Chwile nieulotne #19 – Największe sukcesy Agnieszki Radwańskiej

Fani kobiecego tenisa w Polsce tak naprawdę do tej pory nie mogą uwierzyć w dość zaskakującą decyzję najwybitniejszej w dziejach polskiej tenisistki. Czym innym są bowiem zapowiedzi takiego kroku, a czymś odmiennym realna decyzja, po której sporo się zmieni w życiu polskiego kibica.

Nawet sama Radwańska zdaje się mówić, że to już koniec

Czy Radwańska zakończyła karierę jako spełniona osoba?

Agnieszka Radwańska sześć dni temu tzn. 14 listopada 2018 roku zamieściła na swoim Twitterze historyczny już wpis:

Zapamiętam ją jako jedną z najmądrzejszych tenisitek” – skomentował Serb Novak Djokovic. 31-letni lider rankingu ATP w tym krótkim zdaniu zawarł podstawową cechę Radwańskiej. Natura nie obdarzyła Polki choćby w połowie takimi warunkami, jak Serenę Williams. „Isia” swój tenis musiała oprzeć na inteligentnych, technicznych zagraniach. Finezji. Sprycie. W tym górowała nad swoimi rywalkami. Mimo tych niezaprzeczalnych atutów, w trakcie swojej 13-letniej kariery nie wygrała Szlema. Czy zatem jest sportsmenką spełnioną? Trudno jednoznacznie orzec. Trzeba kolejny raz podkreślić: na trwale zapisała się już w historii polskiego sportu. O przyszłość także nie musi się specjalnie martwić – na korcie zarobiła ponad 27 mln dolarów. Kolejne, dzięki umowom sponsorskim. Zarobki te plasują ją na siódmym miejscu wśród wszystkich tenisistek świata, kiedykolwiek. Fani, bardziej niż o kasie, będą wspominać jej największe sukcesy. Poniżej skupimy się tylko na dwóch, choć w trakcie kariery wygrała przecież 20 turniejów, była drugą rakietą świata. Przez dekadę, co także jest wyjątkowe, utrzymywała się w czołówce światowego tenisa. A to, w obliczu coraz bardziej siłowego tenisa, nie było łatwe.

Jak już wspomnieliśmy wyżej, nigdy nie udało jej się wygrać turnieju Wielkiego Szlema. Najbliżej była w 2012 roku. W drodze do finałowego starcia Wimbledonu pokonała kolejno: Magdalenę Rybarikovą, Jelenę Wiesninę, Heather Watson, Camilę Giorgi, Mariję Kirilenko oraz, w wielkim stylu, Angelique Kerber. W finale tego najbardziej prestiżowego turnieju w świecie tenisa Radwańska musiała skapitulować pod naporem ogromnej wręcz siły Sereny. W pierwszym secie Amerykanka zmiażdżyła naszą reprezentantkę (6:1), ale w drugim Polka zaskoczyła pewną siebie Williams i wygrała 5:7. Cóż jednak z tego, skoro w ostatniej partii górą znowu była wówczas 31-letnia zawodniczka ze Stanów:

Radwańska po finałowym boju popłakała się, choć jej gra była zewsząd chwalona. „Pokazała, że od najsilniejszych fizycznie rywalek wcale nie dzieli jej dużo” – skomentowała postawę Polki słynna Lindsay Davenport. Z drugiej strony, w 2013 roku, a więc już po wimbledońskim sukcesie legendarny, już nieżyjący, komentator Bohdan Tomaszewski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” powiedział, co przeszkadza mu u naszej najwybitniejszej tenisistki: „Radwańska nie ma radości z walki na korcie. Jest młoda, sławna, ale proszę zwrócić uwagę, jak podaje rękę, gdy przegrywa. Jest ponura. A w sporcie dobrą cechą jest też umieć ładnie przegrać” – zaznaczył. I w zasadzie trudno się z tym nie zgodzić.

Radwańska, czego już niestety Pan Tomaszewski nie dożył, swój największy sukces w karierze osiągnęła na koniec sezonu 2015. W niezwykle prestiżowym, ustępującym jedynie Szlemom, turnieju Masters w Singapurze Polka nie miała sobie równych, choć kilka razy była w poważnych tarapatach. Jej „ofiarami” były Rumunka Simona Halep, Hiszpanka Garbine Muguruza oraz, już w finale, Czeszka Petra Kvitova:

Po tym sukcesie, radości i odważnym deklaracjom nie było końca. Radwańskiej nie udało się powtórzyć tamtego tenisa, bodaj najlepszego w jej wykonaniu.

W sercu mnie kłuje, bo Agnieszka była moją ulubioną tenisistką. Uwielbiałem oglądać jej mecze. Jej tenis był mi bardzo bliski, zawsze sekundę wcześniej wiedziałem, gdzie pośle piłkę. Na jej miejscu poczekałbym jeszcze. Zamroziłbym ranking i ostateczną decyzję podjął po sezonie na trawie. Tam zawsze znaczyła więcej, liczba zawodniczek, które mogą ją pokonać, jest mniejsza, jest ich może ze 20. Koniec jej kariery to olbrzymia strata dla polskiego tenisa. Była jego największą gwiazdą przez 12 lat. Ciekaw jestem, czy nie zatęskni za kortem. Nie za tydzień, tylko za 2-3 miesiące” – powiedział Wojciech Fibak („Gazeta Wyborcza”).

No cóż… może faktycznie Radwańska jeszcze wróci do tenisa? Szanse – głównie przez problemy zdrowotne – nie są zbyt duże, ale nadzieja ponoć umiera ostatnia. Na chwilę obecną może powspominać najlepsze chwile w polskim kobiecym tenisie – np. tu: