Ostatnia kolejka w Energa Basket Lidze nie była szczęśliwa dla większości drużyn rywalizujących też na parkietach poza krajem. W zespołach mistrza i wicemistrza Polski trudno o optymizm przed najbliższymi starciami w Lidze Mistrzów, choć z nieco odmiennych powodów.

Ale zacznijmy optymistycznie, lecz oczywiście tylko dla jednej ekipy. W szlagierowym starciu Stelmetu Zielona Góra z Anwilem Włocławek górą (101:77) byli gospodarze. I to górą zdecydowanie, od początku do samego końca. W zespole Żana Tabaka kapitalnie funkcjonowała obrona strefą, co było kluczem do zniechęcenia mistrzów Polski. Poza tym, kapitalnie zagrali Polacy, zwłaszcza Przemysław Zamojski (5/8 za 3), ale i były włocławianin, Jarosław Zyskowski. Do tego dodajmy demolkę pod koszem w wykonaniu Tony’ego Meiera, skutecznego w tym sektorze boiska Ivicę Radicia i autora 11 zbiórek Drew Gordona. Zielonogórzanie mieli tego dnia właściwie wszystkie atuty w rękach i na pewno z większą pewnością przystąpią dziś do swojego meczu w Lidze VTB przeciwko Parma Permsky Kraj. Są uznawani za faworyta tej konfrontacji (kursy w forBET: 1 – 1.70, X – 14.00, 2 – 2.27) nie tylko ze względu na swój ostatni świetny występ w EBL. Grają przed swoją publicznością, a więc odpadła daleka podróż, co ma spore znaczenie. No i rywal jest w ich zasięgu (ma ten sam bilans 1-3), choć szczególną troską koszykarze Tabaka będą musieli otoczyć Arnetta Moultrie’go: amerykański center popisał się zwłaszcza w spotkaniu z Niżnym Nowogrodem, któremu rzucił 36 punktów.

Anwil? Cóż… Zdaje się, że w Zielonej Górze wróciły nie tak znowu stare demony, które kolejny już raz zmusiły trenera Igora Milicicia do użycia mocnych słów o grze swoich podopiecznych. Jeden z nich, Michał Sokołowski, nie miał żadnych wątpliwości: włocławianie przeciwko Stelmetowi zagrali „tragicznie”. Bez ambicji, bez zespołowości, bez skuteczności. Tak, jakby nowi gracze w zespole mistrzów Polski w ogóle nie wiedzieli, na czym polega system chorwackiego szkoleniowca. Zdaje się, że z Anwilem jest trochę tak, jak z piłkarskim Bayernem to znaczy: talent w drużynie jest, ale nie ma… drużyny a wyłącznie indywidualności. W tak niestabilnej, słabej formie włocławianie nie mają czego szukać w jutrzejszym pojedynku w Jerozolimie z Hapoelem Bank Yahav, jednym z najsilniejszych izraelskich zespołów i aktualnym liderem grupy B, który niedawno pokonał sam AEK Ateny.

Problemy mają także w Toruniu. Polski Cukier przestał być jedynym niepokonanym zespołem w EBL. Przegrał w Szczecinie z Kingiem i na domiar złego stracił Jakuba Schenka, który pod koniec meczu zszedł z parkietu z kontuzją stawu skokowego. Nie wiadomo, jak długa będzie przerwa rozgrywającego, ale na pewno nie wystąpi on w dzisiejszym meczu z wicemistrzem Włoch, Dinamo Sassari (kursy w forBET: 1 – 2.75, X – 15.00, 2 – 1.50). Jeśli dodamy do tego brak Karola Gruszeckiego i problemy zdrowotne Damiana Kuliga, wówczas okaże się, że sytuacja kadrowa torunian jest wyjątkowo kiepska.  Zwłaszcza absencja Kuliga jest mocno widoczna w defensywie – King rzucił wicemistrzom Polski 104 punkty, w tym 27 w ostatniej kwarcie. Drużyna z Sardynii w tej sytuacji jest murowanym faworytem do dzisiejszego zwycięstwa w Arenie Toruń.

Według bukmacherów z forBET również Arka Gdynia ma mniejsze szanse na wygraną w spotkaniu w ramach EuroCup przeciwko Oldenburgowi (1 – 2.09, X – 14.00, 2 – 1.85), choć Niemcy w grupie D zajmują miejsce tuż za ekipą znad morza – czwarte. „Niemiecki zespół przebudził się i jest bardzo groźny. Zawodnicy Ewe Baskets wręcz zdeklasowali prowadzącą w naszej grupie Unicaję, bo w połowie czwartej kwarty prowadzili już różnicą 24 punktów. Z kolei w ostatnim ligowym spotkaniu pokonali na wyjeździe po dogrywce 98:93 bardzo dobrze spisującą się w Bundeslidze ekipę Hakro Merlins Crailsheim” – zaznaczył w rozmowie z PAP trener Arki, Przemysław Frasunkiewicz, którego podopieczni niespodziewanie przegrali w lidze z mocno poturbowaną Stalą Ostrów. Może „odpuścili” ten mecz, by koncentrować się na ewentualnym zbliżeniu się do awansu do TOP 16 EuroCup? Warunkiem jest dzisiejsza wygrana z Niemcami.

A w ogóle – co jest znakomitą wiadomością dla polskiej Kosz Kadry – to:

Super!