Polonia Bydgoszcz chce wyżej i wyżej. Ma wielkie ambicje?

  • Redakcja

Niedawno na naszych łamach zastanawialiśmy się, do jakiego klubu (po żenadzie w Rzeszowie) może trafić czterokrotny mistrz świata Greg Hancock, sugerując, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich byłby angaż u beniaminka PGE Ekstraligi z Lublina:

Gdzie w Polsce trafi Greg Hancock?

Teraz wiele wskazuje na to, że Amerykanin trafi do… Polonii Bydgoszcz, która chce stanąć do konkursu rozpisanego po wykreśleniu Stali Rzeszów z Nice 1. Ligi. Mało stanąć – chce go wygrać. A gwarantem stabilności, twarzą odbudowy silnego ośrodka w mieście nad Brdą ma być osoba Tomasza Golloba. Nasz najlepszy w dziejach żużlowiec musi przede wszystkim wygrać walkę z niewyobrażalnym bólem, jaki codziennie mu towarzyszy. Dopiero po uśmierzeniu go, będzie możliwe zaangażowanie się w organizacyjne sprawy Polonii Bydgoszcz.

Władze Polskiego Związku Motorowego 4 stycznia br. rozpisały konkurs na tzw. dziką kartę. Wszystko za sprawą skandalizującej w środowisku „czarnego sportu” postaci właściciela Stali Rzeszów Ireneusza Nawrockiego, który bardzo często udzielał się mediach, tworzył mocarstwowe wizje, stawiał się w roli męża opatrznościowego, a gdy przyszło do konkretów, to okazało się, że „król jest nagi”. Golutka jest także (niestety) Stal, bo działacze z centrali unieważnili kontrakty zawodników wcześniej zawarte z klubem. W tym także Grega Hancocka. Powód to oczywiście brak kasy, długi i fatalna atmosfera wokół Stali.

Zakusy na ściągniecie mistrza z USA ma ponoć bydgoska Polonia. Klub, który – co tu kryć – w ostatnich latach ledwo wiązał koniec z końcem, bo trzeba było spłacać wielomilionowe długi. Zadania uzdrowienia klubu i atmosfery wokół podjął się tata Tomasza, Władysław Gollob. Postać tyleż barwna, co kontrowersyjna. Trudna do zaakceptowania dla wielu, nawet w Bydgoszczy. To jednak już przeszłość. „Doszedłem do wniosku, że Polonii potrzebny jest prężny organizator, a takim jest Jerzy Kanclerz. Ja nie rozstaję się z Polonią. W dalszym ciągu będę związany z klubem. Będę administrował obiektem Polonii. Nie wykluczam też angażowania się w sprawy sportowe” – powiedział pan Władysław podczas ostatniej konferencji prasowej (przegladsportowy.pl). Nowa władza (choć Kanclerz to człowiek doskonale znany w Bydgoszczy), więc nowe oczekiwania. Pytanie tylko, czy to wszystko nie dzieje się  zbyt szybko? Plany Polonii przywołują na myśl jedną z piosenek Kultu, w której „ambitni piloci” chcieli ciągle i ciągle wzbijać się „wyżej wyżej i wyżej”:

Oczywiście, kibicujemy Polonii w szybkim powrocie do żużlowej elity. W końcu to klub wyjątkowo zasłużony, siedmiokrotny mistrz kraju, którego powstanie datuje się na 1946 rok. To nie ulega wątpliwości. Ale – z drugiej strony – szarpnięcie się już teraz na jazdę w pierwszej lidze może być (oby nie) zabójcze. Taki Hancock za darmo nie będzie startował, a potrzeba byłoby jeszcze co najmniej dwóch-trzech wzmocnień. Do tego dochodzą koszty związane z marketingiem, by zachęcić kibiców do oglądania meczów na żywo. Bez fanów to nie ma sensu. Podobnie rzecz ma się z pokaźnym wsparciem miasta. Duet Hancock-działacz Tomasz Gollob byłby jednak z pewnością wielkim magnesem, dla sponsorów także. Ale, i to należy widzieć raczej jako przestrogę, Greg już raz (sezon 2013) ścigał się w biało-czerwonych barwach. I chyba nie wspomina zbyt dobrze tego czasu, bo klub długo wisiał mu jakieś 200 tys. zł, o co zresztą został pozwany do sądu. No, ale być może zbliża się nowe rozdanie. Na tym razem przejrzystych zasadach.

Jacek Hafka