Czy ktoś ich / GO powstrzyma?

  • Redakcja

Po wczorajszym spotkaniu coraz bardziej prawdopodobny jest scenariusz, przewidujący, że FC Barcelona sięgnie po kolejne mistrzostwo Hiszpanii. W swojej kolekcji ma już 25 tytułów. W obecnym sezonie Blaugrana musi uciekać przed koalicją klubów z Madrytu – na 10 meczów przed końcem Atletico ma 10 punktów straty, Real 12, a Getafe już 20. Sytuację ułatwiła porażka drużyny Diego Simeone w ostatnim starciu w Kraju Basków z Athletic. No i oczywiście geniusz Leo Messiego.

Argentyńczyk – który to już raz?! – zaczarował. Tym razem Betis w Sevilli, strzelając tam hat-tricka. Ktoś mniej przychylny jego talentowi, może powiedzieć, że Betis to przecież hiszpański średniak, co to za wyczyn wobec tego, nie ma się czym podniecać… Naprawdę? Ciekawe tylko, co ktoś taki powie na widok dwóch z trzech jego bramek – oto i one:

Która jest ładniejsza? Nie, nie podejmiemy się tego zwarzyć. Po prostu obie są wyjątkowe, a reakcja trybun Betisu właściwie wystarczy za cały komentarz. Co ciekawe, sam zainteresowany przyznał po meczu, że czegoś podobnego jeszcze nie przeżył. Jeszcze nigdy – w co aż trudno uwierzyć – obcy stadion nie okazał mu aż tyle szacunku, by nie powiedzieć uwielbienia. Choć wystarczy trochę poszperać i można kilka takich akcji znaleźć m.in. tę z 2009 roku ze spotkania na stadionie Atletico. „Wszyscy mamy dużo szczęścia, że żyjemy w czasach, kiedy w piłkę nożną gra Messi” – powiedział trener Barcelony, Ernesto Valverde. I to także jest „najprawdziwsza prawda”, zaś rywalizacja genialnego Argentyńczyka z niemniej, a może bardziej – kto to wie? – utalentowanym Cristiano Ronaldo to, nie wahajmy się przed górnolotnym określeniem, zjawisko dotąd niespotykane. Na pewno nie w takiej skali, nie przy takim tempie i intensywności mocno fizycznej gry, jaka panuje w obecnych czasach. I jakoś nie zapowiada się, by ta bezpośrednia walka o miano najlepszego na świecie rychło miała się skończyć.

Facet jest genialny. I ma patent na Atletico

Ale wróćmy jeszcze do Messiego. Argentyńczyk przy wielu okazjach wspominał, kto był jego nauczycielem, kogo na wczesnym etapie mógł podpatrywać  i kto bardzo ułatwił 16-letniemu młokosowi adaptację w szatni Barcelony. To Ronaldinho oczywiście. Gość, który może nie był w stanie utrzymać kosmicznej formy przez tyle sezonów, co Messi, ale który bez wątpienia odcisnął swoje piętno na nowoczesnym futbolu. „Utrzymać się na topie tak długo, jak Leo to coś bardzo trudnego. Messi to fenomen. Każda epoka ma swojego najlepszego gracza. Obecnie najlepszy jest Argentyńczyk” – powiedział „Ronnie”, niegdyś oklaskiwany na terenie najgroźniejszego przeciwnika, Realu Madryt. Pamiętacie?

A skąd nam tak nagle wziął się Ronaldinho? Otóż 21 marca ten wieczny uśmiechnięty, wyluzowany, były świetny zawodnik PSG, Barcelony czy AC Milan skończy 38 lat, więc powodem jest nie tylko Messi.