Guti dorósł i już nie jest Gutim. Oburzenie byłego piłkarza Realu

Czasami zastanawiamy się, jak to możliwe, że różnym osobom tak szybko zmienia się w głowie sposób patrzenia na pewne sprawy. Mieli do danego tematu określony stosunek, po pewnym czasie spojrzenie na ten sam wątek odwróciło im się o 180 stopni. Preferowali kolor czarny i gardzili białym, ale teraz nie mogą patrzeć na ciemne ubrania, które są okropne i nie da się w nich chodzić.

To oczywiście wstęp bardzo ogólny, ale nawiązujący do pewnej sytuacji, która miała miejsce wczoraj. Gdy myślimy sobie o starym Realu Madryt, tym Galacticos z początku XXI wieku, to automatycznie wymieniamy kilku piłkarzy, którzy w nim występowali. Ronaldo, Zidane, Figo, Beckham, Raul – no naprawdę utytułowanych gości było tam co niemiara i każdy fan piłki z pewnością do dziś ma na uwadze tamten zespół, który być może nie imponował wielkimi sukcesami, ale na pewno miał ogromne możliwości. Wśród piłkarzy z Madrytu, tych z DNA Realu, najczęściej mówiło się o Raulu, Casillasie i Gutim, jako tych, którym na losie drużyny zależy najbardziej.

I o ile pierwsza dwójka to absolutne legendy Królewskich, o tyle trzeci… po prostu był. Oczywiście to swego czasu był kawał grajka i gość, który umiał zakręcić rywalem, ale nie oszukujmy się – w Japonii dziecko nie chodziło w koszulce Gutiego, tylko zawsze wybierało sobie lepszego piłkarza. Nikt nie miał jednak wątpliwości, że zawsze był to Guti. Nie Jose Maria Gutierrez jak ma zapisane w dowodzie osobistym, tylko Guti, którego znał cały świat.

Otóż wtedy tak – był Gutim, ale dziś już nie jest małym chłopcem i spoważniał. Należy zwracać się do niego z pełnym honorem.

Yyy, także trzeba uważać, żeby Gutiego nie nazwać Gutim. To znaczy w pewnym sensie rozumiemy jego zamysł: już nie jest chłopcem w krótkich spodenkach, który biega za piłką, tylko poważnym człowiekiem, 43-letnim mężczyzną, który prowadzi hiszpański klub. Wydaje nam się jednak, że można było do tego podejść sprytniej, można było zasugerować dziennikarzom, by zwracali się do niego z szacunkiem. Można było szepnąć słówko zaprzyjaźnionemu pismakowi, który zadałby odpowienie pytanie na konferencji prasowej, a Guti tylko by na nie odpowiedział i wszystko byłoby jasne – już nie Guti, a Jose Maria Gutierrez. Ale nie – ex piłkarz Realu sam ten wątek poruszył i wyszło jak wyszło – napisało o tym kilkaset portali sportowych na całym świecie i każdy dziennikarz tworzący artykuł na ten temat między wierszami dał do zrozumienia swoim czytelnikom, że Guti nie ma już dystansu do samego siebie i na świat patrzy szalenie poważnie.

Tak patrzymy na dzisiejszych piłkarzy reprezentacji Hiszpanii – jest kilku grajków, do których nie trzeba mówic per pan, tylko zdrobniale. Ciekawe, kiedy to się zmieni i kiedy luźny ton stanie się formalnym i szalenie poważnym.

Piątkowe mecze ekstraklasy można obstawić na forBET.