Bożydar Iwanow: Wszyscy słabsi… Co nas czeka w pucharach?

Za trzy dni w najbliższy wtorek losowanie pierwszej rundy eliminacji do europejskich pucharów, a ja wcale nie mam przekonania, że polskie kluby przystąpią do nich mocniejsze niż wówczas, gdy kończyły się ligowe zmagania. Nie tak dawno przecież. Ubiegłoroczna klęska, gdy żadnemu z naszych przedstawicieli nie udało się przebrnąć nawet (sic!) trzeciej rundy kwalifikacji i międzynarodowa przygoda zakończyła się już w połowie sierpnia, znów, niestety nam grozi.

Do mistrza Polski Piasta Gliwice trudno mieć pretensje, bo ekonomia zamyka przed nim wiele możliwości. Ale wiadomo było, że wraz z końcem rozgrywek, mimo pełnych nadziei zapowiedzi, drużyna została osłabiona. Najlepszego zdaniem kapitału Canal Plus Sport obrońcy sezonu Aleksandara Sedlara zgarnęła hiszpańska Mallorca. I trudno się Serbowi dziwić, że wybrał lepsze pieniądze i … Baleary. Patryk Dziczek śladem kliku swoich kolegów z młodzieżówki za chwilę przeniesie się do Serie A. Tomasz Jodłowiec wraca z wypożyczenia do Legii Warszawa i choć zarówno piłkarz jak i Piast chciałby, by został, to dziwne byłoby, gdyby ktoś taki jak on nie miał mieć przyszłości w ekipie wicemistrza. Michal Papadopoulos może nie odegrał jakiejś wielkiej roli w ubiegłym sezonie, ale kto będzie zmiennikiem Piotra Parzyszka? Korona Kielce na pewno może mieć pożytek z doświadczonego Czecha. Inny joker Paweł Tomczyk wraca do Lecha Poznań. Chętnych może nie brakować też na Mikkela Kirkeskova. Boli…

Legia Warszawa szczyci się sprzedażą Sebastiana Szymańskiego, być może pozwoli odejść Carlitosowi, pożegnała się z Michałem Kucharczykiem i kilkoma innymi „starymi” gwiazdami. Wzięła Valeriana Gvillię, Igora Lewczuka, przedłużyła współpracę z Inakim Astizem, co może oznaczać, że po promocji na EURO U21 będzie chciała wyciągnąć parę euro za Mateusza Wieteskę. Budżet się nie spina. A na Ligę Europy w tej sytuacji też za bardzo liczyć nie można.

Cracovia musi szukać kogoś, kto zagwarantuje jej minimum piętnaście goli na sezon, bo nie będzie to już Airam Cabrera. Najmniej strat poniosła póki co Lechia Gdańsk, bo bez Konrada Michalaka żyć z pewnością się da. Poza tym to jedyny z całej wymienionej tu „eksportowej czwórki” klub, który może czerpać z własnej młodzieży. Wielkiego „tąpnięcia” czy kompromitacji akurat w tym przypadku się nie obawiam. Ale gra w grupie Ligi Europy? Obawiam się, że wątpię. I czekam ciągle z niecierpliwością, jak ktoś wreszcie solidnie przygotuje się do walki o puchary. Nie w czerwcu, nie w lipcu. Tylko co najmniej pół roku wcześniej. To naprawdę takie trudne do zaplanowania?