Piątek będzie grał: tylko jak?

Wielu polskich kibiców żywiło spore nadzieje związane z powrotem Bundesligi w kontekście Krzysztofa Piątka. Wszyscy oczekiwali, że tchnięty obecnością nowego szkoleniowca, Bruno Labbadii, były zawodnik Milanu wreszcie pokaże pełnię swojej dyspozycji i rozpocznie odbudowę zagubionej formy. Okazuje się jednak, że całość może być zdecydowanie bardziej skomplikowana – a to wszystko przez fakt, że aktualnie pierwszym wyborem sternika Herthy jest Vedad Ibisiević.

Na domiar złego to właśnie 35 – letni konkurent Polaka został uznany za jednego z najlepszych zawodników stołecznej ekipy w minionym starciu przeciwko Hoffenheim. Labbadia nie pomylił się stawiając na doświadczonego zawodnika w wyjściowym składzie – ogólna dyspozycja na boisku, a przede wszystkim zdobycz bramkowa pokazały, że Piątkowi wcale może nie być tak łatwo dokonać ponownego otwarcia w barwach swojego klubu. Niemniej jednak: jest pewien czynnik, który powinien dać 10 – krotnemu reprezentantowi Polski pole do pokazania swoich umiejętności.

Z uwagi na niezwykle napięty terminarz Bundesligi: granie w każdej kolejce tą samą jedenastką będzie zakrawało o wykazywanie potencjalnego szaleństwa. Dla przykładu Hertha Berlin na przestrzeni od 22 do 30 mają będzie zmuszona rozegrać trzy spotkania (odpowiednio z Unionem Berlin, RB Lipsk oraz Augsburgiem). Nawet przy wprowadzeniu innowacyjnego rozwiązania pokroju możliwości dokonania pięciu zmian: optymalna rotacja poszczególnymi zawodnikami będzie konieczna. A to stawia niemal automatycznie Krzysztofa Piątka przed szansą otrzymania solidnego czasu meczowego: w takich warunkach nawet przy osobistych preferencjach szkoleniowca istnieje możliwość ukazania pełni swojego potencjału.

Czy zatem zasadnym jest już teraz przejmować się sytuacją po jednym spotkaniu, bić na alarm oraz wyciągać daleko idące wnioski? W przypadku aktualnego postrzegania futbolowej rzeczywistości istnieje prawdziwy problem przybrania optymalnej perspektywy na całość wspomnianych spraw. Nowa częstotliwość kolejnych kolejek oraz moment sezonu wskazuje nam, że na dyspozycję poszczególnych zawodników oraz klubów patrzymy ze zdecydowanie innego pułapu. Przy obecnej sytuacji większa grupa zawodników będzie mogła mieć wpływ na losy swoich drużyn: szczególnie, jeśli są to piłkarze mający wciąż wysokie notowania, lecz jednocześnie będący w delikatnym dołku formy. Trudno znaleźć lepszą sytuację do poprawienia swoich notowań niż właśnie mecze organizowane co 3 dni. Wówczas mamy wręcz pewność, że praktycznie każde nazwisko aspirujące do gry w pierwszym składzie dostanie odpowiednią liczbę minut na pokazanie swoich zdolności.

Nie robilibyśmy tragedii z tego, że swój pierwszy mecz po powrocie Bundesligi, Krzysztof Piątek spędził na ławce rezerwowych i pojawił się na murawie dopiero w 79. minucie. Wierzymy, że Bruno Labbadia da jeszcze naszemu rodakowi odpowiednie szanse na wykazanie się w zdobywaniu kolejnych trafień. Być może nieco niepokojący staje się fakt, że delikatnie podstarzali napastnicy stanowią dla byłego gracza Cracovii przeszkodę w regularnej grze (najpierw Ibrahimović, teraz Ibisević), niemniej jednak: przy aktualnie panujących warunkach nie robilibyśmy z tego tragedii. Problemem będzie, jeżeli Piątek mimo kolejnych szans na ukazanie posiadanych umiejętności coraz mocniej zacznie nas utwierdzać w przekonaniu, że był jedynie hitem jednego sezonu, bo już kolejny raz nie potrafi wrócić na najwyższe obroty. A wówczas obawiamy się, że ekipa z Berlina coraz mocniej zacznie wykazywać chęć odzyskania choć części z 30 milionów euro zapłaconych za polskiego napastnika. Wielu mówi, że pandemia koronawirusa jest testem na przetrwanie wielu klubów, które muszą zmierzyć się z finansowymi trudnościami. W naszym odczuciu w podobnej sytuacji jest aktualnie także Krzysztof Piątek. Jeżeli do końca rozgrywek nie pokaże on chociaż minimalnego błysku z przeszłości, latem jego notowania na transferowym rynku mogą się znacznie pogorszyć. A to przy panujących wszędzie cięciach może być dla jego piłkarskiej przygody wręcz zabójcze…

Do gry wraca Estonia i Kostaryka: kolejne ligi typuj na stronie forBET!