Koronawirus zmieni rynek transferowy na całym świecie?

Przez szalejącą na całym świecie pandemię średnia wartość piłkarzy największych klubów na świecie może spaść o nawet 28%. Regresy już teraz są odczuwalne przez ekipy pokroju Manchesteru United, FC Barcelony czy Realu Madryt, a przy spełnienie najczarniejszego scenariusza i zakończeniu sezonu: może być tylko gorzej, co tłumaczy determinację w zamknięciu rozpoczętych zmagań na całym świecie. 

Niejednokrotnie fani futbolu narzekali na odrealnienie kwot płaconych za transfery w poszczególnych ligach i przewidywali, że w przyszłości oferowane za najlepszych zawodników pieniądze będą jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistości. Wystarczy spojrzeć na aktualnie pojawiające się w przestrzeni medialnej plotki transferowe: sporo uwagi poświęca się chociażby Jadonowi Sancho, za którego zainteresowane kluby miałyby wyłożyć nawet 150 milionów funtów. Z ostatecznym prognozowaniem kwoty tego rodzaju transakcji warto się jednak wstrzymać: wszak zatrzymanie dopływu funduszy z dni meczowych, umów sponsorskich czy praw telewizyjnych może przewrócić sytuację na rynku transferowym do góry nogami.

Wciąż niepewna jest formuła dokończenia poszczególnych rozgrywek, a w wielu miejscach piłkarskiej mapy coraz poważnie sonduje się możliwość anulowania aktualnie trwającego sezonu i przełożenie jego końcowych rozstrzygnięć na kolejny rok. Gdyby ten scenariusz stał się faktem: bylibyśmy świadkami prawdziwego kryzysu finansowego w świecie futbolowym, co bez wątpienia odbije się na wartości poszczególnych zawodników. Już teraz eksperci wyliczają, że przy zachowaniu aktualnego stanu rzeczy spadki wartości piłkarzy w pięciu, największych ligach europejskich mogą sięgnąć łącznie nawet 30%. Oznacza to zatem, że z 29 miliardów funtów spaść może ona do 21 miliardów funtów, co ostatecznie przekuje się na wyceny pojedynczych zawodników. Spekuluje się, że np. Paul Pogba może nie być warty już 58 milionów funtów, lecz raptem 31 milionów funtów. Wciąż nie jest także jasne, czy zawodnicy z wygasającymi 30 czerwca kontraktami będą zmuszeni do pozostania w klubie i rozegrania pozostałych konfrontacji opóźnionego sezonu: wielu prawników twierdzi, że z tym dniem będą oni mieli prawo opuszczenia aktualnego miejsca pracy na zasadzie wolnego transferu. Dlatego tak panicznie szuka się sposobu, aby całość konfrontacji zamknąć przed 30 czerwca.

Gdy spojrzymy na konkretne przykłady poszczególnych klubów: robi się w ich przypadku coraz bardziej niewesoło. I tak oto: wartość kadry Barcelony zmniejszyłaby się z ponad miliarda funtów do 715 milionów, Realu z 978 milionów do 667 milionów, Bayernu z 719 milionów do 482 milionów funtów. Prym na Starym Kontynencie wiódłby jednak Manchester City, w którego szeregach z 1,2 miliarda funtów zostałoby 844 miliony. To doskonale pokazuje skalę problemu i motywację konkretnych środowisk, która dla wielu z nas może się wydawać wręcz irracjonalna. Przy tego pokroju spadkach natomiast ratowanie posiadanych zasobów oraz ewentualna ich reanimacja będzie prowadzona nawet na otwartym sercu. Stąd nie przesądzalibyśmy, aby większość zagranicznych rozgrywek ze spokojem zdecydowała o finiszu bieżących rozgrywek: dla wielu z nich będzie to ostateczna ostateczność…

Co warto dziś zagrać? Sprawdź kolejny Kupon Dnia od forBET!