Podmienili nam Brozia! Ronaldo nie miałby się czego wstydzić

Wciąż zbieramy szczękę z podłogi. Jeszcze dwukrotnie rano włączyliśmy Livescore, aby upewnić się, czy przypadkiem nie zasnęliśmy w fotelu i nie śniło nam się to, że Śląsk pogonił wczoraj Lecha i to na boisku w Poznaniu. Nie, to prawda – po dwóch golach Brozia i jednym trafieniu Picha to ekipa z Wrocławia zwyciężyła 3:1.

Moglibyśmy robić pomeczówkę tego spotkania, ale jest już za późno, a po drugie zrobiło ją kilka innych portali w naszym kraju. Skupimy się na osobie Łukasza Brozia, który rozegrał wczoraj KAPITALNE spotkanie. Nie że przyzwoite, nie że dobre. Broź zagrał wczoraj wręcz wzorowo, co nawet docenili komentatorzy tego meczu, którzy już przed upływem pierwszych 45 minut zaczęli się zastanawiać, czy przypadkiem prawy obrońca Śląska nie rozgrywa najlepszej partii w swoim życiu.

Nie mówimy o małolacie, który dopiero wchodzi do dorosłej piłki. Nie mówimy o facecie, który od dwóch lat występuje na krajowych boiskach i gdy cofniemy się pamięcią o kilkanaście miesięcy, to przypomnimy sobie wszystkie jego mecze. Mówimy o gościu, który zaraz zdmuchnie świeczki po raz 33., na naszych boiskach rozegrał grubo ponad 300 meczów. Który występował wcześniej w Widzewie Łódź i Legii Warszawa.

Przejdźmy do konkretów. Pierwszy gol:

No i drugi:

Pierwsze trafienie – jesteśmy przekonani – to był Cristiano Ronaldo. Nakrycie piłki, niesamowita rotacja, popularny, spadający liść. Pierwotnie Tomasz Wieszczycki miał uwagi do bramkarza, że tego nie wybronił, że nawet nie próbował, ale – umówmy się – ta piłka leciała tak dziwnie, że nie ma o co mieć pretensji do golkipera Lecha. Naprawdę CR7 nie miałby się czego wstydzić.

Drugie trafienie – podanie od Mączyńskiego wprost idealne, ale strzał głową? O matko, nie wiemy, do kogo mamy to porównać. Do Branislava Ivanovica z meczu z Benficą Lizbona w finale Ligi Europy w 2013 roku? Nie, tam nie było aż tak trudno. Pięknie wybiegnięcie z głębi pola, kompletne oszukanie defensywy rywali, idealne podejście pod piłkę i lobik nad znowu bezradnym van der Hartem – naprawdę miło się to oglądało.

Z Broziem w ogóle w tym sezonie stało się coś niesamowitego – w tym sezonie prawy defensor Śląska ma już trzy gole na swoim koncie i naprawdę gra koncertowo. Już nawet pomińmy same bramki – wczoraj mieliśmy wrażenie, że na prawej flance w drużynie z Wrocławia biega Dani Alves, a nie Broź. Bez żadnych problemów w tyłach, umiejętnie z piłką przy nodze, zawsze szukając gry i do tego regularnie podłączając się do akcji ofensywnych. Łukasz, o to w tym wszystkim chodzi.

Nie chcemy chwalić Brozia, bo zaraz może zawalić trzy gole, zrobić karnego, wyłapać czerwo i tyle Śląsk będzie miał z niego pożytku w dalszej części sezonu, ale w takiej formie chcemy go oglądać w każdym spotkaniu. Nie podejrzewaliśmy prawdę powiedziawszy, że Łukasz tak potrafi. Ciekawi jesteśmy, czy on sam zdawał sobie sprawę, że stać na aż taki mecz.

Oferta kursowa forBET na sobotnie mecze ekstraklasy znajduje się TUTAJ.