Niezłe koszykarskie grajki znowu w Polsce. No dobra, ale co z Gortatem?

  • Redakcja

W ostatnim czasie na krajowe parkiety wróciło dwóch liderów, którzy ze swoimi polskimi ekipami sięgali po najwyższe laury. Do tego inne wzmocnienia, a i jakieś tam takie tam finansowe problemy… No i pamiętajcie Państwo, że gra Euroliga. W dzisiejszym szlagierze CSKA Moskwa podejmie Real Madryt  (kursy w forBET: 1-1.45, X-15.00, 2-2.90) , a w innym Fenerbahce Stambuł pogra z Panathinaikosem Ateny (forBET: 1-1.20, X-18.00, 2-4.40).

Ale wróćmy przez lądy, morza i cieśniny do Polski. Kto tu znowu zawitał? Oczywiście faktem stało się to, o czym już jakiś czas rozmawiano tu i ówdzie – Anwil wyrwał z estońskiej „niewoli” Ivana Almeidę.  A co to się działo w Anwilu! Jeden z fanów ogłosił nawet zbiórkę pieniędzy na rzecz jego powrotu – zebrano ponad 20 tys. zł – ale czy coś z tej kasy ostatecznie trafiło na ten cel, to wątpliwa rzecz. Kabowerdeńczyk zdążył już zresztą ponownie przywdziać koszulkę mistrzów Polski – w spotkaniu przeciwko słabemu Treflowi Sopot rzucił 12 punktów, miał sześć asyst i po cztery zbiórki oraz przechwyty. „To uczucie, które ciężko opisać słowami. Bardzo się cieszę, że znów mogę zagrać we Włocławku i że wróciłem po poważnej kontuzji tak szybko. Odnieśliśmy z Treflem Sopot ważne zwycięstwo, zagraliśmy niezłe spotkanie. Dobrze znów tu być” – oznajmił (sportowefakty.wp.pl) ku niekrytej radości fanów Anwilu.

Trochę, jak się wydaje, z mniejszym entuzjazmem powitano w Zielonej Górze ubiegłorocznego kolegę Almeidy, Quintona Hosleya. To już 35-letni zawodnik, który – z drugiej strony – może nadal dać Stelmetowi wiele dobrego, bo jest uniwersalny i bardzo doświadczony. „Władca pierścieni” jak bywa nazywany znów będzie miał okazję do przymierzenia jakiegoś gustownego, kolejnego? W środowy wieczór przeciwko Startowi Lublin nie zagrał, a więc już drugi powrót na „stare śmieci” zaliczy zapewne podczas zbliżającego się Pucharu Polski.

W sobotnim spotkaniu Stali Ostrów przeciwko MKS-owi Dąbrowa Górnicza (forBET: 1- 1.22, X-17.00, 2- 4.50) drugi raz po powrocie do zespołu z Wielkopolski zagra Mateusz Kostrzewski. Silny skrzydłowy nie spełnił pokładanych w nim nadziei w Anwilu, więc – przy obopólnej radości – wrócił do Ostrowa. Dobry ruch. I zawodnika i klubu. Tym bardziej, że ambicje Stali sięgają co najmniej półfinału Energa Basket Ligi. Kostrzewski po drugiej stronie parkietu jeszcze rok temu ujrzałby Jakuba Parzeńskiego (aktualnie w Radomiu). Ten jednak do teraz nie może doprosić się od MKS-u zaległych pieniędzy, co przyznał w niedawnym wywiadzie. Smutne to. Naganne.

Na brak pieniędzy na pewno nie może narzekać Marcin Gortat. Gorzej, że od wczoraj pozostaje bez klubu w NBA – według amerykańskich mediów Los Angeles Clippers właśnie go zwolniło. Jego statystki w Mieście Aniołów faktycznie nie były imponujące: średnio 16 min na parkiecie, 5 punktów, 5,6 zbiórek oraz 1,4 asyst. Co teraz? Być może nasz jedynak zza oceanem trafi do… mistrzów, a więc Golden State Warriors. To się porobiło!