Klopp i Guardiola powinni się martwić o… ramadan, gwiazdy rozpoczną sezon wycieńczone

19 lipca – na ten dzień zaplanowany jest finał tegorocznego Pucharu Narodów Afryki. Tymczasem już 9 sierpnia rusza kolejny sezon Premier League, drużyny już wiele dni temu rozpoczęły przygotowania do zbliżających się rozgrywek. Dla Sadio Mane czy Ryada Mahreza, którzy w niedzielny wieczór staną do rywalizacji w półfinałowych starciach PNA, oznacza to jedno – w nową kampanię wejdą z marszu, marzenia o odpoczynku muszą zostawić na przyszły rok.

Senegalczyk nie pamięta już co to relaks – ostatni urlop piłkarza Liverpoolu miał miejsce 12 miesięcy temu, ale ze względu na mundial nie trwał długo. Potem zawodnik „The Reds” zaliczył fantastyczne, ale też bez wątpienia wycieńczające 10 miesięcy – Jurgen Klopp praktycznie nie sadzał Mane na ławce, Afrykanin grał bez wytchnienia, zarówno w lidze, jak i Champions League. Nawet tuż przed spotkaniem półfinałowym Ligi Mistrzów z Barceloną, kiedy na Anfield przyjechał outsider z Huddersfield i wszyscy spodziewali się zobaczyć na boisku zmienników, niemiecki szkoleniowiec posłał swojego asa w bój na pełne 90 minut – mimo iż do przerwy było 3-0, a niedługo po zmianie stron już 5. Ostatni mecz sezonu lewoskrzydłowy wicemistrza Anglii rozegrał, jak pamiętamy, 1 czerwca na Wanda Metropolitano w Madrycie przeciwko Tottenhamowi.

Czas na przerwę? Nie dla Mane. Afrykańskie reprezentacje zaczynały już bowiem przygotowania do prestiżowego Pucharu Narodów Afryki, który pierwszy raz w historii rozgrywany jest w lecie. Organizatorzy, chcąc nareszcie uniknąć kolizji z rozgrywkami ligowymi, zrezygnowali z tradycyjnego terminu zimowego, ale nie udało się przy tej zmianie uniknąć kłopotów.

Przeszkodą stał się ramadan – ten skończył się wprawdzie na początku szóstego miesiąca roku, ale w odpowiedzi na wnioski Algierii, Maroka i Tunezji zdecydowano się przesunąć początek turnieju na 21 czerwca, by dać zawodnikom czas na dojście do siebie. Przypomnijmy, podczas trwania tego świętego dla wyznawców islamu czasu od świtu do zmierzchu muzułmaninowi nie wolno spożywać żadnych pokarmów, pić żadnych napojów (w tym wody), palić tytoniu ani uprawiać seksu. Obostrzenia te dotknęły co naturalne również Mane, a także Salaha, Mahreza i wielu innych – o ile podchodzili do tych obowiązków restrykcyjnie.

Sam Puchar również należy do wymagających – spotkania w Egipcie odbywają się przy wysokich temperaturach, a meczów jest sporo. By sięgnąć po medal trzeba rozegrać 7 spotkań na przestrzeni niecałego miesiąca. Właśnie taką ścieżkę przechodzą właśnie reprezentacje Senegalu, Tunezji, Algierii i Nigerii. A w ich składach rzecz jasna nie brakuje gwiazd: wspomniany Mane, Idrissa „Gana” Gueye, Kalidou Koulibaly, Ryad Mahrez, Sophianne Fegouli, Yacine Brahimi (który jednak nie gra, grzeje ławkę), czy Wilfed Ndidi – to tylko kilka przykładowych nazwisk.

Faworytem pierwszego półfinału będą ubiegłoroczni rywale Polaków Senegalczycy, choć w starciu z Tunezją przewaga w umiejętnościach wcale nie gwarantuje awansu. Hitem będzie natomiast rywalizacji Nigerii z mającą w składzie wiele gwiazd Algierią – zawodnicy z północnej części kontynentu radzą sobie świetnie mimo tego, że ich szkoleniowiec sadza na ławce rezerwowych wiele gwiazd. Oprócz wspomnianego Brahimiego z FC Porto, czyli najlepszego piłkarza Afryki 2014 roku, poza pierwszą 11-ką ląduje też np. Islam Slimani, niegdyś gwiazda ataku „Lisów Pustynii”.

Mieszkańcy Czarnego Lądu niewątpliwie kipią już od emocji przed zbliżającymi się spotkaniami. Jurgen Klopp, Pep Guardiola czy Brendan Rodgers, dla których PNA i tak jest już prawdziwym przekleństwem, zapewne też oddychają już szybciej myśląc sobie: Panowie, tylko ostrożnie tam dzisiaj…

Kursy forBET na mecze półfinałowe PNA:
18:00 Senegal – 2.03, X – 3.00, Tunezja –3.95
21:00 Algieria –2.42, X – 2.90, Nigeria –3.15
Maksymilian Mahor