„Zielu” urobiony po łokcie. Inni odpoczywają, on od października gra non stop

Napoli w pierwszym półfinale Coppa Italia pokonało na Stadio Giuseppe Meazza Inter 1-0. Gennaro Gattuso fundamentalnie zmienił skład względem meczu ligowego z Lecce, odpoczywał między innymi Arkadiusz Milik. Na podobny przywilej nie mógł liczyć drugi z Polaków w koszulce SSC – dla Piotra Zielińskiego mecz w Mediolanie był 22. z rzędu w pierwszym składzie wicemistrza Italii, uwzględniając wszystkie rozgrywki!

Gigantyczny wzrost roli „Ziela” w zespole Neapolu w ostatnich miesiącach jest oczywisty dla każdego, kto choćby pobieżnie śledzi mecze SSC. Polak wyrósł na lidera drugiej linii, imponuje z jednej strony błyskotliwością i pewnością w operowaniu piłką, z drugiej – ciężką pracą w defensywie, której nauczył się u Carlo Ancelottiego. Nic dziwnego, że Gennaro Gattuso nie wyobraża sobie swojej drużyny bez zawodnika z „20” na plecach – inna sprawa, że chyba nawet sam Zieliński nie spodziewał aż tak ogromnej liczby rozegranych minut na przestrzeni kilku miesięcy.

Ostatni raz zaczynał mecz z ławki 19 października ubiegłego roku podczas rywalizacji z Hellasem, przy czym był wówczas świeżo po zgrupowaniu reprezentacji. Od tamtego momentu nie zdarzyło się, by 25-latek nie znalazł się w pierwszej jedenastce, delegowanej na mecz. Dotyczy to nie tylko spotkań w Serie A, ale także  Champions League, Coppa Italia oraz dodatkowo dwóch listopadowych pojedynków kadry narodowej. Oznacza to rzecz jasna, że nasz rodak niejednokrotnie rozgrywa mecze od pierwszej minuty co 3-4 dni. Co także istotne, są to niemal zawsze występy w pełnym lub prawie-pełnym wymiarze czasowym.”Zielu” tylko w 2 z 24 ostatnich starć grał krócej niż 80 minut.

Jeszcze jedna rzecz warta podkreślenia: praktycznie nikt inny nie jest traktowany przez Gattuso z takim uznaniem jak pomocnik znad Wisły. Nawet nie mającemu (zdrowego) rywala do gry na lewej obronie Mario Rui’emu zdarza się opuszczać spotkania ligowe. Zieliński tymczasem ma przecież w linii pomocy gigantyczną konkurencję, która tylko zwiększyła się po zimowych transferach Lobotki i Demme. W środku pola Napoli jest więc gigantyczny tłok, a szkoleniowiec mając tego świadomość, rotuje składem nieustannie.

To samo dotyczy skrzydeł – w meczu z Interem na ławce zasiadł choćby Lorenzo Insigne – a w mniejszym stopniu również pozycji napastnika. Milik obecnie ma bardzo mocną pozycję na „9”, jednak z uwagi na wracającego do zdrowia Mertensa musi przygotować się na zwiększoną liczbę okazji do odpoczynku, tak jak w środę w Mediolanie. Rotowani są także obrońcy, czy to z uwagi na kontuzje i wykluczenia, czy też po prostu decyzje trenera. Jest zatem tylko jedna pozycja w polu, której Gattuso nie tyka – pozycja „Ziela” w linii pomocy.

Pozycja Polaka w drużynie mającej nadal całą plejadę klasowych graczy musi napawać nas szczęściem, jedyne obawy dotyczą oczywiście tego, jak długo rodak wytrzyma takie obciążenie. Zespół ze Stadio San Paolo wszedł właśnie w ciężki okres: mecze Serie A przeplatać będzie starciami w pucharze kraju i Champions League, gdzie czeka go spotkanie z Barceloną. Mimo wszystko, wydaje się, że opiekun Azzurrich w tym okresie złamie się i choć raz pozwoli „Zielowi” odpocząć wśród rezerwowych.

Pomocnik w drużynie pozycje wyrobił sobie wspaniałą, ale jego przyszłość w Neapolu jest niepewna. Jak informuje portal transfery.info powołując się na włoskie „Il Matino”, Zieliński nie wyraził zainteresowania przedłużeniem umowy z Napoli na zaproponowanych mu warunkach. Rozmowy ciągną się już wiele miesięcy, obecny kontrakt wygasa w czerwcu 2021 roku.

Kursy forBET na mecze Serie A i Coppa Italia znajdziesz TUTAJ