeźbić z tego, co ma, zapominając kompletnie po raz kolejny o usłuchach Francuza.

Tak to wygląda w skrócie. 228 dni straconych, rozegrał tylko 66 meczów, mimo że Barca w tym czasie stoczyła 120 oficjalnych pojedynków. Te liczby za pięć tygodni będą wyglądały jeszcze mniej korzystnie dla Dembele, a zakładamy oczywiście, że Francuz wróci do gry zgodnie z wcześniejszymi prognozami, z czym w przeszłości bywało różnie.

Barca chcąc zasypać dziurę po Neymarze kupiła dwóch znakomitych zawodników – Dembele i Coutinho. Pierwszy łapie kontuzje raz za razem, istnieje ryzyko, że kostkę jest w stanie skrecić schodząc nieuważnie z dywanu, drugi jest już na wypożyczeniu z Bayernie, a Duma Katalonii ma nadzieję, że za rok Bawarczycy zdecydują się go wykupić za 120 milionów euro. Dembele natomiast jest cały czas tym, który pokazał tylko próbkę swoich umiejętności, pokazał, że potrafi i nic więcej. Jego ograniczenia zdrowotne i ciągłe urazy powodują, że klub niedługo zacznie myśleć o tym, aby gdzieś ulokować Francuza i jeszcze na nim zarobić.

Real ma swojego Bale’a, Barca ma swojego. Cierpliwości w przypadku tego katalońskiego może być jednak zdecydowanie mniej i szybciej może on grę hiszpańskiego giganta oglądać z innego miejsca na Ziemi.

Mecze eliminacji do Ligi Mistrzów można obstawić na stronie forBET.