Sportowcy wygrywający na politycznej arenie

  • Redakcja

Po zakończeniu kariery sportowcom często brakuje adrenaliny związanej z występami na sportowej arenie. Często próbują sobie zastąpić to uczucie, idąc w trenerkę czy biznes. Jeszcze inni idą w politykę. Chociaż w tym ostatnim przypadku pobudki mogą być różne i niekoniecznie związane z dreszczykiem emocji. W każdym razie, ex-sportowcy, którzy nagle zaczynają parać się społecznymi tematami, nie są nam obcy. Sami pisaliśmy całkiem niedawno o Marcinie Najmanie, który postanowił wystartować w wyborach samorządowych 2018. Tym razem chcieliśmy się zająć tymi, którzy wczoraj odnieśli sukces.

Najman vs. polityka: będzie nokaut?

Bogdan Wenta jest o krok od zostania prezydentem Kielc. Jest to jeden z największych sukcesów byłych sportowców w tej dziedzinie. Niestety, dla byłego selekcjonera reprezentacji Polski do wyłonienia zwycięzcy wyborów jest potrzebna druga tura, ale nie należy bagatelizować sukcesu 57-latka, bowiem znacznie wygrał pierwszą turę, startując z listy KWW Projekt Świętokrzyskie. Jego „przeciwnik” na politycznej arenie, z którym zmierzy się ponownie 4. listopada posiada o wiele większe doświadczenie (od 2002 roku jest nieprzerwanie prezydentem Kielc) i ma poparcie potężnej partii, jaką jest PiS. To jednak nie pomogło Wojciechowi Lubawskiemu wygrać z Wentą. Wg. sondaży exit poll ex-szczypiornista uzyskał 35.8% głosów, gdy jego przeciwnik zaledwie 29.6%. Sam Wenta wie, że „dopóki piłka w grze” to wszystko może się zdarzyć. Wszakże sam o tym przekonywał swoich podopiecznych przed ostatnimi 15 sekundami meczu z Norwegią.

            Jak wprowadzą siódmego zawodnika, mają 15 sekund. Przerywać i mamy pustą bramkę. Tylko spokojnie, mamy dużo czasu!

Tak właśnie motywował reprezentantów Polski, czym nieoficjalnie wprowadził nową jednostkę czasu jaką jest 1 Wenta, która jest równa 15 sekundom. Do 4. listopada zostało 74880 Went, więc kandydat na prezydenta Kielc doskonale zdaje sobie sprawę, że ten czas może być wystarczający dla jego przeciwnika, ale coś nam się wydaje, że 57-latek też zrobi w tym czasie dużo, żeby odnieść jeden z większych sukcesów sportowców w polityce.

Inny z wygranych sportowców ostatnich wyborów to Jagna Marczułajtis-Walczak. Była snowbordzistka co prawda nie startowała, ale wygrana Rafała Trzaskowskiego w wyborach na prezydenta Warszawy sprawiła, że zwolniło się miejsce w sejmie i za chwilę przyszły prezydent Warszawy zrzeknie się swojego poselskiego mandatu na rzecz 39-latki. Jej przygoda z polityką sięga 2010 roku, kiedy z ramienia PO uzyskała mandat do sejmiku Małopolskiego. Rok później został posłanką na Sejm VII kadencji. W ostatnich wyborach powiedziano jej jednak „zjeżdżaj”, gdyż jej 6899 głosów nie wystarczyło, żeby dostać się do sejmu. Jak przystało na snowbordzistkę tak „zjechała”, że i tak na koniec pojawi się w miejscu, do którego aspirowała. Zupełnie tak samo jak w popularnej kampanii, namawiającej najmłodszych do picia mleka, której była twarzą wiele lat temu.

Poruszymy jeszcze ciekawy wątek aktywnego sportowca, który również startował w obecnych wyborach, z tymże nic nie ugrał. W sobotę Kamil Łebkowski wygrał swoją walkę na FEN 22, ale niestety – poza kibicami, będącymi na hali – nikt więcej nie był świadkiem tego zdarzenia. Telewizja Polsat nie chciała naruszyć ciszy wyborczej, więc zrezygnowała z transmisji walki popularnego „Bomby”. Zawodnik MMA przegrał co prawda w polityce, ale wygrał w sporcie, aczkolwiek pewnie sam zainteresowany jest zaskoczony tym, że telewizja Polsat powzięła się na taki krok, bowiem w wyborach startował zaledwie na lokalnym szczeblu. My jednak nie dziwimy się decyzji telewizji, gdyż – znając polityczne zagrywki – można by było taką transmisją napytać sobie biedy. Czasem po prostu lepiej dmuchać na zimne.