Thomsen ogarnął debiut, Falubaz rozjechał Get Well

  • Redakcja

I wystartowała wreszcie PGE Ekstraliga. W pierwszym dwóch piątkowych meczach inaugurujących sezon 2019 nie zabrakło ciekawych rozstrzygnięć w poszczególnych biegach, choć ostatecznie wygrali faworyci: Stelmet Falubaz Zielona Góra oraz forBET Włókniarz Częstochowa. W niedzielę kolejne emocje w 1. kolejce.

Na pierwszy ogień i pierwszy raz w Eleven Sports 1 poszło spotkanie naszpikowanymi gwiazdami Falubazu z Get Well Toruń. Gospodarze nie mieli większych problemów ze zwycięstwem nad ekipą zielonogórskiego trenera torunian Jacka Frątczaka. Niby dystans między klubami wynosił przez większość spotkania osiem punktów, ale było to spowodowane przymusową regulaminem jazdą kiepskich juniorów Falubazu oraz słabą postawą Michaela Jepsena Jensena. Liderzy Falubazu zaś  – poza wyścigami przeciwko Nielsowi K. Iversenowi – nie mieli większych problemów z objeżdżaniem zawodników Get Well. Zwłaszcza w wyścigach nominowanych, zakończonych 2×5:1. Najlepszym zawodnikiem meczu był niemal bezbłędny (14 punktów) Nicki Pedersen. U torunian zawiedli Australijczycy: średnio pojechał Jason Doyle, a poniżej oczekiwań bracia Chris i Jack Holderowie. I nie ma się co dziwić przegranej torunian różnicą aż 16 punktów.

– Było dość zabawnie, bo trochę się denerwowałem przed debiutem, ale poszło mi całkiem nieźle. Bardzo dobrze czułem się na motocyklu na tym nieco śliskim, ale i miejscami przyczepnym torze. W Gorzowie znamy tor, więc myślę, że będzie moja forma będzie jeszcze lepsza – powiedział tuż po meczu forBET Włókniarz z truly.work Stalą Gorzów niespodziewany lider gości Anders Thomsen. Duńczyk zaliczył kapitalny debiut na ekstraligowych torach – razem z Bartoszem Zmarzlikiem (który w jednym z biegów oglądał plecy… Pawła Przedpełskiego) do końca walczyli o korzystny wynik dla swojej ekipy.

Porażkę tylko czterema punktami w Częstochowie gorzowscy fani mogą uznać za bardzo dobry wynik. Ale trzeba też dodać, że w obu zespołach nadal tkwią rezerwy – we Włókniarzu chaotycznie jeździli Adrian Miedziński i Michał Gruchalski, w Stali zaś kompletnie zawiedli Krzysztof Kasprzak i Peter Kildemand, zdobywając łącznie tylko siedem punktów.

Przed nami niedzielne dokończenie 1. kolejki PGE Ekstraligi. Poniżej prezentujemy nasze typy na dwa kolejne spotkania.

Fogo Unia Leszno vs. Betard Sparta Wrocław

Spotkanie mistrzów Polski z brązowymi medalistami sprzed roku zapowiada się bardzo interesująco. Moc lesznian jest powszechnie i często chwalona. Niestety, w ostatnim czasie taktyka na premierowy mecz musiała zostać zmodyfikowana. Wszystko przez poważny w skutkach (złamana prawa łopatka, 4-6 tygodni przerwy) upadek w eliminacjach do Złotego Kasku jednego z liderów Fogo Unii, Jarosława Hampela. Wydaje się jednak, że juniorzy ekipy Piotra Barona będą w stanie załatać punktowo nawet taką stratę. O właśnie, pojedynki Bartosza Smektały i Dominika Kubery z ich vis-a-vis, czyli młodym Maksymem Drabikiem zapewne będą ozdobą niedzielnego spotkania. Tak, jak wyścigi z udziałem mistrza świata Taia Woffindena i Macieja Janowskiego z np. Piotrem Pawlickim i Emilem Sajfutdinowem. Gospodarze dysponują bardziej wyrównaną tzw. drugą linią – nic zatem dziwnego, że uchodzą za faworytów żużlowego hitu w 1. kolejce PGE Ekstraligi.

Nasz typ: 48:42 dla Fogo Unii Leszno

Speed Car Motor Lublin vs. MrGarden GKM Grudziądz

Lublinianie tym meczem wracają do żużlowej elity po 23 (!) latach nieobecności. Mało tego: weszli do PGE Ekstraligi z najniższego, drugoligowego poziomu rozgrywek w zaledwie dwa lata. To historyczne wydarzenie nie będzie już jednak miało w niedzielę zbyt dużego znaczenia. Według tzw. znawców Motor tak, jak szybko awansował, tak z równie dużą prędkością zleci z PGE Ekstraligi. To niewykluczone, ale dajmy lublinianiom szansę, nie przekreślajmy ich z tak wielką łatwością. Tym bardziej, że kilku zawodników (przede wszystkim Andreas Jonsson) ma za sobą udane epizody na ekstraligowym poziomie, a inni (Robert Lambert, Wiktor Lampart) marzą o rozpoczęciu wielkiej przygody z „najlepszą ligą świata”. Szkoda, że nie dojdzie do bratobójczych pojedynków między Grigorijem a Artiomem Łagutami: ten pierwszy do maja jest zawieszony, drugi zaś złamał obojczyk w czasie Memoriału Jancarza. Ciekawe, czy atut własnego toru zrekompensuje nieobecność u gospodarzy kontuzjowanego Grzegorza Zengoty i będzie poważnym argumentem w rywalizacji gospodarzy z np. Antonio Lindbaeckiem, czy Przemysławem Pawlickim. Naszym zdaniem, jednak nie.

Nasz typ: 47:43 dla MrGarden GKM-u Grudziądz