Szturm na czołówkę, krajowe wojenki czy dobijamy do ostatniego portu?

W dziwnym położeniu od jakiegoś czasu znajduje się kariera Krzysztofa Włodarczyka. Z jednej strony to cały czas znakomity pięściarz, były dwukrotny mistrz świata, z drugiej możemy odnieść wrażenie, że Diablo od dawna jest już past prime. Zgoda – za moment Andrzej Wasilewski może tak namieszać w bisnesowych negocjacjach, że bokser z Piaseczna znowu dostanie walkę o coś znaczącego, ale trudno jest aktualnie zgadnąć, jaki jest plan na dalsze losy Włodarczyka i jaka czeka go przyszłość.

W przypadku zdecydowanej większości naszych pięściarzy wiadomo, o co chodzi:

Adam Kownacki – chce się odbudować i zaatakować kogoś z czołówki

Krzysztof Głowacki – chce zdobyć pas mistrzowski

Kamil Szeremeta – chce doprowadzić do walki z Giennadijem Gołowkinem i sprawić w niej niespodziankę

Michał Cieślak – chce wrócić między liny i stoczyć walkę z kimś z czołówki

W przypadku Włodarczyka – hmmm – trudno powiedzieć. Diablo cały czas jest wysoko w rankingach i gdy skończy się turniej WBSS, a świat wróci do normalności, można liczyć na to, że zobaczymy go w dużym pojedynku, kto wie, być może nawet o pas mistrzowski. Z drugiej jednak strony coraz częściej słyszymy o poważnych przymiarkach Włodarczyka do walki z Arturem Szpilką, do której miałoby dojść w przyszłym roku. Ten pojedynek dla kibiców w Polsce byłby czymś ekstra, ale… byłby o nic. Stawką byłby prestiż, wyrównanie prywatnych porachunków, dużo kasy i to tyle. W przypadku leciowego już pięścirza to bardziej zwieńczenie jego kariery, aniżeli pomoc w jego przyszłych losach i kolejnych latach.

Diablo powiedział ostatnio na łamach Super Expressu, że dziwi się trochę pięściarzom, którzy tak bardzo chcą z nim walczyć, uważają, że jest on zupełnie wyboksowany i nic już w tym sporcie nie osiągnie. Jasne, trudno się zgodzić z tym, że Włodarczyk to już cień dawnego pięściarza, gdyż w pięciu ostatnich walkach nie przegrał ani razu, a ostatnią porażkę zanotował z Muratem Gassijewem, czyli jednym z najlepszych pięściarzy w kategorii junior ciężkiej, który właśnie wtedy był w swojej szczytowej dyspozycji. Każdy jednak, kto trochę orientuje się w bokserskich realiach wie, jak prowadzeni są bardzo często kariery podopiecznych Wasilewskiego – mocne impulsy, czyli walki z wymagającymi rywalami, są przeplatane z wyzwaniami co najwyżej średnimi, które mają na celu podtrzymać aktywność, a nie stanowić element sprawdzania samego siebie. Diablo od ponad dwóch lat ani razu nie zachwycił, a my cały czas czekamy, czy w końcu nastąpi jakiś zryw. A jeżeli nastąpi, to po co? Co będzie miał na celu?

Nikodem Jeżewski chce walki z Włodarczykiem, chce go pewnie wielu innych pięściarzy, którzy – jak to powiedział Diablo – marzyliby mieć w rekordzie nazwisko dwukrotnego mistrza globu. Stary lis jednak nie pali się do szturmowego zdobywania świata, nie bardzo są mu po drodze również krajowe wojenki. Z ostatnich obserwacji wynika, że poza walkami, w których jest zdecydowanym faworytem i które odbywają się w Polsce, nie bardzo widać pomysł, żeby to wszystko nagle miało przyspieszyć. Może to cisza przed burzą i nieco zapomniany przez polskich fanów kunszt Włodarczyka znowu da o sobie znać rywalizując o poważne tytuły? A może to wygaszenie to pomału dobijanie do końca kariery, która wszystkim kibicom nad Wisłą dała tak wiele radości?

Jakub Borowicz

Gale UFC oraz wszystkie inne w sportach walki można obstawiać na forBET.