Oni też chcieli być wielkimi „dziewiątkami” Milanu…

Zimą było za wcześnie, teraz okazuje się, że przyszedł na to czas. Krzysztof Piątek, za pośrednictwem swojego profilu na Instagramie, ogłosił, że od przyszłego sezonu będzie występować z numerem „9” na plecach. Czy polskiemu napastnikowi uda się przełamać klątwę tego trykotu? Oto ośmiu zawodników, którzy po odejściu z San Siro Filippo Inzaghiego próbowali dokonać tego samego i okropnie się na tym zawiedli…

Alexandre Pato (2012/13) 7 meczów 2 gole

Prawdziwy symbol złych czasów AC Milanu – synonim zmarnowanego talentu. A przecież po transferze z Internacionalu nie wyglądało to jeszcze tak źle. Dość powiedzieć, że do czasu założenia koszulki z „dziewiątką” na plecach Pato zdobył dla Milanu 61 goli w trakcie 5 sezonów, co daje średnio 12 bramek na jedną kampanię ligową. Jego statystyki zdecydowanie spadły po przejęciu rzeczonego trykotu – zbyt duża presja w połączeniu z problemami zdrowotnymi sprawiła, że 3 stycznia 2013 roku Brazylijczyk powrócił do ojczyzny i został nowym zawodnikiem Corinthians. Potem z europejskich klubów próbował jeszcze swoich sił w Chelsea oraz Villarealu, lecz jasnym było, że po niezwykle utalentowanym strzelcu nie ma już nawet śladu. 30 – letni dziś Alexandre Pato reprezentuje obecnie barwy Sao Paulo.

Alessandro Matri (2013/2014) 18 meczów 1 gol

Próbę zostania kolejnym Filippo Inzaghim podjął następnie Alessandro Matri. Sprowadzony z Juventusu zawodnik, który mógł pochwalić się zdobyciem 10 goli w 35 meczach dla Starej Damy we wszystkich rozgrywkach. Wiara, że takie liczby zagwarantują zastąpienie legendarnego „Pippo”? Bardzo optymistyczna. 27 października 2013, podczas przegranego 2:3 starcia wyjazdowego z Parmą, Alessandro Matri zanotował jedyne trafienie dla ekipy Rossonerich. Co ciekawe, zaufanie dla potencjału tego zawodnika było całkiem spore – Milan przez 2,5 sezonu wypożyczał zawodnika kolejno do Fiorentiny, Genoi, Juventusu oraz Lazio licząc, że wreszcie się odbuduje i pokaże swoje zdolności. Tak się jednak nie stało, a Matriego od trzech lat obserwujemy w barwach Sassuolo.

Fernando Torres (2014/2015) 10 meczów 1 gol

Gdyby cała seria wydarzeń w przypadku tego zawodnika działa się po transferze z Liverpoolu pewnie moglibyśmy odczuwać spore zaskoczenie. Po pobycie Torresa w Chelsea wiedzieliśmy jednak, że coś niedobrego stało się z osobą hiszpańskiego goleadora. Niemniej jego przeprowadzce do San Siro towarzyszyło uczucie, iż to właśnie na włoskiej ziemi uda mu się odzyskać utracone umiejętności. Zakończyło się natomiast katastrofą, bo inaczej nie da się nazwać zdobycia zaledwie jednego gola podczas 10 spotkań. Dwuletnie wypożyczenie skrócono do niecałego roku, gdy 5 stycznia 2015 roku ogłoszono, że legendarny kapitan wraca do starego klubu, a więc Atletico Madryt. Tam Torresowi wiodło się już zdecydowanie lepiej, a niezwykle barwną karierę były reprezentant Hiszpanii zakończył w barwach japońskiego Sagana Tosu.

Mattia Destro (2014/15) 15 meczów 3 gole

Po odejściu Fernando Torresa do Atletico Madryt rolę kolejnej „dziewiątki” ponownie powierzono Włochowi. Mattia Destro do Milanu przeniósł się z Romy, gdzie w 16 meczach ówczesnego sezonu trafił do siatki pięciokrotnie. Te liczby najwidoczniej przekonały włodarzy Rossonerich, że Destro jest wreszcie godnym noszenia objętego klątwą trykotu. Propagandowo zawsze można przedstawić, iż włoski napastnik zdobył dla Milanu tylko jednego gola mniej niż cały tercet jego poprzedników. To jednak zdecydowanie za mało, aby jakkolwiek nawiązać do legendy wielkiego Fillipo Inzaghiego. Skończyło się zatem na tym, że po półrocznym wypożyczeniu klub z San Siro nie zdecydował się na pozostawienie gracza, a on sam od ponad trzech sezonów reprezentuje barwy Bolonii.

