Dalej uważacie, że Hurkacz nie potrafi grać na mączce?

  • Redakcja

Chociaż przyjęło się, że jedna jaskółka wiosny nie czyni (w tym przypadku śmiało możemy mówić o trzech), to śmiało można stwierdzić, że Hubert Hurkacz za sprawą wtorkowego występu w pierwszej rundzie turnieju rangi ATP Masters 1000 powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Wątpliwości dotyczące tego, czy wrocławianin na mączce grać potrafi bądź nie.

Kilka tygodni temu za sprawą jednego, nie do końca przemyślanego wpisu. rozwiałem całkiem sporą dyskusję. Po tym, jak Hubert Hurkacz świetnie poradził sobie w Indian Wells i Miami, napisałem, że najlepsze jeszcze przed nim. I tutaj w pewnym stopniu sam skierowałem w swoją stronę krytykę, bowiem stwierdziłem, że teraz czekają go starty na ulubionej nawierzchni, czyli mączce. Głowę posypuję popiołem, bowiem sam zawodnik kilka razy oświadczał, że najlepiej czuje się na szybkich kortach. Wracając jednak do samej dyskusji – po kilku wypowiedziach osób interesujących się tenisem można było stwierdzić, że 22-latek zupełnie nie wie, jak grać na mączce.

Ci, którzy twierdzili, że mączka to nie jest miejsce dla Hurkacza, przez kilka tygodni mogli chodzić z podniesioną głową. W końcu Polak przegrał w pierwszej rundzie w Monte Carlo z Borną Coriciem, a następnie na tej samej fazie zakończył zmagania w Budapeszcie, gdzie jego nieoczekiwanym pogromcą okazał się Attila Balazs. Wszystko zmieniło się w Madrycie, gdzie Hurkacz zamiata rywali z kortu. O ile dwie pierwsze wygrane – z Marcelem Granollersem i Roberto Carballesem-Baeną – ze względu na to, iż odbywały się w eliminacjach, przeszły bez echa, tak należy już się pochylić nad wtorkowym triumfem. Szczególnie, że najprawdopodobniej zapewnił mu on przyszłotygodniowy debiut w TOP 50 rankingu ATP!

Wygrana z Alexem de Minaurem nie jest raczej niespodzianką – Hurkacz przystępował do tego spotkania w roli faworyta, ale chyba nikt nie spodziewał się, że pójdzie mu tak łatwo. Wygrana 6:3, 6:4 robi wrażenie, ale największym pozytywem jest sposób, w jakim tenisista pochodzący z Wrocławia uporał się ze swoim rywalem. Popularny „Hurki” najlepszą robotę wykonał przy własnym podaniu. Nie tylko nie został przełamany ani razu, ale również nie był zmuszony do obrony jakichkolwiek break-pointów. De Minaur był całkowicie bezradny przy podaniu naszego rodaka, który pozwolił mu wygrać jedynie dziewięć z 49 rozegranych punktów przy jego podaniu. Rzadko się udaje wypracować taką sytuację, szczególnie na mączce. A ta nawierzchnia ma mu przecież nie odpowiadać..

Mecz pierwszej rundy Mutua Madrid Open był najlepszym zaprzeczeniem tego, że mączka i Hurkacz do siebie nie pasują. Nie, wręcz przeciwnie. Mimo, że ten tenisista więcej atutów posiada na kortach szybszych, to jednak nadal podtrzymuję, że na tej nawierzchni stać go na dobre wyniki. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, jaki postęp zanotował on w poruszaniu się. W tym aspekcie rozwija się z tygodnia na tydzień i wszystko wskazuje, że limit możliwości jest jeszcze daleko.

Tym, których Hurkacz na kortach ziemnych nadal nie przekonał, zachęcam do śledzenia jego kolejnych spotkań – przez najbliższe kilka tygodni będzie rywalizować na kortach ziemnych, a o następne zwycięstwo w Madrycie powalczy już w środę. W trzeciej rundzie na jego drodze stanie Lucas Pouille. Obaj zawodnicy grali ze sobą już w tym roku – w Indian Wells lepszy był reprezentant Polski, ale obecnie półfinalista Australian Open 2019 jest w zdecydowanie lepszej formie. W ubiegłym tygodniu wygrał silnie obsadzonego Challengera w Bordeaux, a na rozpoczęcie zmagań w stolicy Hiszpanii pokonał faworyzowanego Bornę Coricia.

Zapowiada się, że nie będzie to łatwe spotkanie dla Hurkacza. Będzie to jednak kolejny mecz, w którym będzie miał okazję potwierdzić, że grać na mączce potrafi.

Michał Pochopień