Chwile nieulotne #1 – Irena Szewińska (1946-2018)

Drodzy Czytelnicy, startujemy dziś z nowym cyklem, w którym będziemy odwoływać się do historii sportu. Przedstawimy Wam postacie pomnikowe i cichych bohaterów, wielkie wydarzenia i te mniejsze, ale równie istotne. Słowem: chcemy ocalić od zapomnienia wszystko to, co jest tego warte. Sportowe, historyczne „Chwile nieulotne” będą pojawiać się na naszym portalu we wtorki.

Temat premierowego tekstu był dla nas oczywisty. 29 czerwca br. po długiej walce z chorobą nowotworową zmarła najwybitniejsza polska sportsmenka: Irena Kirszenstein-Szewińska.

Powyższy najwspanialszy bieg w dziejach polskiego sportu był kwintesencją jej niezłomności. Wyjątkowego talentu, popartego tytaniczną pracą. Proszę sobie wyobrazić, że rezultat – 49.28 – osiągnięty przez Szewińską w finale 400 metrów na igrzyskach w Montrealu jest do dziś niepobitym rekordem Polski. Mało tego. Ówczesny najlepszy wynik na światowych listach dałby złoty medal podczas niedawnych igrzysk w Rio de Janeiro. Po 40 (!) latach. W trakcie swojej bogatej kariery Szewińska aż 10 razy biła rekordy świata.

Często porównuje się ją do genialnego współczesnego sprintera Usaina Bolta. Jamajczyk, choć wywalczył więcej złotych krążków olimpijskich, był od naszej reprezentantki… mniej wszechstronny. Wszak urodzona w Leningradzie lekkoatletka święciła triumfy nie tylko na 100 i 200, ale także na 400 metrów oraz w skoku w dal. Czemu zawdzięczała swoje kapitalne wyniki? Przede wszystkim ambicją. Upartym dążeniem do celu. A także optymizmowi. Do przełamywania sportowych barier niezbędne były również jej naturalne warunki fizyczne. Była wysoką, smukłą kobietą, która długimi susami z wielką swobodą pokonywała kolejne metry. I rywalki.

Co ciekawe, przed niemal każdym startem dopadał ją ogromny stres. Nawet, gdy była uznawana za główną faworytkę rywalizacji. Potrafiła jednak tuż po rozpoczęciu walki rozsupływać kłębek nerwów, zamieniając go w niewyobrażalną energię.

„Była bardzo rozmowna i taka przyjazna dla nas. Niezwykłe u niej było to, że nie pokazywała, jaką jest wielką zawodniczką, lepszą od wszystkich. Gdzie tam! Równiacha taka, niezwykle towarzyska, opiekuńcza i liderka grupy. Rozrywkowa babka o wielkim poczuciu humoru. (…) Gdy byłyśmy w Spale w 1967 roku, to w tamtejszych lasach kręcono film „Czterej pancerni i pies”. I wszyscy ci aktorzy z filmu przychodzili do nas, do ośrodka, żeby zobaczyć lekkoatletów, a zwłaszcza Irenę. Ona może wyglądała na taką stateczną, ale była niezwykle swobodną osobą. Jak mało kto” – w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” wspominała Barbara Jankowska-Wajgelt.

Irena Szewińska, a wtedy jeszcze Kirszenstein, zaczęła treningi późno, bo dopiero na początku liceum. Wcześniej dużo bardziej zajmowała ją nauka oraz udzielanie się w kółku teatralnym w stołecznym Pałacu Młodzieży. Do lekkoatletycznej sekcji Polonii Warszawa – gdzie poznała swojego późniejszego męża i trenera Janusza Szewińskiego – trafiła jesienią 1960 roku, już po igrzyskach w Rzymie. Jej idolką w tamtym czasie była znakomita sprinterka z USA Wilma Rudolph, która w stolicy Włoch zdobyła trzy złota. Kirszenstein chciała być taka, jak Rudolph. Jej marzenia całkiem szybko się zresztą ziściły…

Świat poznał przeogromny talent Polki podczas igrzysk olimpijskich Tokio’ 64. To był w ogóle bardzo ważny rok dla naszej bohaterki: matura, egzaminy na studia, igrzyska. Przepustką do Japonii dla 18-letniej wówczas zawodniczki okazały się Europejskie Igrzyska Juniorów na Stadionie X-lecia, podczas których pobiła 30-letni rekord seniorów na 200 m Stanisławy Walasiewicz. Wyjechała więc do Tokio jako, owszem, bardzo utalentowana, ale jednak juniorka. A wróciła stamtąd już jako gwiazda światowej lekkiej atletyki z trzema medalami na szyi. Pozostała jednak skromnym człowiekiem.

Podczas igrzysk w Meksyku w gorącym politycznie roku 1968 była uznawana za faworytkę. Imprezę zaczęła pechowo, bo od braku awansu do finału skoku w dal. W deszczowym finale na 100 metrów po kiepskim starcie na finiszu zdołała wywalczyć brąz. Niedosyt. Wszystkie siły i całą swoją koncentrację Szewińska rzuciła na finał 200 metrów. I wygrała, mimo że na starcie jak tylko mogły próbowały zdeprymować ją trzy Amerykanki. Zrobiła to w świetnym stylu, bijąc rekord świata!

