Miał dobrać się do skóry najlepszym na świecie, wypadł ze światowej czołówki. Chung wkrótce poza TOP 100

Jeśli na początku 2018 roku zostalibyśmy zapytani, który z zawodników młodego pokolenia ma duże szanse na wdrapanie się do ścisłej czołówki i przepychanie się wśród najlepszych na świecie, to jednym tchem, jako głównego kandydata, wymienilibyśmy Hyeona Chunga. Koreańczyk, który cały świat zadziwił podczas ubiegłorocznego Australian Open, zamiast przygotowywać taktykę na starcia z Novakiem Djokoviciem, Rogerem Federerem, czy Rafaelem Nadalem, musi się skupić na powrocie do pełni sił. Gdy to się uda, kto wie, czy nie będzie musiał powrócić do rywalizacji w turniejach rangi ATP Challenger Tour, bowiem już niedługo jego nazwisko zniknie z grona najlepszych 100. tenisistów świata..

Myślisz: Australian Open 2018, mówisz: Hyeon Chung. 22-latek w spółce z Tennysem Sandgrenem byli największymi bohaterami tamtejszych zmagań w Melbourne. Obaj zresztą trafili na siebie w ćwierćfinale – w nim lepszy okazał się Chung, który przedłużył swój australijski sen. Następnie przyszło starcie z Rogerem Federerem, które zakończyło się kreczem Koreańczyka. Wtedy zapewne mało kto mógł się spodziewać, że tenisista, który pewnie poradził sobie z Novakiem Djokoviciem, częściej będzie przepraszać kibiców za wycofanie się z turnieju na Twitterze, niż pojawiać się na korcie – problemy z plecami z każdym kolejnym tygodniem coraz poważniej zaczęły odbijać swoje piętno..

18 – nie jest to liczba turniejów, które Chung wygrał w swojej karierze. Nie jest to również liczba meczów, które rozegrał w tym sezonie. Rozwiązanie zagadki: jest to liczba turniejów, z których reprezentant Korei Południowej WYCOFAŁ SIĘ od początku 2018 roku! W jego przypadku nie można było mówić, że półfinał Australian Open to był jednorazowy wyskok. Zawodnik z Suwon także w kolejnych tygodniach poprzedniego sezonu potwierdzał swoje wysokie aspiracje – półfinał w Monachium, cztery ćwierćfinały – Delray Beach, Acapulco, Indian Wells, Miami. Bilans pierwszej części sezonu: 19 wygranych – osiem porażek. Bilans drugiej części: dziewięć wygranych – dziesięć porażek. Ewidentnie coś się posypało, a mianowicie zdrowie.

Chung już w 2018 roku musiał sobie zrobić przymusowe przerwy od tenisa – pierwsza przypadła na okres maj-lipiec, przez co stracił występ w wielkoszlemowych imprezach: Roland Garros i Wimbledonie. Następnie Koreańczyk był zmuszony przedwcześnie zakończyć sezon i ominął go turniej ATP Masters 1000 w Paryżu. Spodziewano się, że okres między sezonami pozwoli mu dojść do siebie, ale to jednak nie miało odniesienia w rzeczywistości. Półfinalista Australian Open 2018 w tym roku wygrał jeden mecz (notabene w Melbourne), a kilka imprez zakończył na pierwszej rundzie.

Obecnie trwające Miami Open jest piątym tegorocznym turniejem, do którego Chung był zgłoszony, ale ostatecznie w nim nie zagrał. Konsekwencje kontuzji pleców są bardzo bolesne: młody oraz niezwykle perspektywiczny zawodnik nie tylko traci możliwość rywalizacji, ale również maleje jego pozycja w świecie tenisa. W notowaniu rankingu ATP, które zostanie opublikowane już w poniedziałek – tuż po zakończeniu zmagań na Florydzie – Chung wypadnie z TOP 100 rankingu – jeszcze w kwietniu ubiegłego roku był 19. na świecie, a po raz ostatni poza wspomnianą „pierwszą setką” plasował się w kwietniu 2017 roku! W tym okresie Koreańczyk stawiał swoje pierwsze kroki w imprezach głównego cyklu. Aktualnie nie wiadomo, ile potrwa jego przerwa. Może zaistnieć sytuacja, że 22-latek, aby wrócić do zawodów ATP, będzie musiał zejść poziom niżej i o rankingowe punkty walczyć w turniejach pod egidą ATP Challenger Tour. A przecież mowa o tenisiście, w którym widziano w przyszłości najlepszego gracza globu..

Michał Pochopień