Poniedziałek, 22 lipca 2019 r.

Odbudowa Polonii: od sportu T. Gollob, od sponsorów Boniek, Kanclerz szefem

Po wczorajszej konferencji prasowej w Bydgoszczy przy ulicy Sportowej 2 wiadomo, że proces dźwignięcia zasłużonego klubu żużlowego jest na właściwym torze. Wbrew pogłoskom, Zbigniew Boniek nie został w jakiejkolwiek części właścicielem Polonii.

Bydgoski klub trzy lata temu objął we władanie Władysław, ojciec Tomasza. „Papa Gollob” znany jest od zawsze z ciętego języka i trudnego charakteru. Jakiś czas temu zasłynął cytatem z samego… Adolfa Hitlera. „Zniszczyli co się dało i nikt w tym nie przeszkadzał. A.H. cytat 33, Władysław Gollob” – napis tej treści został umieszczony na klubowej polewaczce. Pomysł karkołomny, choć przekaz jasny: za fatalny stan klubowej kasy odpowiadali poprzednicy Pana Władysława. I, jak nie trudno się domyślić, raczej jego oponenci.

To już historia. Klubem oficjalnie od początku tego roku zawiaduje Jerzy Kanclerz. Człowiek doskonale znany nie tylko w bydgoskim środowisku żużlowym. Były wojskowy, wielki kibic żużla, a wcześniej działacz znany z hokeja na trawie. Człowiek, który z pewnością budzi zaufanie. I może scalić dotąd mocno podzielone, miejscowe środowisko żużlowe. Tym bardziej, że obok niego na konferencji prasowej obecny był Tomasz Gollob, jego (i nie tylko zresztą) wielki sportowy idol.

Były żużlowiec będzie piastował stanowisko dyrektora ds. sportu. To nie może dziwić, biorąc pod uwagę, z jak wielkim oddźwiękiem spotyka się nazwisko „Gollob”. To, co tu kryć, synonim żużla w Polsce. Jego rozwoju, sukcesów, ale i porażek. Pan Tomasz jest w stanie nie tylko doradzać młodym, jak poprawiać swojej wyniki. Może także samą swoją obecnością, kontaktami w środowisku sportowym przyciągnąć sponsorów, nawet tych dotąd słabo kojarzonych z żużlem. To zresztą już się dzieje. Na konferencji ogłoszono przecież, że nowym sponsorem tytularnym będzie firma ZOOleszcz z Bydgoszczy, producent… akcesoriów dla zwierząt. Przedsiębiorstwo Zbigniewa Leszczyńskiego debiutuje w „czarnym sporcie”. To także plus dla Polonii, która w nadchodzącym sezonie – kosztem 21,5 mln zł z dotacji miasta – chce zmodernizować swój stadion. Proces odbudowy statusu klubu jest zatem, jak widać, dosłowny. I nie byłby możliwy bez przychylności władz Bydgoszczy.

Wczorajsza konferencja prasowa miała kilku bohaterów. Ale najbardziej wyrazistym był z pewnością Zbigniew Boniek. Prezes PZPN-u zademonstrował swój luz, obycie światowca, pewność siebie i dewizę, wedle której oprócz pracy ważne są przyjemności. „My tacy tu poważni, a przecież w życiu chodzi też o przyjemności. Żużel jest właśnie przyjemnością” – powiedział w pewnym momencie, czym faktycznie poluzował nieco oficjalne gesty obecnych. Obrazu dopełnił jeszcze – mało żużlowy – fragment konferencji, w której głos zabrał dziennikarz z Włoch, chcąc wyjąć z Bońka komentarz w sprawie futbolu i np. ostatniego wyczynu Krzysztofa Piątka. Prezes cierpliwie wysłuchał włoskiego żurnalisty, grzecznie przypomniał mu tylko, że znajdują się w innym kontekście, po czym kontynuował deliberowanie nad sytuacją Polonii. Dyplomata. Z kimś takim za plecami, mówiąc bez ironii, bydgoski klub może szybko dołączyć do żużlowej elity. Warunek jest jasny dla wszystkich: brak długów i pełna przejrzystość finansowa.

Polonia to siedmiokrotny mistrz Polski. Klub, któremu po prostu nie przystoi pałętanie się po niższych ligach. Ekstraliga maksymalnie do 2023 roku? To bardzo możliwe.

Jacek Hafka