Piotr Zieliński – kiedy ten talent wreszcie w pełni wystrzeli?

Pomocnik Napoli uznawany jest za gracza bardzo utalentowanego. Brakuje mu jednak statystyk, większej liczby spotkań, w których udowodniłby swoją klasę. A za rogiem czeka już finał batalii o tytuł mistrzowski w Serie A oraz mundial w Rosji.

We Włoszech gra od siedmiu lat. Wpierw w Udinese, potem w Empoli, obecnie w Napoli. Ci ostatni zapłacili za niego 20 milionów euro, a w kontrakcie z nim wpisali klauzulę odstępnego w wysokości ok. 70 milionów euro. Wielkie sumy, jak na polskiego piłkarza. Jednak w przypadku Piotra Zielińskiego jest to zupełnie zrozumiałe. Wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie dysponuje wielkim talentem. Mocne punkty? Strzał z dystansu, szybkość, doskonałe obie nogi. W bieżącym sezonie Ligi Mistrzów biegał średnio z prędkością 8,13 km/h, co dało mu szóste miejsce wśród wszystkich zawodników występujących w Champions League. W tej statystyce był m.in. wyżej niż Kevin De Bruyne z Manchesteru City, do którego ostatnio Polak jest porównywany. Ale o tym za chwilę.

Co jednak najważniejsze, Zieliński równie dobrze kopie piłkę każdą z nóg. Lewa? Prawa? Bez różnicy. Żadna z nich nie służy mu tylko do wsiadania do tramwaju. Dzięki temu bramkarz rywali nigdy nie wie, jak on uderzy. I jeszcze jeden atut – młodość. Reprezentant Polski wciąż jest stosunkowo młody, w maju tego roku skończy 24 lata. Z drugiej jednak strony nie jest już juniorem i kibice będą oczekiwać od niego coraz więcej. Tak polscy w kadrze narodowej, jak i włoscy w Neapolu. Powyższa laurka jest jak najbardziej zasadna. Zieliński ma wielki potencjał. Jednak powoli powinien zacząć go bardziej wykorzystywać. Wydaje się, ze progres w jego przypadku idzie nieco za wolno. A zbliżają się chwile próby.

Przed polskim pomocnikiem ważne miesiące. Jego Napoli bije się z Juventusem o mistrzostwo Włoch. W czerwcu z kolei są Mistrzostwa Świata w Rosji, na których z pewnością Zieliński będzie miał sobie i innym coś do udowodnienia. Pamiętacie jego grę na Euro we Francji? Wystarczy tylko wspomnieć, że został zdjęty przez Adama Nawałkę w przerwie meczu grupowego z Ukrainą. Niedosyt po tym turnieju musiał być spory. Dlatego też na mundialu wszyscy będą mu się bacznie przyglądać. Obserwować, czy kolejna wielka impreza go nie przygniecie.

Statystyki klubowe Zielińskiego w kolejnych sezonach nie są do końca przekonywujące. A czas biegnie. Nawet Mateusz Borek w ostatnim programie „Misja futbol” przyznał: „Musimy się cieszyć, że Zieliński jest jeszcze młody i gra w Napoli. W liczbach powinien jednak wyglądać inaczej. Ja mówiąc szczerze spodziewałem się większego rozwoju. Myślałem, że szybciej odpali, że w tej hierarchii zacznie się szybciej przesuwać. Na tym etapie sezonu, biorąc pod uwagę jak ofensywnie gra Napoli, spodziewałem się, że Polak będzie miał, powiedzmy, 8 bramek i 10 asyst. A wygląda to inaczej.”

Wszyscy wiedzą, że głównym problemem naszego reprezentanta w przeskoczeniu na wyższy poziom jest głowa. Odpowiednie nastawienie mentalne. Wie to także trener Napoli Maurizio Sarri i dlatego „buduje” swojego podopiecznego mówiąc o nim: „To będzie nowy Kevin De Bruyne”. Z kolei Zbigniew Boniek w wywiadzie dla „Corriere dello Sport” przekonuje nawet, że „jakościowo Piotr jest dla mnie lepszym zawodnikiem od De Bruyne”. Wielka słowa o Zielińskim, pytanie tylko czy nie na wyrost? Chwaląc piłkarza, podnosząc jego poziom pewności siebie, nie można również przesadzić.

Trudno porównywać Belga do polskiego pomocnika. Ten pierwszy to rocznik 91, w czerwcu skończy 27 lat. Drugi zaś, jak już wspomniałem, w maju będzie miał dopiero 24 lata. Jednak można spojrzeć na to, jak reprezentant Belgii radził sobie w wieku Zielińskiego. Polak w tym sezonie (w którym ma 23 lata, a zaraz skończy 24) zanotował dotychczas osiem goli i dwie asysty. Okres 23-24 lat w przypadku De Bruyne przypadał na sezon 2014/2015.  I jak mu wtedy szło? Występował wówczas w niemieckim Wolfsburgu, gdzie na koniec sezonu wykręcił 16 goli i 28 asyst. Dlatego porównywanie Zielińskiego do zawodnika Manchesteru City, aczkolwiek bardzo miłe, jest nieco niezrozumiałe. Inna sprawa, że sam zainteresowany twierdzi, że jego wzorem jest raczej kolega klubowy Marek Hamsik.

A może wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie potrzebuje zmiany otoczenia, ligi, by w pełni zabłysnąć? Może tak bliska styczność z jego słowackim idolem w rzeczywistości go paraliżuje? Absolutnie nie podważam piłkarskiej jakości, jaką reprezentant Polski dysponuje. Taki talent w Polsce nie często jest spotykany. Ale jednocześnie martwi to, jak ten utalentowany zawodnik dotychczas się rozwija.

Po pierwsze – wciąż gra w Neapolu za mało. Niby wystąpił w tym sezonie już w 36 spotkaniach, ale jednocześnie zaliczył 1814 minut, co daje raptem średnio 50 minut na mecz. Co jednak gorsze, Zieliński zwykle „znika” w ważnych pojedynkach. Nie potrafi się w nich odnaleźć, często jest wtedy jednym z najgorszych w swoim zespole. Nie jest w stanie pociągnąć drużyny w trudnych chwilach. Młodsi od niego o rok Sergej Milinkovic-Savic z Lazio czy Naby Keïta z RB Lipsk mają większy wpływ na swoje drużyny.

Nie zamierzam dezawuować talentu Zielińskiego. Były gracz Empoli ma go w nadmiarze. Jednak brakuje mu regularności, tego blasku na stałe, a nie z rzadka. Wciąż jest to młody zawodnik, jednakże czas biegnie nieubłaganie i reprezentant Polski musi powoli zacząć przekuwać swoje umiejętności w liczby, brać większą odpowiedzialność za grę. Co odróżnia wielkich piłkarzy od pozostałych? To, że potrafią utrzymać wysoki poziom gry w każdym meczu. A nie tylko sporadycznie.

 

Dominik Senkowski