Zdarzyło się wczoraj #31 – 8 goli w Ekstraklasie, 12 rund w Moskwie.

  • Redakcja

Wczorajszy dzień zaoferował nam 4 wydarzenia sportowe, które prześledziliśmy. Poza meczem Wisły Kraków z Arką Gdynia, o którym nie ma za bardzo co wspominać, dostaliśmy pierwszą porażkę Mistrza Polski w nowym sezonie, piękne trafienia (zupełnie jak Panie ze zdjęcia w tytule artykułu) w meczu Śląska z Cracovią i wygraną Oleksandra Usyka na rosyjskiej ziemi.

Jak strzelać to ładnie.

Początek meczu we Wrocławiu nie zwiastował niczego dobrego, kiedy Piech fatalnie uderzył głową obok bramki po podaniu Cholewiaka. Na szczęście już od 15 .minuty było tylko lepiej. Strzelanie rozpoczął Piotr Celeban, który pokazał Arkadiuszowi Piechowi jak trzeba uderzać z głowy. Obrońca Śląska doskonale wykorzystał dośrodkowanie Chrapka na pierwszy słupek bramki gości. Kolejnym ciosem dla Cracovii była pierwsza wymuszona zamiana już w 23. minucie. Adrian Danek musiał przedwcześnie zejść z boiska, a za niego wszedł Kamil Pestka. Te dwa ciosy nie załamały podopiecznych Michała Probierza, którzy w 30. minucie wyrównali po precyzyjnym trafieniu Gerarda Olivy. Napastnik „Pasów” wygrał fizyczne starcie z Tarasovsem po czym lewą nogą uderzył po długim rogu, nie dając szans golkiperowi gospodarzy. Do przerwy wynik się nie zmienił.

Piech analogicznie tak samo jak przy rozpoczęciu spotkania, na początku drugiej połowy, przestrzelił piłkę parę metrów nad bramką. Co zabawniejsze, 6 minut później nieczysto uderzył w piłkę podczas zamieszania w polu karnym i dzięki temu Augusto, instynktownie skierował piłkę piętką do siatki. Śląsk ponownie objął prowadzenie, a Arkadiusz Piech pokazał, że przy takiej nieudolności można zaliczyć asystę. W ostatnich minutach gospodarze zdołali wcisnąć jeszcze jedną bramkę. W 89. minucie precyzyjnym płaski uderzeniem z 17. metra popisał się Jakub Kosecki i ustalił wynik spotkania. Śląsk Wrocław – Cracovia 3:1 (SKRÓT SPOTKANIA)

Ekstraklasowa klasyka.

Ile oglądamy takich meczów rocznie w naszej rodzimej lidze? Liczba spotkań bez bramek i ze sporą ilością żenujących zagrań jest zatrważająca. To co robili w tym spotkaniu Steinbors wraz z Imazem (bramkarz Arki podaje do napastnika Wisły i ten drugi wali piłką w górny sektor trybun) i Rafał Boguski (niewykorzystany karny z dobitką parę metrów nad poprzeczką) przechodziło ludzkie pojęcie. Czasem miało się wrażenie, że krakowska ofensywa napędza się nawzajem „partackimi” zagraniami, a Arka nie zamierzała przeszkadzać w tym „widowisku” biernie biorąc w nim udział (zero celnych strzałów w całym spotkaniu). Wisła Kraków – Arka 0:0 (SKRÓT SPOTKANIA).

Pierwsza porażka Mistrza Polski.

Legia Warszawa już w pierwszej kolejce przed własną publicznością musiała uznać wyższość rywala. W zeszłym sezonie „Legioniści” zaliczyli 11 porażek, mając trzech trenerów i mimo tego zdobyli dublet. Być może w tym sezonie czeka ich podobna historia.

Jeśli wierzyć Łukaszowi Wiśniowskiemu, to już niedługo Legia będzie mogła mieć drugiego trenera, a i rozpoczęcie sezonu od porażki powoduje, że mamy uczucie deja vu. Gospodarze mieli swoje szanse, bo sam Hamalainen zmarnował ze dwie „setki” i raz ustrzelił słupek. Ale to Zagłębie było konkretniejsze. Już w 14. minucie Patryk Tuszyński wykorzystał nieporozumienie Remy’ego z Malarzem, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Nieco ponad pięć minut później po raz pierwszy w spotkaniu zaprezentował nam się VAR. Sędzia Przybył postanowił skorzystać ze słynnej technologii, po czym wskazał na wapno. Filip Starzyński strzelił piłkę pod brzuchem Malarza i Zagłębie mogło świętować drugiego gola. VAR nie był dziś pomyślny dla „Wojskowych”. W 30. minucie Łazienkowska eksplodowała, gdyż piłkę do siatki skierował Hamalainen po podaniu Radovicia. Jak się później okazało Serb w momencie wychodzenia na pozycję przy podaniu z głębi pola był na spalonym. Powtórki potwierdziły słuszność decyzji sędziego.

Jeszcze w pierwszej połowie udało się „Legionistom” złapać kontakt. Swoją pierwszą bramkę po 75 meczach strzelił Adam Hlousek. Sędzia Przybył postanowił przed wznowieniem gry jeszcze się upewnić czy bramka została zdobyta prawidłowo, czym wprowadził we wściekłość warszawską publiczność. Do przerwy wynik się nie zmienił, mimo doskonałych sytuacji nieszczęsnego Hamalainena i Cafu. Z ławki podnieśli się Kante i Carlitos.

Na drugą połowę nie wyszedł Remy. Winowajcę pierwszego utraconego gola zmienił Carlitos. Ta ofensywna zmiana miała dać jakość z przodu w kluczowych momentach. Niestety dla gospodarzy, nic to nie dało, tak samo jak wejście Kante. Dobrze dysponowane Zagłębie zdołało podwyższyć wynik na 1:3. Ostatnią bramkę w meczu strzelił ten, który otworzył wynik spotkania. Patryk Tuszyński wraz z Filipem Starzyńskim to były czołowe postacie w drużynie „Miedziowych”. Po dwóch zmarnowanych „setkach” Żyry i (a jakże!) Hamalainena goście wyszli z kontrą, która przesądziła ostatecznie kto był lepszą drużyną w tym pojedynku. Legia – Zagłębie Lubin 1:3 (SKRÓT SPOTKANIA).

Usyk daje lekcję boksu.

Oleksandr Usyk właścicielem pasów WBO, WBA, WBC, IBF i Trofeum Muhameda Alego ? Ukrainiec w finałowym starciu turnieju World Boxing Super Series pokonał Murata Gasijewa w dwunasto-rundowym pojedynku ?

Opublikowany przez infosport.pl Sobota, 21 lipca 2018

Wielki sukces ukraińskiego pięściarstwa. Można śmiało powiedzieć, że nasi południowi sąsiedzi mają nowego pięściarskiego Boga po erze braci Kliczko. Oleksandr Usyk przez całe dwanaście rund pokazywał Muratowi Gasijewowi, że jest od niego lepszy w każdym bokserskim aspekcie. Jego mowa ciała i ilość ciosów sprawiła, że sędziowie nie mogli być ślepi i przyznali jednogłośne zwyicięstwo Usykowi. Ten wynik mógł być zaskakujący, bo wygrać z Gasijewem na jego terenie nie jest łatwą rzeczą, ale Usyk pokazał, że nie straszne mu żadne terytorium i do domu wraca z czterema pasami i trofeum Muhameda Alego.