W końcu ktoś to powiedział! „Kopiemy jakbyśmy byli z 5. ligi”.

„Zaczęliśmy treningi, ale po dwóch miesiącach bez piłki kopiemy jakbyśmy byli z 5. ligi”.

Nie mamy pojęcia, jakim cudem umknęło nam to arcydzieło, czyli wywiad, który ukazał się na portalu Sport.pl kilka dni temu z Flavio Paixao, napastnikiem Lechii Gdańsk. Ogólnie Portugalscy bliźniacy to pozytywne postaci w naszym krajowym piekiełku. Jeden w piłkę trochę pograł, ściągnął do Polski swojego brata i kariery obu należy rozpatrywać pozytywnie, wszak daleko im do tych wszystkich przebierańców, za których wydano krocie, a którzy sprawdzali przepustowość drzwi ewakuacyjnych na kolejnych stadionach.

Flavio został zapytany o temat, który dominuje we wszystkich rozmowach na świecie od kilku tygodni. Wiadomo, problemy mogą mieć pielęgniarki, fryzjerzy czy dziennikarze, ale to nic w porównaniu do pracy piłkarza, na którą w ciągu ostatniego czasu spadły wszystkie plagi egipskie. Zwykle narracja piłkarzy była jednakowa – brakuje im odpoczynku. Normalni ludzi żyją jak pączki w maśle, całymi dniami spotykają się z bliskimi i świętują w każdy weekend. Piłkarze? W sobotę i niedzielę ogień, w tygodniu treningi i bardzo często mecze, więc należy im współczuć. Gdy rozgrywki wstrzymano musieliśmy zmienić podejście – teraz należy im współczuć, że siedząc na kanapie w domu przez kilka tygodni i nie mogąc trenować zarabiają mniej niż normalnie. Dziś? Dziś chyba musimy zrozumieć, że po braku treningów piłkarze obniżyli loty. Jak to sprytnie zauważył Flavio: kopiemy jakbyśmy byli z 5. ligi.

Jeszcze Ekstraklasa nie wznowiła rozgrywek, jeszcze na własne oczy nie przekonaliśmy się, że faktycznie jest gorzej, a Flavio już zaczyna przygotowywać nas na to, że zaraz nasi ligowcy mogą biegać wolniej, kopać mniej dokładnie i częściej pudłować w bramkę. Skoro już jednak zostaliśmy sprowokowani, to musimy zapytać: panie Flavio, czy w tej kwestii coś się zmieniło? Czy do tej pory graliście, aż miło było popatrzeć, a nagle, przez pandemię, zapomnieliście, jak to się robi? Czy to mimo wszystko w przypadków wielu piłkarzy reguła, że kopią się po czole i mają problem z elementarnymi zagraniami, których wymaga się od trampkarzy podczas treningów?

Oczywiście nie mówimy tu teraz o Flavio, który wyróżnia się na tle reszty naszych ligowców, ale gdy czasami oglądaliśmy mecze Ekstraklasy, to mieliśmy myśli samobójcze. Po co zatrudniani są nowi trenerzy, ściągani obcokrajowcy, potem przychodzą nowi trenerzy, ściągani są kolejni obcokrajowcy, skoro schemat większości drużyn jest prosty: długa piłka na kogoś z przodu, niech się dzieje wola nieba?

Flavio w naszym kraju od jakiegoś czasu już mieszka, ale mimo wszystko nie patrzy obiektywnie na to, co dzieje się na ligowych boiskach weekendami. Tłumaczymy zatem: poziom naszych rozgrywek i bez przerwy od treningów to bardzo często 5. liga. Jasne, bywa to wszystko czasami miłe dla oka, ale zdecydowanie częściej to mimo wszystko 5. liga. Rozumiemy – gdy za tydzień ktoś przewróci się o własne nogi, to łatwiej go będzie wytłumaczyć – nie miał jak trenować przed tym meczem. Spokojnie, my swoje wiemy – nie z nami takie numery. A na kolejne boiskowe kompromitacje będziemy wnikliwie czekać. Z charakterystyczną dla Ekstraklasy pogardą i wyrozumiałością zarazem.

Dzisiejsze ligi piłkarskie obstawisz na stronie forBET!