Neymar rzuca wszystko i wyjeżdża do Brazylii…

Wiele razy poruszamy temat profesjonalizmu wśród zawodowych piłkarzy – mówiliśmy o spóźnieniach na treningi w wykonaniu Ousmane’a Dembele, dotykaliśmy tematyki diety niektórych graczy Ekstraklasy, czy wszelkich zachowań różnego rodzaju osób w mediach społecznościowych. Przy okazji sytuacji kapitana reprezentacji Brazylii możemy zwrócić uwagę na kolejny wymiar tego zagadnienia: jak donosi bowiem L’Equipe, były gracz Barcelony opuści dzisiejszym mecz przeciwko FC Nantes i uda się na wcześniejsze wakacje do swojej ojczyzny. Przed nami bowiem w Ligue 1 ostatnia kolejka tego roku – wznowienie zmagań zaś 12 stycznia…

Dość często mówimy o francuskiej elicie, jako o lidze, która nie ma specjalnie nic ciekawego do zaoferowania. Na ten pogląd nieco oddziałuje sytuacja z prawami telewizyjnymi w naszym kraju – z powodu zaporowych cen żaden z nadawców nie zdecydował się na pokazywanie zmagań Ligue 1. To jednak tylko jeden z wymiarów problematyki rozgrywek – zdecydowanie innym jest natomiast różnica poziomów, która oddziela resztę stawki od PSG. Mimo przerwania hegemonii mistrzostwa Francji paryżan w sezonie 16/17 przez AS Monaco, nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to najpoważniejsza ekipa w krajowych zmaganiach. Od PSG oczekuje się zwycięstwa w każdym meczu, najlepiej różnicą kilku bramek – zasoby kadrowe zespołu sprawiają, że często ich zawodnicy są warci więcej niż kilka, jak nie kilkanaście zespołów ligi. Taka sytuacja niesie jednak za sobą poważne ryzyko – trudno bowiem w takich warunkach w stu procentach poważnie podchodzić do każdego przeciwnika. Dowodem tego jest zaistniała sytuacja z Neymarem. Być może przykrywką do jej przysłonięcia jest nowa fryzura byłego gracza Barcelony…

Doskonale rozumiemy, że przy notowaniach Nantes i sytuacji w ligowej tabeli warto nieco rotować składem i puścić do boju zawodników, niemających tak wielu szans na regularną grę podczas najistotniejszych konfrontacji. Wysyłanie natomiast Neymara na wakacje przed przerwą zimową można ocenić w kategoriach braku szacunku. Przede wszystkim dla kibiców, którzy kupili wcześniej bilety z nadzieją na obejrzenie jednego z piłkarzy światowej czołówki. W ten sam sposób nieco zakpiono także z nadchodzącego przeciwnika: bo przecież gdyby był to decydujący o losach mistrzowskiego tytułu czy dalszych losach w Lidze Mistrzów pojedynek, raczej nie dopuszczalibyśmy do takiego scenariusza. A przecież prawdą powszechnie znaną i powtarzaną przez każdego trenera na świecie jest, iż do każdego rywala podchodzi z takim samym szacunkiem. Wystąpienie takiego scenariusza nieco przeczy, niestety, tej tezie…

Akurat w przypadku Neymara taka sytuacja nie jest niczym wyjątkowym: 26 – latek miał bowiem regularne problemy z wychodzeniem na boisko w okolicach początku/połowy marca. Niekiedy winna takiemu obrotowi spraw była kontuzja, innym zaś razem dość zgrabnie obliczone zawieszenie za ilość zebranych żółtych kartek. Niech nie łudzi się jednak ten, kto twierdzi, iż wynikało to tylko i wyłącznie z przypadku. Przez cztery lata z rzędu Brazylijczyk opuszczał ligowy mecz i wyruszał do Brazylii, aby świętować urodziny swojej siostry, Rafaelli Santos. Co nie jest zabronione, jest dozwolone, więc nie powinniśmy mieć specjalnych pretensji do Neymara – zastanawia jednak fakt, jak ktoś z takim podejściem zamierza być wymieniany w absolutnej czołówce klasowych graczy. Oczywiście, są rzeczy sto razy ważniejsze futbol, lecz cwaniactwo obliczone na pauzę z powodu dziwnej kontuzji lub żółtej kartki raczej nigdy nie zaprocentuje, a dodając do tego ostatnią sytuacją przed meczem z Nantes, coraz ciężej będzie nam brać reprezentanta Canarinhos na poważnie.

I ktoś może powiedzieć, że kręcimy aferę z niczego, bo przecież decyzja o wakacjach Neymara zapadła porozumieniu między klubem, a samym zawodnikiem. Do tego PSG nie powinno mieć specjalnych problemów z pokonaniem nadchodzącego przeciwnika (kursy forBET 1 – 1.12, x – 9.50, 2 – 21.00), lecz gdzieś takie sytuacje mogą w przyszłości zrodzić pewne napięcia. Ciekawe co na to reszta drużyny, która również chętnie skorzystałaby ze wcześniejszego urlopu, lecz zamiast tego będzie musiała walczyć o trzy punkty w nadchodzącym pojedynku? A kiedyś mówiono, że nikt nie może być ważniejszy od dobra całego zespołu – chyba ta zasada odchodzi w powolne zapomnienie…

Karol Czyżewski