Michał Zichlarz, specjalista od futbolu afrykańskiego: „Nawałka ma sentyment do Nigerii”

Już za mniej niż trzy miesiące piłkarska reprezentacja Polski rozegra swój pierwszy mecz na mundialu w Rosji. Rywalem naszej kadry będzie Senegal. Z tego też powodu w najbliższy piątek drużyna Adama Nawałki podejmie w spotkaniu towarzyskim Nigerię. Zapraszamy do lektury wywiadu z Michałem Zichlarzem, dziennikarzem sportowym, specem od piłki afrykańskiej, autorem książki „Afryka gola!”.

Czy Nigeria to dobry sparingpartner przed Senegalem? Czytałem opinie, że oba zespoły łączy tylko to, że są z Afryki.

Przed pojedynkiem z Senegalem biało-czerwoni chcieli zagrać z kimś z Czarnego Lądu. Wybór padł na Nigerię i myślę, że nieprzypadkowo. Rozmawiałem parę dni temu z Taribo Westem, byłym świetnym piłkarzem nigeryjskiej reprezentacji. Jego zdaniem Senegalczycy grają piłkę zbliżoną do francuskiej. Świetne wyszkolenie techniczne zawodników, gra kombinacyjna, utrzymywanie się przy piłce – to ich największe atuty. Aczkolwiek, podobnie jak Nigeryjczycy, są też bardzo silni fizycznie.

Nigeryjski zespół z kolei bazuje na dobrym przygotowaniu fizycznym. Ma graczy na co dzień występujących w uznanych klubach. Ale z drugiej strony nie posiada obecnie takich indywidualności na miarę Yay Yay Okochy, Nwankwo Kanu czy wspomnianego Westa. Taribo wskazuje, że jego ekipa narodowa prezentuje bardziej taką piłkę fizyczną, szybką, jak on to sam określił – „niemiecką”.

Mimo to uważam, że nasz sparing z „Super Orłami” będzie bardzo pożyteczny i ciekawy. Nieprzypadkowo z drużyn afrykańskich wybrano akurat Nigerią. Trener Nawałka odwiedził nigeryjską ziemię 20 lat temu. W 1999 roku pojechał tam jako skaut Wisły Kraków, na zaproszenie pracującego od lat w Polsce lekarza Anthony’ego Egwuatu, który zajmuje się też pośredniczeniem przy transferach nigeryjskich piłkarzy do Polski. Jak ostatnio rozmawiałem z Egwuatu, to wspominał, że, Nawałka ma bardzo dobre wspomnienia z tamtego wyjazdu. Sentyment do Nigerii pozostał mu do dziś.

Dawno nie graliśmy z żadną z ekip z Czarnego Lądu. Tym bardziej więc piątkowy sparing powinien okazać się wartościowy.

Pamiętamy chociażby przegrane starcie z Kamerunem 0:3 w 2010 roku. Zawsze grało nam się trudno z takimi zespołami. Wystarczy spojrzeć, jak szło naszej reprezentacji w spotkaniach mistrzostw świata z przeciwnikami z Afryki w czasach, gdy polski futbol liczył się na świecie. W 1978 graliśmy z Tunezją, wygraliśmy po bardzo ciężkim meczu 1:0. Cztery lata później mieliśmy w grupie Kamerun, który zremisował z nami 0:0. Jeszcze kolejny mundial to spotkanie z Marokiem, w którym także padł bezbramkowy remis. Jak widać – w pojedynkach z afrykańskimi rywalami na mistrzostwach zawsze było nam ciężko.

Odnośnie Nigerii – w kadrze na sparingi z Polską i Serbią znaleźli się m.in. były gracz Chelsea John Obi Mikel, obecny piłkarz „The Blues” Victor Moses, Kelechi Iheanacho z Leicester City, czy Alex Iwobi z Arsenalu. Czy w drużynie narodowej to też autentyczne gwiazdy?

Na pewno Obi Mikel tak. To kapitan i mózg zespołu. Nawet jak były igrzyska olimpijskie, to był wykorzystywany jako starszy zawodnik. Cieszy się wielkim szacunkiem. To najważniejsza postać tej reprezentacji, także z racji tego, w jakich klubach występował. W Nigerii nie ma może dziś takich gwiazdorów, jak Okocha czy Kanu, ale niewykluczone, że w Rosji objawią się kolejne talenty.

