Głupek level Balo. Włoch tym razem powywija w Bresci

W wieku niespełna 22 lat strzelacie dwa gole w półfinale mistrzostw Europy i wprowadzacie swoją drużynę do wielkiego finału. Jesteście na ustach całego świata, największe kluby globu prześcigają się w ofertach, aby tylko mieć was u siebie. Jesteście w młodym wieku na świeczniku i możecie wybierać kierunek, który najbardziej odpowiada wam na kontynuowanie kariery. Wcale nie przesadzimy mówiąc, że świat bez limitu swoi przed wami otworem.

Macie swoje pięć minut, które może przerodzić się w godzinę lub dwie. 100 milionów euro? Za mało! Za mało, by mieć u siebie takiego piłkarza. Gościa, który zaraz może Messiemu i Ronaldo deptać po piętach.

Tak o Mario Balotellim pisało się w 2012 roku chwilę po tym, jak strzelił pamiętnego gola przeciwko reprezentacji Niemiec w półfinale Euro 2012. Nie pamiętacie? Okej, odświeżamy.

Inter, Manchester City, Milan, Liverpool, potem kilka wypożyczeń, dwa kluby we Francji, aż wrócił na dobre do Włoch. Do Bresci. Tak, do Bresci, czyli beniaminka włoskiej Serie A. Balotelli podpisał kontrakt na trzy lata z klauzulą, która mówi, że jeżeli drużyna spadnie na zaplecze ekstraklasy, to umowa zostanie automatycznie rozwiązana. Włoski napastnik po raz kolejny będzie musiał szukać pracy.

I tak naprawdę ta klauzula mówi wszystko – gość, który siedem lat temu mógł sobie wybierać miejsce kontynuowania kariery, teraz ma wpisany warunek, który bierze się pod uwagę spadek jego ekipy z Serie A…

Gdyby do Bresci poszedł Paweł Wszołek, Rafał Wolski lub Przemysław Frankowski, to pewnie byśmy się nawet ucieszyli. Znamy chyba limity całej wymienionej trójki, wiemy doskonale, że żaden z tych gości nie zrobi międzynarodowej kariery i nie będą się o nich zabijały najlepsze kluby w Europie. A tak, będą występy w drużynie z poważnej ligi, która gwarantuje co tydzień spotkania przeciwko solidnym drużynom, co sporo może każdemu z naszych dać. Ale my nie mówimy o jakimś tam Wszołku, którego zweryfikowała druga liga angielska. My mówimy o Balotellim, który jako młokos rządził atakiem wicemistrzów Europy. Który grał w Manchesterze City i dla którego Inter był za ciasnym klubem na rozwinięcie skrzydeł. Któremu w pewnym momencie oferowano gigantyczne pieniądze za podpis pod kontraktem.

Są różne przyczyny przedwczesnego zakończenia kariery u piłkarza. Złe dobieranie klubów, mocna konkurencja, problemy z kontuzami. Często zawodnikom nie wychodzi też przez głowę i ich podejście do zawodu piłkarza, który wymaga pełnego poświęcenia. No i to z pewnością zawsze była największa przeszkoda dla Balotelliego – jego własna głowa, która nie potrafiła ogarnąć tego wszystkiego, co wydarzyło się w życiu po strzeleniu dwóch goli Niemcom w półfinale mistrzostw Europy. Co tu dużo mówić – niezbyt mądry ciemnoskóry napastnik zwariował i niezbyt profesjonalnie patrzył na swoją karierę. Zachowywał się jak głupek, a mnogość problemów wychowawczych z nim związana na przestrzeni ostatnich lat tylko potwierdza to, że z tej mąki nie było szans upiec dobrej jakości chleba.

Co teraz się wydarzy z Balotellim? Pewnie pogra chwilę w Bresci i znowu zmieni klub. Wszyscy w ekipie tegorocznego beniaminka Serie A będą go mieli dość i pozbędą się gorącego ziemniaka, którego kilka lat temu wyciągnięto z rozżażonego ogniska.

Oferta kursowa forBET na mecz Wolves vs Manchester United znajduje się na stronie forBET.