„Jak wyjedziesz, możesz nie wracać”. Więc wyjechał

Nigeryjczyk John Obi Mikel, a więc były zawodnik m.in. Chelsea i do niedawna gracz tureckiego Trabzonsporu, w jednym z wywiadów opowiedział o kulisach odejścia z ostatniego klubu. Nie patyczkował się zbytnio. A w Turcji pandemia przyspiesza…

Właśnie okazało się, że na koronawirusa choruje słynny turecki trener i aktualny opiekun Galatasaray, Fatih Terim. I choć 66-latek dodał uspokajającego tweeta, to jednak nie mógł on przysłonić faktu, że w Turcji pandemia zbiera swoje tragiczne żniwo. Wczoraj poinformowano o kolejnych 7 ofiarach (łącznie umarło tam 37 osób), a liczba zakażonych oficjalnie skoczyła z 293 do 1529. Wydaje się, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest – znane także w innych krajach – zlekceważenie zagrożenia, jakie niesie ze sobą epidemia. Aktualnie zamknięto większość obiektów publicznych (szkoły, kina, restauracje, meczety), ale przecież jeszcze 17 marca rozegrano w Turcji, co prawda za zamkniętymi drzwiami, mecz między Goztepe a Rizesporem, jakby bagatelizując niebezpieczeństwo.

Z taką sytuacją nie mógł pogodzić się gwiazdor Trabzonsporu, Obi Mikel. W wywiadzie, udzielonemu „The Athletic” odsłonił kulisy niespodziewanego zerwania kontraktu z 6-krotnym mistrzem Turcji.

UEFA zawiesiła niemal wszystkie rozgrywki, ale dla Turków i Trabzonsporu nie miało to najmniejszego znaczenia. Powiedziałem w klubie, że chcę wrócić do domu. „Jeśli pojedziesz, możesz nie wracać” – usłyszałem. No więc spakowałem się i wyjechałem. Wiedziałem, że jeśli wrócę do domu, to moje dzieci uspokoją się z tego powodu. Powiedziałem w klubie, że jeśli takie jest ich podejście, to jestem gotowy do rezygnacji z kontraktu. Chciałem być z rodziną i pokazać światu odpowiednią postawę. W tym momencie wszyscy powinniśmy być w domach” – zaznaczył Nigeryjczyk.

I taka postawa jest jak najbardziej zrozumiała. Należy sobie przy tym odpowiedzieć na pytanie, co byłoby, gdyby wraz z uświadomieniem sobie rozmiaru pandemii, władze Turcji natychmiast zdecydowałyby o zamknięciu granic? Sytuacja dla sportowców (i nie tylko) z zagranicy byłaby szczególnie trudna, przede wszystkim pod względem psychicznym. „Czy wrócę do Trabzonsporu? Nie ma szans. Na pewno nie po sposobie, w jaki się rozstaliśmy. Czasami w życiu musimy spojrzeć na siebie i zadać sobie pytanie, co jest w nim najważniejsze. Kto nam pomoże, gdy znajdziemy się w kłopotach. W Turcji tego nie doświadczyłem, więc nie wyobrażam sobie, bym mógł tam jeszcze zagrać” – stwierdził Mikel. Były gracz Chelsea ma 32 lata, więc na pewno znajdzie jeszcze gdzieś zatrudnienie, gdy tylko kurz na bitwie z koronawirusem nieco opadnie. Na pewno w związku ze swoją decyzję nie może sobie niczego zarzucić.

Odmiennie czas pandemii postanowiły przejść gwiazdy Premier League: Dele Alli oraz Kyle Walker. Bulwarówka „The Sun” doniosła, że byli koledzy z Tottenhamu złamali nakazy przebywania w domu i wybrali się na bibkę do jednego z londyńskich klubów… To trochę inny poziom odpowiedzialności niż ten, który pokazał Obi Mikel, prawda?