Ekipa „Super Orłów” gra bardzo zespołowo. Nie posiada takich indywidualności, jak Sadio Mane, który został uznany za gracza numer dwa w Afryce w zeszłym roku. Lepszy był od niego tylko Egipcjanin Mohamed Salah. W listopadzie ubiegłego roku Nigeryjczycy mierzyli się towarzysko z Argentyną, która występował w najsilniejszym składzie, i wygrali 4:2. To pokazuje, jak wielki drzemie w nich potencjał. Jeszcze przed losowaniem mistrzostw świata rozmawiałem z trenerem Henrykiem Kasperczakiem, który podkreślał, że Nigeria może na mundialu sporo namieszać.

Nasi piątkowi rywale mają trochę pecha, bo na rosyjskim turnieju zagrają w grupie śmierci z Argentyną, Islandią i Chorwacją.

I oni zdają sobie z tego sprawę. Jak przeglądałem nigeryjskie portale, to wyczytałem, że ich trener Gernot Rohr podkreśla wagę pierwszego spotkania grupowego z Chorwacją. W jego mniemaniu kluczowego. Dlatego oni przygotowują się do niego tak pieczołowicie. Dobrali swoich sparingpartnerów przed meczem otwarcia z bałkańskim przeciwnikiem tak, żeby ich piłkarze byli przyzwyczajeni do wschodnio-środkowo-europejskiego stylu gry. Przed imprezą w Rosji zagrają z nami, Serbami i Czechami.

Dla Polski pojedynek z Senegalem to także pierwsze grupowe starcie. Także najważniejsze.

Senegalska reprezentacja dysponuje wielką siłą ognia – Mane, Mame Biram Diouf ze Stoke City, który wraca do kadry, kolega Kamila Glika z Monaco Keita Balde, bardzo doświadczony Moussa Sow. Mają duży potencjał w grze ofensywnej. Aczkolwiek w eliminacjach tego specjalnie nie pokazali, bowiem strzelili raptem dziesięć goli w sześciu grupowych starciach. Co dwa lata odbywa się Puchar Narodów Afryki i Senegalczycy zawsze wymieniani są w gronie faworytów do jego wygrania. Ale też trzeba dodać, że jak dotąd nie triumfowali w tym turnieju. Byli wicemistrzami, innym razem w „czwórce”, ale nie odnieśli końcowego zwycięstwa. Cieszą się w tej chwili dobrą generacją, jednakże w zeszłym roku na afrykańskich mistrzostwach odpadli w ćwierćfinale, wyeliminował ich Kamerun. Nie wiem, czy to jest jakieś pocieszenie dla orłów Nawałki, ale można powiedzieć, że Senegalczycy zawodzą ostatnio w tych najważniejszych imprezach. Aczkolwiek wszyscy też pamiętamy 2002 rok. Senegal na mundialu w Korei był wtedy rewelacją. Zawodnicy prowadzeni wówczas przez Bruno Metsu, nazywanego w Senegalu „Białym Czarodziejem”, doszli do ćwierćfinału. A niewiele zabrakło, żeby jako pierwsza afrykańska ekipa, przeszli do półfinału najważniejszej reprezentacyjnej imprezy piłkarskiej na świecie.

Od lat przewiduje się, że któraś z drużyn z Czarnego Lądu w końcu wkroczy do strefy medalowej mundialu. Najbliżej tego była Ghana w 2010 roku. Czy na rosyjskich boiskach któraś z ekip z tego kontynentu może zajść tak daleko?

Trzy razy tak się zdarzyło. W 1990 Kamerun przegrał w ćwierćfinale z Anglikami, mimo że prowadził 2:1. Potem wspomniany Senegal w 2002 poległ z Turkami w końcówce spotkania. Ostatnio Ghana osiem lat temu – była najbliżej, bo odpadła dopiero po karnych z Urugwajem w ćwierćfinale. Jak będzie w tym roku? Trudno orzec, ale raczej nie łatwo. Konkurencja jest strasznie duża.

Czy Senegal może nawiązać na najbliższych Mistrzostwach Świata do sukcesu z 2002 roku? Jakie panują w tym kraju nastoje?

Wszyscy na to liczą. Słyszałem wypowiedź ministra sportu Senegalu, który zapowiadał, że ich zespół mierzy w Rosji w półfinał. W przypadku Nigeryjczyków jest tak samo, też tak zapowiadają. Ale z drugiej strony różnie bywa z tymi reprezentacjami z Afryki. Po losowaniu senegalscy kibice byli w dobrych humorach. Mają spore nadzieje przed turniejem. Pierwszy mecz z Senegalczykami jest nie tylko dla nas kluczowy, ale także i dla nich.

 

Rozmawiał: Dominik Senkowski