Euforia gwałtownie wyparowała. Uleciała wraz ze zgubieniem pałeczki podczas sztafety 4×100. Szewińska stała się obiektem ataków. Nie bez znaczenia był fakt jej żydowskiego pochodzenia. W kraju szalała przecież antysemicka nagonka. Jeszcze w Meksyku rozpuszczono plotkę (dziś wiemy, że kryła się za nią Służba Bezpieczeństw), jakoby Szewińska celowo upuściła pałeczkę, by pozostałe koleżanki nie mogły zostać złotymi medalistkami. W telewizji wyemitowano zmanipulowany przez Eugeniusza Pacha materiał, którego wydźwięk był jasny i w zgodzie z zaleceniami władz. Opinia publiczna na szczęście stanęła po stronie zawodniczki. O sprawie gorzko żartowano: „Szewińska zdobyła złoto, a Kirszenstein zgubiła pałeczkę”.

W 1970 roku sportsmenka urodziła pierwszego syna Andrzeja. Po ciąży wróciła silniejsza. Jak sama wspominała, zregenerowała się, ale i wzmocniła, nabierając jeszcze większej ochoty do rywalizacji. Choć już – ze względu na kontuzję – nie w skoku w dal. Na „dzień dobry” zgarnęła w Monachium ’72 brązowy medal na 200 metrów. Forma rosła z każdymi kolejnymi zawodami. Z każdym rokiem.

W 1974 r. jako pierwsza lekkoatletka w historii pobiegła 400 metrów poniżej 50 sekund. Apogeum – o czym wspomniano na początku tekstu – osiągnęła w Montrealu. Rok po kanadyjskich igrzyskach podczas Pucharu Świata w zachodnioniemieckim Dusseldorfie także dokonała wielkiej rzeczy, pokonując po kapitalnym biegu reprezentantkę NRD Maritę Koch. A wiadomo, jak trenowali i czym byli wspomagani enerdowscy sportowcy, zwłaszcza kobiety… Koch, gwoli ścisłości, nigdy nie została złapana na stosowaniu dopingu.

Irena Kirszenstein-Szewińska zakończyła swoją wyjątkową karierę w 1980 roku po igrzyskach w Moskwie, gdzie nabawiła się kontuzji łydki. Została jednak przy sporcie. Działała na rzecz ruchu olimpijskiego, tak w kraju, jak i od 1998 roku w ramach MKOl-u. I choć ocena jej pracy w Polskim Związku Lekkiej Atletyki była niekiedy surowa (patrz tekst Radosława Leniarskiego pt. „Order z kartofla dla prezes Szewińskiej”), to w środowisku sportowym była postacią niezwykle szanowaną. Szczególnie lubianą i ciepło wspominaną.

W 1974 została uznana najlepszym sportowcem świata. Czterokrotnie wygrywała Plebiscyt „Przeglądu Sportowego”. W 2012 r. została wprowadzona do Galerii Sław IAAF. Przed dwoma laty prezydent Andrzej Duda „w uznaniu znamienitych zasług w działalności na rzecz rozwoju i promowania kultury fizycznej i sportu oraz krzewienia idei olimpijskiej w Polsce i na świecie” przyznał Irenie Kirszenstein-Szewińskiej, jako pierwszej przedstawicielce sportu, najwyższe odznaczenie: Order Orła Białego.

„Sportowi zawdzięczam to, że spełniłam swoje marzenia. Może nie w 100 proc., ale w 80. Sport dał mi umiejętność pokonywania trudności. Uczy dyscypliny. Dzięki niemu miałam okazję poznać wiele osób, zwiedzić wiele krajów, świat. No i dał mi satysfakcję ze startów, bo lubiłam trenować i lubiłam startować, to mi sprawiało przyjemność. (…) Czy jestem spełnioną kobietą? Tak, mogę powiedzieć, że tak. Mam satysfakcję z życia zawodowego. Cieszę się z rodziny, z synów, wnuków, synowych” – powiedziała w jednym z wywiadów.

Największe sukcesy Ireny Kirszenstein-Szewińskiej:

Igrzyska olimpijskie
    Tokio 1964
1. miejsce (złoty medal) – 4 x 100 m (43.69)
2. miejsce (srebrny medal) – 200 m (23.13)
2. miejsce (srebrny medal) – skok w dal (6.60)
    Meksyk 1968
1. miejsce (złoty medal) – 200 m (22.58)
3. miejsce (brązowy medal) – 100 m (11.19)
    Monachium 1972
3. miejsce (brązowy medal) – 200 m (22.74)
    Montreal 1976
1. miejsce (złoty medal) – 400 m (49.28)

Mistrzostwa Europy
    Budapeszt 1966
1. miejsce (złoty medal) – 200 m (23.1)
1. miejsce (złoty medal) – skok w dal (6.55)
1. miejsce (złoty medal) – 4 x 100 m (44.49)
2. miejsce (srebrny medal) – 100 m (11.5)
    Helsinki 1971
3. miejsce (brązowy medal) – 200 m (23.32)
    Rzym 1974
1. miejsce (złoty medal) – 100 m (11.13)
1. miejsce (złoty medal) – 200 m (22.51)
3. miejsce (brązowy medal) – 4 x 100 m (43.48)
    Praga 1978
3. miejsce (brązowy medal) – 400 m (50.40)
3. miejsce (brązowy medal) – 4 x 400 m (3:26.76)