Karbownik podpisany, Legia już liczy przyszłą kasę

Dzisiaj oficjalna strona stołecznego klubu podała, że jej największa w tej chwili młoda gwiazda, Michał Karbownik, przedłużył właśnie kontrakt do 2024 roku. Czy to będzie oznaczać wielki zastrzyk pieniędzy dla Wojskowych w niedalekiej przyszłości?

Odpowiedź może być właściwie tylko jedna: tak, skoro już teraz w plotkach transferowych łączono utalentowanego 19-latka z wielką Barceloną. Owszem, Blaugrana miała jakiś plan sprowadzenia Polaka do siebie (by od razu go wypożyczyć), choć tutaj ponoć nie było konkretów, w przeciwieństwie do innych zainteresowanych ekip. W mediach pojawiały się takie firmy jak np. Sevilla, Betis, Tottenham, czy Atalanta. Dziś okazało się, że Karbownik postawił na lojalność względem swojego klubu.

To, musimy przyznać, bardzo mądra decyzja, biorąc pod uwagę kilka ważnych aspektów. „Moja umowa z Legią, w tych trudnych, także dla piłkarskiego świata warunkach, jest okazaniem ogromnego szacunku, jakim darzę klub, osoby, które pomagają mi tutaj każdego dnia i jakim darzę najwspanialszych kibiców na świecie” – cytują młodego zawodnika oficjalne media klubowe. Karbownik, jego agent Mariusz Piekarski, a także sama Legia – wszyscy tym krokiem upiekli kilka pieczeni na jednym ruszcie.

Po pierwsze, w świat poszedł komunikat, że u 19-latka istnieje bardzo istotny, choć coraz rzadziej spotykany odruch, czy może lepiej uczucie – wierność klubowi, któremu zawdzięcza się właściwie wszystko. Choć trzeba też przyznać, że w takim obrocie spraw pomogła sytuacja z Ivanem Obradoviciem. Kto wie bowiem, czy Karbownik byłby dziś na ustach wszystkich, gdyby w pierwszym składzie grał wychowanek Partizana Belgrad? Można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, że nie, zresztą 19-latek był już ponoć jedną nogą w… Radomiaku Radom, który latem poprzedniego roku zamierzał go wypożyczyć.

Po drugie, lewy obrońca Legii na pewno także w tej chwili skorzystał finansowo z oferty nowego kontraktu. W końcu poprzedni był tylko juniorski i na pewno nie gwarantował mu wysokich, adekwatnych do statusu w drużynie, zarobków: 19-latek na bazie poprzednich zapisów miał według nieoficjalnych danych miesięcznie inkasować 12 tys. zł. Teraz ta kwota na pewno, nawet mimo pandemii, poszybowała w górę. Czy jest możliwość, że zawróci młodemu w głowie? Raczej nie, bo Karbownik jest skromnym, ale ambitnym i dobrze prowadzonym zawodnikiem, który doskonale wie, że Legia to ważny, ale przystanek na drodze do przepowiadanej mu, wielkiej kariery.

Po trzecie właśnie, na podpisaniu nowej umowy z 19-letnim wychowankiem legijnej akademii, skorzysta na pewno jego obecny klub. Karbownik prędzej czy później opuści stołeczny klub, jeżeli oczywiście jego rozwój w dalszym ciągu będzie tak dynamiczny i nie będą przeszkadzać mu kontuzje. Spekuluje się, a jego agent Mariusz Piekarski to umiejętnie podkręca, że wytransferowanie go do zachodniego klubu z czołowej ligi mogłoby przebić rekord Radosława Majeckiego, za którego Monaco zapłaciło 7 mln euro. Co na to sam zainteresowany? W wywiadzie dla legia.com stwierdził: „Nie zwracam na to uwagi. Jest to dla mnie bez sensu. Wolałbym przejść do klubu bez rekordu, ale w nim grać, niż pobić transferowy rekord ligi, siedzieć na ławce i pozostać jedynie „rekordem””. To bardzo znamienne słowa młodego, fenomenalnie zapowiadającego się piłkarza, który chce stopniowo, krok po kroku zwiększać swoją pewność na boisku, a tym samym budować nazwisko i powiększać wartość na rynku transferowym.

JH