Ciężkie życie Waldka Kinga

Nie jest lekkie życie Waldemara Fornalika po zdobyciu mistrzostwa Polski. Były selekcjoner najpierw musiał patrzeć, jak jego podopieczni na własne życzenie i mimo świetnego przygotowania ich do rywalizacji w niedorzecznych okolicznościach odpadają z eliminacji obu europejskich pucharów, jednocześnie zaś jego drużyna właśnie ulega ostatecznemu rozpadowi. Jest wielce prawodopodne, że wkrótce Piast straci już piąte kluczowe ogniwo z poprzedniego sezonu.

Nie wyobrażam sobie, by do zimy nie grał z nami. Ubytki już mamy olbrzymie, również z powodu kontuzji – skomentował spekulacje na temat transferu Piotra Parzyszka Fornalik, zdaniem mediów jednak sytuacja jest zaawansowana i napastnik może lada dzień opuścić Gliwice – jeśli Frosinone wyłoży 2 miliony euro, władze mistrza Polski zapewne skuszą się na przyjęcie oferty.

A przecież wszystkie poprzednie straty okazały się bardzo bolesne, także w kontekście spotkań w Europie. Wystarczy przypomnieć pierwszy mecz Piasta z FC Riga przy Okrzei, zakończony – mimo gigantycznej przewagi gospodarzy – zwycięstwem ledwie 3-2. „Zasługa” w tym między innymi Urosa Koruna, który absurdalnym samobójem zadał, jak się okazało tydzień później, decydujący cios w tej rywalizacji. Słoweński stoper zapewne nie wystąpiłby w tym meczu, gdyby z klubu nie odszedł Aleksandar Sedlar, lider linii obrony w mistrzowskim sezonie, albo gdyby dyrektorzy z Gliwic uzupełnili ten brak solidnym transferem do pierwszego składu.

Wraz z końcem sezonu triumfatora rozgrywek opuścił także Tomasz Jodłowiec, którego nie udało się wyciągnąć z Legii. Teraz ze Śląskiem pożegnał się inny z liderów środka pola, Patryk Dziczek. Przed wymienioną dwójką grał przeważnie genialny Joel Valencia, jak wiemy – Ekwadorczyka także nie zobaczymy już w Ekstraklasie. Niemal cały kręgosłup drużyny został więc usunięty, teraz może zostać przetrącony jego ostatni element.

Bo choć Parzyszek oczywiście nie jest wybitnym snajperem, to dla Piasta pozostaje kluczową postacią. Fornalik, w swoim stylu, potrafił wyciągnąć formę napastnika za uszy, dzięki czemu urodzony w Toruniu 25-latek nie tylko zdobywa dziś przyzwoita liczbę goli, ale jest też piekielnie pożyteczny w innych elementach gry. Nie dziwi zatem złość trenera: Nikt w klubie do tej pory mnie nie pytał. – zaznacza opiekun Piasta i dodaje: – Pojawiają się spekulacje medialne odnośnie tego transferu. Piotr jest bardzo zadowolony z pobytu w Gliwicach. Tu się odbudował i nie chce wykonywać głupich ruchów. Sam zawodnik także nie odrzuca możliwości pozostania w Ekstraklasie, jak już jednak wspomnieliśmy: wszystko zależy od władz klubu. Włosi zaproponowali do tej pory 1,5 euro plus zmienne, Piast chce otrzymać od razu 2 miliony.

Zapewne emocje byłyby mniejsze, gdyby doświadczony szkoleniowiec miał zaufanie do władz klubu. O tym jednak nie może być mowy z dwóch powodów. Po pierwsze, co podkreślił sam Fornalik, komunikacja między klubowymi gabinetami a szatnią nie przebiega wzorcowo. Po drugie, skrajnie niewielkie są szanse na to, że kolejne ubytki zostaną właściwie uzupełnione, o czym sztab szkoleniowy zdążył się już przekonać.

Przecież jedynym zawodnikiem z wysokiej półki sprowadzonym w miejsce pomocników: Jodłowca, Dziczka i Valencii, jest Sokołowski. W miejsce Sedlara pozyskano dopiero ostatnio Piotra Malarczyka – to ciekawy transfer, choć uczciwie mówiąc, były stoper Korony był zawsze aż i tylko klasycznym „solidnym ligowcem”. Teraz będzie musiał wznieść się na wyżyny możliwości i wypełnić lukę nie tylko po Sedlarze, ale i kontuzjowanym poważnie Jakubie Czerwińskim. W minionym tygodniu do linii ataku Piast zakupił ponadto Patryka Tuszyńskiego, który do tej pory grzał ławkę w Lubinie.

Co tu dużo mówić, nie dziwimy się, że Waldemarowi Fornalikowi zaczyna drżeć powieka kiedy słyszy o kolejnych odejściach liderów drużyny. Mimo tego, Piast po średnim – jeśli chodzi o wyniki – początku sezonu, zaczyna seryjnie wygrywać mecze. Jeśli Gliwiczanie, mimo tak potężnych ubytków, znajdą się na koniec rundy w czołówce tabeli, trzeba będzie krzyknąć po raz kolejny w tym roku: Waldek King!

Max Mahor

Poniedziałkowe mecze ekstraklasy, 1. ligi oraz włoskiej Serie A można obstawiać na stronie forBET.