Luiz Adriano (2015/16) 29 meczów 6 goli

130 gole zdobyte w barwach Szachtara Donieck, odejście z klubu w wieku 28 lat, a także spore doświadczenie na europejskich boiskach – sprowadzenie Luiza Adriano było pewnego rodzaju przełamaniem dotychczasowego schematu przez AC Milan. Postawiono na zawodnika nieco mniej znanego we Włoszech licząc, że obranie nowego kursu pozwoli wreszcie odżyć sile ofensywnej Rossonerich. Było trochę lepiej, bo Luiz Adriano dostał cały sezon na zaprezentowanie swojego potencjału. Skończyło się natomiast podobnym, jak wcześniej, rozczarowaniem. Zaledwie 4 trafienia w Serie A oraz 2 w Pucharze Włoch w żadnym wypadku nie mogły sprawić, iż brazylijski zawodnik wreszcie przełamie klątwę „dziewiątki”. Nieco inaczej niż w poprzednich przypadkach, Luiz Adriano pozostał w klubie na kolejny sezon. Tylko jednak po to, aby w styczniu 2017 przenieść się do Spartaka Moskwa, gdzie gra do dziś.

Gianluca Lapadula (2016/17) 29 meczów 8 goli

30 goli w sezonie 15/16 może robić wrażenie, prawda? Musimy wziąć jednak poprawkę, że Lapadula takie liczby osiągnął występując w barwach drugoligowej Pescary. Przeskok poziomów dość spory, niemniej na San Siro naprawdę wierzyli, że być może czas poszukać jeszcze głębiej i spróbować odczarować klątwę kimś, kto potrafi zdobywać seryjnie gole. Trzeba przyznać, że statystyki Lapaduli wyglądają zdecydowanie lepiej niż Pato, Matriego czy Torresa, lecz wciąż to było zdecydowanie za mało. Już w kolejnym sezonie zdecydowanego się wypożyczyć napastnika do Genoi, która zdecydowała się kupić napastnika przed zakończonym niedawno sezonem. Tam Lapadula miał okazję spotkać się z pewnym napastnikiem z Polski…

Andre Silva (2017/18) 40 meczów, 10 goli

Urodzony w 1995 roku gracz został zdecydowanie najwięcej szans na zaprezentowanie swojego potencjału ze wszystkich, których oglądaliśmy w tym zestawieniu. Sprowadzony z FC Porto utalentowany zawodnik, który jest rówieśnikiem Krzysztofa Piątka, miał zagwarantować Milanowi powiew świeżości i dać zupełnie nowe rozwiązania w ataku. Skończyło się – ponownie rozczarowaniem. Zdobycie 10 trafień przy tylu okazjach do gry nie wystarczało nikomu, stąd po sezonie zdecydowano się wypożyczyć Silvę do Sevilli na cały sezon, z opcją wykupu za 35 milionów euro. Nie przekonał on jednak do siebie włodarzy drużyny z La Liga, gdyż przy dokładnie takiej samej okazji do gry, co w Milanie, zdołał zdobyć zaledwie jedno trafienie więcej. Wygląda zatem na to, że w przyszłym sezonie Andre Silva postara się walczyć z Krzysztofem Piątkiem o miejsce w pierwszym składzie. Już z innym numerem na plecach…

Gonzalo Higuain (2018/19) 20 meczów 8 goli

Próbujący odbudować utracony od czasów Napoli potencjał Argentyńczyk w Milanie upatrywał kolejną szansę na dobre występy w Serie A. I patrząc na ilość szans i porównując ją z ilością strzelanych goli, wygląda z całego grona zdecydowanie najlepiej. Przyjęty do klubu w ramach rozliczenia za transfer powrotny Bonucciego do Juventusu zawodnik, z uwagi na swoje doświadczenie, miał wreszcie przełamać okropną klątwę i zagwarantować co najmniej dwucyfrowy wynik. Higuain oraz Milan nie potrafili jednak nadawać na wspólnych falach – już w styczniu zeszłego sezonu po zawodnika sięgnął Maurizio Sarri z Chelsea, który jednak również nie potrafił wyciągnąć całego potencjału zawodnika. Obaj panowie ponownie spotkają się w barwach Starej Damy, gdzie po zakończonym wypożyczeniu ponownie znalazł się były gracz Realu Madryt. Wygląda jednak na to, że klub będzie próbował wytransferować 31 – latka do innej ekipy włoskiej elity…

Karol Czyżewski

Jak Krzysztof Piątek zaprezentuje się nowym sezonie Serie A? Wytypuj już teraz na stronie forBET!