Zniesienie limitu obcokrajowców szansą dla naszych młodzieżowców?

  • Redakcja

Krok milowy w kierunku normalności naszej Ekstraklasy – na mocy porozumienia zawartego przez PZPN oraz Ekstraklasę, od sezonu 2019/20 zniesiony zostanie limit obcokrajowców. Do tej pory przepisy stanowiły, że jedynie 2 piłkarzy spoza Unii Europejskiej mogło przebywać w jednym czasie na boisku – teraz wiemy, że wszelkie ograniczenia i limity przestaną interesować rodzime kluby, a do tego każdy z nich będzie miał obowiązek wystawiania młodzieżowca w swoich szeregach. Co tak znaczące zmiany mogą oznaczać dla rzeczywistości piłkarskiej w Polsce? 

O potrzebie reformy mówiono już od jakiegoś czasu – polskie zespoły chętnie bowiem zaczęły sięgać po zawodników z dość egzotycznych jak na nasze warunki lokalizacji, które to nie należą do europejskiej wspólnoty. Chyba najprościej kuriozum całej sytuacji można zobrazować na przykładzie Wisły Płock: trener Kibu Vicuna nie może wystawić, w jednym momencie, na boisku: Semira Stilica, Giorgio Merebaszwiliego oraz Ricardinho. Teraz taka sytuacja odejdzie w zapomnienie i dowolnie będzie można kształtować jedenastkę nie uzależniając jej od przepisów, natomiast drugą stronę medalu stanowi wprowadzenie innego obowiązku dla ekip naszej elity. Mowa o konieczności wystawiania tzw. młodzieżowca – za takiego uważa się, zgodnie z uchwałą PZPN: „„zawodnika posiadającego obywatelstwo polskie, który w roku kalendarzowym, w którym następuje zakończenie sezonu rozgrywkowego, kończy 21 rok życia oraz zawodnik młodszy”. Jeżeli chodzi zatem o przyszły sezon, do miana takiego gracza kwalifikować się będzie zawodnik urodzony w roku 1999 lub wcześniej. To tyle teorii – jak może się to przełożyć zaś na ligową rzeczywistość?

Wystarczy zajrzeć na zaplecze naszej Ekstraklasy, a więc do 1. Ligi. Obowiązek wystawiania młodzieżowca w składzie funkcjonuje tam od sezonu 11/12 i notuje pewne sukcesy: należy spojrzeć chociażby na fakt, że lwia część młodzieżowych reprezentantów Polski występuje właśnie w szeregach tych klubów i choć z początku zmiana nie była zbyt chętnie przyjmowana przez środowisko, to z biegiem czasu widać jej wymierne efekty. Wskazanym jest wymienić tutaj pewne nazwiska: Szota, Moder, Łyszczarz, Puchacz, Mleczko czy Sobociński – każdy z nich to ważny dla swojego klubu zawodnik, który w perspektywie czasu bardzo może się przydać drużynie narodowej. Czy taki samy patent sprawdzi się także na najwyższym poziomie rozgrywkowym? Teorii jest kilka. Najbardziej poważne zagrożenie stanowi wystawianie młodego zawodnika tylko z powodu jego wieku – lansowanie na siłę piłkarza wyłącznie z powodu jego metryki jest mało zasadne. Wszak punktem wyjścia powinno być tutaj boisko, które stanowi wyznacznik dla pozycji danego gracza w klubie, a dopiero potem ewentualnie możemy zacząć rozważania na temat jego przydatności w dalszej perspektywie. Narzucając powinność wystawiania graczy urodzonych w konkretnym przedziale czasowym, zabijamy ducha rywalizacji i pozwalamy zwiększyć pozycję w danym zespole tylko i wyłącznie ze względu na młody wiek: z marszu bowiem wiadomo, że ktoś z danej grupy będzie musiał znaleźć się na boisku podczas spotkania Ekstraklasy. Czy to zatem poprawi jakość występujących tam graczy? Nie jesteśmy przekonani, bowiem nakazy oraz zakazy nigdy nie są czymś dobrym w odniesieniu do futbolu – najlepiej gdy o wszystkie decydują czysto piłkarskie aspekty.

Kompromisy rzadko są w pełni zadowalające dla obydwu stron i trochę można czuć żal, że zniesienie niezbyt logicznego limitu obcokrajowców zbiegło się w czasie właśnie z kwestią grania jednym młodzieżowcem. Dyskusję toczyły się na ten temat przez długie lata, lecz zawsze brakowało stuprocentowego przekonania, co do słuszności takiej idei. Nietrudno natomiast zauważyć, że nieodzownie te kwestie się ze sobą przenikają, a niech najlepiej zaświadczy o tym wypowiedź Bogusława Kaczmarka, byłego trenera z naszej ligi:

„Wprowadzając takie obligacje, nie podwyższy się poziomu ligi. Proponowałbym inne rozwiązanie. Wprowadziłbym limity płacowe dla obcokrajowców, tak aby nie sprowadzać zawodników o marnym poziomie. Trzeba się zastanowić, czy kluby byłoby na to stać – powiedział były trener klubów Ekstraklasy Bogusław Kaczmarek na temat pomysłu wprowadzenia obowiązku wystawiania młodzieżowca” [za gol24.pl]

Prawdopodobnie najbardziej ucierpią na tym młodzi zawodnicy spoza granic naszego kraju, którzy mogliby być ciekawymi dodatkami dla swoich drużyn, ale nie posiadają polskiego obywatelstwa. Zasadnym jest postawienie pytania: czy przy przepisach, które zaczną obowiązywać od przyszłego roku, Legia Warszawa zdecydowałaby się na transfer Ondreja Dudy wiedząc, że i tak musi znaleźć jeszcze w pierwszej jedenastce miejsce dla naszego rodaka. Choć trudno krytykować zniesienie limitu obcokrajowców, nieco szkoda, że ten proces odbył się właśnie takim kosztem – to przecież od polityki danych klubów powinno zależeć, czy chcą oni prowadzić długoterminowe działanie z młodzieżowcami w tle, czy stawiać na sprawdzonych ligowców, którzy mogą być kluczowi dla bytu w polskiej elicie. Wszelkie regulacje powinny być tutaj na dalszym planie, a o wszystkim powinni decydować włodarze czy sztaby szkoleniowe – choć bardzo byśmy bowiem chcieli, przeczuwamy, że taki sposób nie uzdrowi polskiej piłki od największych demonów. Na szerszą ocenę tej strategii i pierwsze jej efekty przyjdzie nam czekać pewnie kilka lat. A wtedy pojawią się kolejne problemy…

Karol Czyżewski