A może Gortat trafi do Blazers?

Łodzianin od ponad miesiąca pozostaje bez pracy w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Czy to już niedługo może się to zmienić?

Tak to już niestety czasem w sporcie bywa, że jedni mogą skorzystać na nieszczęściu drugich… Kontuzja podstawowego środkowego Portland Trail Blazers Jusufa Nurkicia podczas meczu z Brooklyn Nets była po prostu czymś strasznym – Bośniak w jednej z akcji, atakując piłkę, upadł tak fatalnie, że doznał otwartego złamania kości strzałkowej i piszczelowej lewej nogi. Samo oglądanie filmiku z tego dramatycznego wydarzenia boli:

W środowisku koszykarskim pod adresem Nurkicia pojawiło się szereg głosów wsparcia w tej wyjątkowo paskudnej chwili. Lider Blazers na pewno nie zagra już w tym sezonie, a i jego przyszłość w tak wymagającej lidze, jak NBA stoi pod znakiem zapytania.

Pewne jest, w ekipie z Portland żaden z obecnych i zdrowych zawodników, mogących grać pod koszem – Enes Kanter, Meyers Leonard, a nawet Zach Collins – nie będzie w stanie zastąpić Bośniaka. Czy w tej sytuacji szefowie Blazers mogą zwrócić do agenta Gortata? Mogą, oczywiście. Tyle, że nie jest pewne, czy Polak będzie zainteresowany ofertą, jeśli ta w ogóle pojawi się na stole. Łodzianin chce bardzo bić się jeszcze o najwyższe cele (tu akurat sporo się zgadza, bo Portland zajmuje obecnie 3. miejsce na Zachodzie) i stąd mocno liczył na angaż w Golden State. Wojownicy jednak postawili na Andrew Boguta, co mocno zniechęciło Polaka, który następnie zdążył odrzucić propozycje trzech silnych klubów ze Wschodu: Bucks, Raptors i Celtics. Wobec tych faktów, jego chęci do pogrania w Blazers wydają  się niewielkie. Dodając do tego wywiad z „Przeglądem Sportowym”, w którym stwierdził, że: „Na razie mam urlop, a co będzie dalej, to okaże się latem. Nie jestem w stanie w tej chwili przewidzieć, jakie będę miał opcje. Czy pojawią się dla mnie fajne, kuszące propozycje gry? Przecież w NBA jeden ruch transferowy pociąga za sobą kilka następnych, ale wyczuwam, co wynika z mojego doświadczenia w tym biznesie, że mogą zostać już tylko oferty, które nie będą satysfakcjonujące” – można odnieść wrażenie, że szanse na angaż Polaka zza oceanem jeszcze w tym sezonie są bliskie zeru.

Gortat w ostatnim czasie, za pośrednictwem swojego Instagrama, w emocjonalnych słowach podzielił się swoimi wrażeniami ze spotkania (podczas podniebnego powrotu do Polski) z Tomaszem Gollobem, idolem swojego dzieciństwa. Bydgoszczanin, jak wszyscy wiemy, zmaga się z poważnym urazem kręgosłupa. Szansą jest dla niego kosztowna operacja w Szwajcarii, która być może dojdzie do skutku dopiero za dwa lata…

A wracając na dobre zza oceanu do koszykarskiej Polski – naprawdę szkoda, że włodarze Polsatu nie pokazali na żywo ostatniego spotkania Stelmetu Zielona Góra z Polskim Cukrem Toruń. To, co tam się wydarzyło na długo zapisze się w historii ligowego basketu w naszym kraju. Mówiąc w skrócie, wystarczy wspomnieć o wyniku końcowym po czterech kwartach (110:107 dla torunian) oraz po prostu pokazać to, do czego doszło w zielonogórskiej hali CRS, a czego kibice koszykówki – za pośrednictwem sportowego Polsatu – niestety nie zobaczyli:

Kursy forBET na najbliższe mecze NBA i EBL: TUTAJ.