Poniedziałek, 22 lipca 2019 r.

Największa niespodzianka 2018 roku? Złoto siatkarzy!

Pamiętamy jak mniej więcej rok temu oglądaliśmy jeden z wywiadów z Łukaszem Kadziewiczem, w którym poruszana była sytuacja naszej krajowej siatkówki. Biało-czerwoni byli po fatalnym występie na mistrzostwach Europy, których byli zresztą gospodarzem i wydawało się, że w tej dyscyplinie bardzo długo będziemy czekali na podium na imprezie międzynarodowej. Co wydarzyło się niespełna rok później? Polacy obronili złoty medal mistrzostw świata!

Złoty medal mistrzostw świata – coś niemożliwego. Zdajemy sobie oczywiście sprawę z globalności siatkówki oraz tego, że nie wszyscy na ziemi tę dyscyplinę trenują oraz rywalizują na szczeblu chociażby lokalnym, ale i tak jest dla nas szokiem to, jak z niesamowitej bryndzy nasi reprezentanci szybko się pozbierali i sięgnęli po najwyższy poza igrzyskami olimpijskimi sukces na arenie międzynarodowej. Po finale przeciwko Brazylii, który był jednym z najnudniejszych meczów jaki w życiu oglądaliśmy, biało-czerwoni po raz drugi z rzędu zostali najlepszą ekipą globu.

Gdyby ktoś spytał nas w 2014 roku, czy wierzymy we wciąż młodą reprezentację z szeroką ławką rezerwowych i wieszczymy jej świetlaną przyszłość, to odpowiedzielibyśmy, że z pewnością tak, bo wszystko wskazywało na to, że nasza kadra jeszcze bardziej nabierze wiatru w żagle i może rządzić na światowych parkietach w kolejnych latach. Potem jednak nasza siatkówka zaliczyła ostry zjazd i nic nie wskazywało na to, że ta drużyna jednak się podniesie i będzie pokonywać najlepszych. Vital Heynen w okamgnienia poukładał naszą grę, był w stanie odpowiednio dobrać siatkarzy do składu reprezentacji, w formie życia znalazł się Bartosz Kurek, a reszta zawodników dorównywała mu umiejętnościami, przez co bardzo szybko wykrystalizował się monolit, który kolejnych rywali rozjeżdżał jak walec. Po kilku górkach i bardzo wielu dolinach po czterech latach reprezentacja obroniła złoty medal wywalczony na polskich parkietach.

Vital Heynen jest ojcem sukcesów złotego medalu mistrzostw świata wywalczonego przez Polaków

W ogóle nie ma sensu porównywać naszej siatkówki do piłki nożnej, ale już do piłki ręcznej jak najbardziej. Szczypiorniści również przed kilkoma laty bili się jak równy z równym o medale mistrzostw świata, zgarnęli dwa krążki, na igrzyskach w Rio otarli się o medal olimpijski. Dziś nasza drużyna jest europejskim średniakiem, który nie ma większych szans na wygranie czegokolwiek w ciągu najbliższych kilku lat. Fenomen siatkarzy polega na tym, że jedni byli się w stanie dźwignąć z kolan i znowu zachwycić, drudzy wrócili do pozycji w światowej hierarchii sprzed kilkunastu lat, gdy nic nie znaczyli. Pewnych rzeczy można się w sporcie spodziewać, niektóre są w miarę oczywiste i logiczne. Złoty medal mistrzostw świata wywalczony przez siatkarzy był czymś, czego nikt się nie spodziewał.