Ten ostatni raz Przysiężnego

Mimo, że obsada tegorocznej edycji turnieju rangi ATP Challenger Tour w Sopocie nie należy do najmocniejszych, to jednak podczas drugiego dnia zmagań w nadmorskim mieście można było mówić o iście gwiazdorskiej obsadzie trybun na obiekcie Sopot Tenis Klub. Agnieszka Radwańska, Dawid Celt, Jerzy Janowicz, Marcin Matkowski, Marta Domachowska, Bartłomiej Dąbrowski, Klaudia Jans-Ignacik czy Radosław Szymanik – wszyscy w Sopocie pojawili się w jednym celu – aby być podczas ostatniego w karierze meczu z udziałem Michała Przysiężnego.

Chociaż Michał Przysiężny przygody z tenisem oczywiście nie musiał kończyć we wtorek, bowiem mógł pokonać swojego rywala, Daniela Michalskiego, to jednak ani jego dyspozycja, ani obecność wyżej wspomnianych, nie wskazywała na to, aby jego udział w Sopot Open, a zarazem zawodowa kariera, miała być przedłużona o kolejny mecz.

Zarówno Michalski, jak i Przysiężny nie mogli mieć problemów z rozpracowaniem rywala. W końcu obaj grali ze sobą niespełna dwa tygodnie temu w pierwszej rundzie Mistrzostw Polski w Gliwicach. Wówczas niezwykle pewnie triumfował młodszy z biało-czerwonych. Choć teraz w Sopocie ta wygrana nie była aż tak okazała, to jednak 19-latek ponownie od początku do końca kontrolował to, co działo się na korcie. Bezradność Przysiężnego na przełomie całego spotkania nie spowodowała jednak, że gdzieś straciła się jego spektakularność. Choć nie robił tego tak często, jak chociażby kilkanaście miesięcy temu, to jednak kilka razy posłał takie zagrania, że trudno było powstrzymać się od braw.

Po meczu Przysiężnemu nie w głowie były rozmowy z dziennikarzami, ale mimo to poświęcił im kilka minut. Przyznał między innymi, że jest zadowolony ze swojej kariery oraz, że zostanie przy tenisie. – Osiągnąłem bardzo dużo dobrych wyników w karierze. Trochę przeszkodziły kontuzje, ale nie mam czego żałować. Było nieźle i jestem z tego dumny. Dzisiaj Daniel był bardziej regularny, ja robiłem za dużo prostych błędów i to zdecydowało. Na pewno zostanę przy tenisie, będę chciał przekazać swoje doświadczenie młodym zawodnikom. Bardzo miło, że pojawili się tu zawodnicy, którzy zrobili olbrzymie kariery.

Kilka zdań warto poświęcić Michalskiemu, który mimo zwycięstwa nie był głównym bohaterem tego co działo się podczas meczu oraz tego, co miało miejsce po jego zakończeniu. Polak po raz drugi z rzędu przebrnął przez pierwszą rundę Sopot Open, czym potwierdza, że stać go na niezłe wyniki na tym poziomie. Sam zawodnik przyznał, że obecnie jest w niezłej formie. – Już od Mistrzostw Gliwic czuję, że jestem w dobrej formie i jest to dobry moment tego sezonu. A jak już do Sopotu przyjeżdżam, to wygrywam pierwszą rundę. Żartuję oczywiście. Jest to oczywiście duży turniej, dzisiaj przyszło na mecz sporo ludzi. Wprawdzie wiem, że większość z nich na Michała, ale trochę się na to załapałem – powiedział żartobliwie zawodnik, który w drugiej rundzie zagra z rozstawionym z numerem jeden Stefano Travaglią.

Na wtorku nie kończą się emocje z udziałem Polaków podczas Sopot Open. W środę rozegrane zostaną spotkania z udziałem Kamila Majchrzaka, Marcina Matkowskiego, Szymona Walkowa czy Michalskiego. Ofertę na te mecze można znaleźć u bukmachera forBET.