Mbappe (dosłownie) wyrzuca Neymara ze zdjęcia! To koniec paryskiej przygody? (WIDEO)

Dzieje się w Paris Saint-Germain! We francuskich mediach temperatura dyskusji wysadza termometry – wszystko na skutek spięcia dwóch największych gwiazd Ligue 1 po meczu o Superpuchar kraju. Kylian Mbappe bezceremonialnie, nie zważając na obecność dziesiątek kamer, siłą usunął Neymara z drużynowego zdjęcia. 

Tak wielkiego, otwartego konfliktu wewnątrz drużyny mało kto się spodziewał. Bo choć brazylijski gwiazdor od miesięcy testuje cierpliwość wszystkich na Sekwaną, do tej pory żaden z jego partnerów otwarcie nie zgłaszał uwag do jego zachowania – może poza Edinsonem Cavanim, który już na samym wstępie zderzył się z gigantycznym ego „kolegi” z zespołu. Tymczasem to co wydarzyło się w sobotę po meczu PSG z Rennes, nie pozostawia pola do interpretacji.

Neymar faktycznie na finałowym zdjęciu znaleźć się nie musiał, bo w meczu rozgrywanym w chińskim Shenzhen nie wystąpił. Reprezentant Canarinhos nie jest gotowy do gry, bo z własnej inicjatywy opuścił pierwszy etap przygotowań do nowego sezonu, nie stawiając się na zgrupowaniu. Jest jednak oczywiste, że brak występu w danym spotkaniu nie wyklucza pojawienia się na ceremonii i wspólnego świętowania, przeciwnie – jest to rzecz normalna i powszechnie przyjęta. Scysja, jaka zaszła między zawodnikami PSG, jest więc twardym dowodem solidnego konfliktu.

Któremu trudno się dziwić, patrząc na podejście zawodnika z numerem „10” do występów w koszulce mistrza Francji. W ostatnim czasie przechodzi on samego siebie, bo choć sabotowanie działań sztabu szkoleniowego i destrukcję atmosfery w szatni można mu było zarzucić już za kadencji Unaia Emery’ego na Parc des Princes, to teraz Ney stał się prawdziwą „piątą kolumną”. Skrajne lekceważenie obowiązków (przy czym słowo obowiązek, biorąc pod uwagę warunki, jakie zapewniono gwiazdorowi w Paryżu, to i tak za duże słowo), a także nieustanne próby wymuszenia transferu irytować muszą nie tylko kibiców, ale przede wszystkim kolegów z drużyny. Bo przecież skrzydłowy otrzymał od katarskich władz klubu nie tylko absurdalną gażę oraz dziesiątki absurdalnych bonusów za każdą czynność dnia codziennego (na czele z dziękowaniem kibicom za doping), ale także – szczególne traktowanie.

Tymczasem nie tylko nie potrafi tego docenić, ale momentami wręcz odgrywa pokrzywdzonego. Tak jak na słynnym swego czasu filmiku, na którym płacze nad własnym losem po odejściu z Katalonii. Oglądanie tej sceny wprawia w zakłopotanie nie tylko dlatego, że mówimy o człowieku żyjącym w niebywałym luksusie. Ważne jest także to, że występuje w nim dorosły facet, który wszystkie decyzje życiowe podejmował z pełną swobodą. Nikt nie zmuszał go do opuszczenia Barcelony, sam zdecydował, że chce trafić do Paryża. Umówmy się zresztą – zdarzają się w życiu ludzkim większe dramaty, niż przeprowadzka do apartamentu w stolicy Francji…

Nie dziwi zatem, że piłkarzom Les Parisiens kończy się cierpliwość do południowoamerykańskiej gwiazdki. Ten sezon ma być dla mierzącego w najwyższe cele klubu przełomowy, zmieniło się podejście do transferów – zamiast gwiazdorów, postawiono na pracusiów, takich jak Ander Herrera czy Idrissa Gueye. Władze PSG, na czele z prezesem Nasserem Al-Khelaifim, nie zamierzają dłużej tolerować gwiazdorzenia i lekceważącego podejścia do codziennej pracy.

Z tego właśnie względu Neymar może ostatecznie dopiąć swego. Według najświeższych doniesień „Sportu” zmęczeni zachowaniem zawodnika paryżanie oraz zainteresowana swoim byłym asem Barca mają nowy pomysł na przeprowadzenie transakcji: Neymar miałby trafić do Barcelony na zasadzie rocznego wypożyczenia z opcją wykupu latem przyszłego roku. Transfer zostałby zatem przeprowadzony w podobny sposób, co przenosiny Kyliana Mbappe z Monaco do PSG. Jedynym piłkarzem Barcelony, który w jakiejś formie mógłby stać się częścią całego przedsięwzięcia, jest Ivan Rakitić.

Według innych informacji, PSG jest co najwyżej gotowe zejść z ceny i przyjąć ofertę w wysokości 180 milionów euro. Do tej pory w Parku Książąt nie przyjmowano innej opcji, niż odzyskanie pełnej zapłaconej za Neymara przed dwoma laty sumy, czyli 222 milionów euro.

Max Mahor