Łukasz, czego Ty tu jeszcze szukasz?

  • Redakcja

Czystka w Poznaniu rozpoczęta – w oficjalnym komunikacie na swojej stronie internetowej Lech Poznań poinformował, że z jego szeregami pożegna się aż dziesięciu piłkarzy. W gronie zawodników, z którymi Kolejorz nie zamierza przedłużać kontraktu jest także Łukasz Trałka. Dla wielu kibiców klubu z Wielkopolski 34 – letni pomocnik był symbolem ostatnich niepowodzeń przy Bułgarskiej. Czy wraz z jego pożegnaniem Lech ma realną szansę na odbudowę dawno zgubionego potencjału? 

Tego domagali się praktycznie wszyscy, którym na sercu leży dobro 7 – krotnego mistrza Polski: obok kolejnego zmieniania trenerów, władzom Lecha zarzucano, że pomijają przy tym graczy, którzy już dawno powinni znaleźć się poza ekipą Kolejorza. Przykładem takiej osoby jest właśnie Łukasz Trałka: nie chcemy w żadnym stopniu deprecjonować jego osiągnięć w Poznaniu. Mistrzostwo Polski, dwa Superpuchary – trudno odmówić byłemu piłkarzowi Polonii Warszawa wkładu w wyżej wymienione sukcesy. Czym innym jest natomiast to, co było udziałem Łukasza Trałki ostatnimi czasy. Czyli tak właściwie… nic. Trudno przywołać spektakularny występ polskiego pomocnika czy wypunktować elementy spotkania, na które potrafił wpłynąć bezpośrednio. Największe kontrowersje miała budzić natomiast jego postawa w szatni – zdaniem wielu Trałka był głównym powodem niesnasek pomiędzy graczami a byłym trenerem Lecha Poznań, Adamem Nawałką.

Nie negujemy, że sprawa kiepskiej dyspozycji Lecha to kwestia o wiele bardziej skomplikowana, lecz na uwagę zasługuje pewne złamanie dotychczasowego schematu przez Piotra Rutkowskiego. Wcześniej udawano raczej, że poznaniacy dysponują dobrym jakościowo materiałem piłkarskim, a problemem są osoby trenerów niepotrafiące odpowiednio zagospodarować potencjał poszczególnych graczy. Dziś wiemy, że postanowiono poszukać innego rozwiązania i rozpocząć poważniejszą rewolucję w Wielkopolsce. Władze Lecha mają chyba idealne warunki na taką okoliczność: nastroje wokół zespołu są doskonale znane, co najlepiej obrazuje wydanie komunikatu tak poważnej treści jeszcze przed końcem sezonu. Po wymianie kadrowej uzyskane zostanie także pewnego rodzaju alibi: nasza drużyna jest obecnie w fazie przebudowy, więc nie od razu przyjdą spodziewane rezultaty. Bardzo łatwo w taki sposób, choć na chwilę, odsunąć od siebie źródło problemu. Ciężko przecież bezpośrednio powiedzieć np. o Łukaszu Trałce, że jest kozłem ofiarnym, lecz znając sposób zarządzania w wykonaniu Rutkowskiego oraz Klimczaka, trudno też przewidywać, że szeroka rewolucja przyniesie pożądane efekty. To czysta zagrywka pod publiczkę.

Niemniej odgłos pękających korków od szampana słyszalny był na terenie całego Poznania. Trałka od dawna cieszył się antypatią z powodu nazwania jednego z kibiców Lecha „pałą je….”, a dorzucając do tego jego wyniki boiskowe oraz zaognianie konfliktów w szatni nie można powiedzieć, że ktokolwiek powinien za nim tęsknić. Mimo wszystko – ogromna szkoda. Zawsze z rozżaleniem żegna się pewnego rodzaju symbol naszej ligi, a do takiego miana mógł aspirować właśnie Łukasz Trałka. Żeby nie nakreślać tylko i wyłącznie negatywnego obrazu 34 – latka, powiedzmy też o jego dobrych cechach. Jedną z nich, bez wątpienia, był dystans do samego siebie – jeszcze w czasach jego gry w Polonii Warszawa Internet obiegła słynna „interwencja” pomocnika, a sam gracz nie miał problemu, żeby odnieść się do wszelkich przeróbek z uśmiechem na ustach. To należy docenić.

Trudno nam powiedzieć, że co tydzień siadaliśmy jak do telenoweli, aby obserwować Łukasza Trałkę na boisku. Patrząc także na bieżące wydarzenia związane z Lechem Poznań, jego odejście z klubu raczej nie zaszkodzi drużynie. Mimo wszystko odczuwamy jakąś nutkę rozrzewnienia, nostalgii – mówimy przecież o graczu, który rozegrał prawie 300 meczów w barwach Lecha Poznań, a w całej przygodzie z Ekstraklasą dobił prawie do liczby 400. Bez wątpienia takie wyniki zasługują na szacunek i godne pożegnanie Trałki powinno być dla sympatyków Kolejorza koniecznością. Z jednej strony odprawiają oni przecież pewnego rodzaju legendę swojej drużyny – z drugiej natomiast, dawno się tego odejścia domagali, więc teraz z nadzieją patrzą w przyszłość na etap bez swojego byłego kapitana. Coś czujemy jednak, że za Trałką prędzej zatęsknią fani rywali Lecha z Ekstraklasy, aniżeli sympatycy Kolejorza. Jeżeli jednak w przyszłym sezonie komuś będzie brakować 34 – letniego pomocnika, pokaże to jedno: misja Piotra Rutkowskiego ponownie okazała się niepowodzeniem. A to byłaby ogromna sztuka…

Karol Czyżewski